a potem, po procesach w sprawach niszczenia dokumentów MSW oraz komisji Michnika buszującej po archiwach bezpieki, ABW, proponuję. "GW" w klasycznym dla siebie stylu rozdziera szaty nad zarządzeniem przerażającego Jarkacza, które uprawnia jednostki ABW do niszczenia niektórych dokumentów legalizacyjnych. Samego zarządzenia "GW" nie podaje, nie wiemy też skąd takie poufne zarządzenie uzyskała, mamy jedynie dostęp, do gotowych rozwiązań, którymi nas raczą funkcjonariusze medium, jakim jest "GW":
"...w zarządzeniu premier wprowadza nową kategorię dokumentów - "materiały legalizacyjne, które utraciły ważność lub ustała ich przydatność do dalszej pracy". O tym, co jest takim materiałem, decyduje wtedy nie komisja, lecz szef ABW na wniosek "kierownika jednostki organizacyjnej" - i wtedy dokument może iść na przemiał. W aktach sprawy, której dotyczył, pozostaje tylko protokół zniszczenia.
Jaka była treść dokumentu - nie dowiemy się, bo protokół zawiera tylko jego nazwę (np. "pozwolenie") i numer.
W dokumentach legalizacyjnych kryje się pole do nadużyć."
No właśnie, dlatego "GW" nie pozostawia żandych wątpliwości czytelnikom:
"Dwa dni po przegranych wyborach premier wydał zarządzenie o niszczeniu dokumentów przez ABW. Może to być sposób na pozbycie się dowodów nielegalnych operacji służb specjalnych."
(http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4649557.html)
Nie wiemy, powtarzam, jak wygląda treść zarządzenia, nie wiemy, powtarzam, jakim prawem "GW" publikuje informacje na jego temat. Nawet jednak gdyby takie zarządzenie faktycznie zaistniało i były co do niego jakieś legislacyjne wątpliwości, to najpierw niech "GW" zajmie się zniszczeniami archiwów MSW oraz nielegalną pracą "archiwalnej komisji Michnika". Jest tam o wiele więcej rzeczy do wyjaśnienia i wytropienia.
Tak przynajmniej nakazuje chronologia wydarzeń. Aczkolwiek, jak pamiętam, w tamtych czasach, tj. na przełomie l. 80. i 90. "GW" nie wykazywała się taką troskliwością o tajne dokumenty służb bezpieczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (73)