My tu gadu gadu, a Rosja zbroi się na całego. Ja wiem, że słonicy o nazwie Rassija w geopolitycznej menażerii ciężko nie zauważyć, ale wielu komentatorów sprawia wrażenie, jakby działania naszego (jak to zawsze się pisze) "wielkiego sąsiada" sprowadzały się do pogłębiania procesu demokratyzacji oraz do zbliżania gospodarczego z UE. Tymczasem Rosjanie oficjalnie zapowiadają odstąpienie od przestrzegania traktatu rozbrojeniowego dotyczącego nierozprzestrzeniania broni konwencjonalnej (tzw. CFE), a który został podpisany w 1990 r., a potem modyfikowany w 1999 r. (http://www.tvn24.pl/-1,1527573,wiadomosc.html).
W strategii dezinformacyjnej od początku przedstawiano to Polakom jako "odpowiedź" byłego supermocarstwa na polsko-amerykańskie rozmowy o instalowaniu tarczy antyrakietowej. Ślepy by jednak dostrzegł, że plany remilitaryzacji Rosji rozpoczęły się dużo wcześniej i są konsekwentnie realizowane w ramach Putinowskiej wizji "odbudowy wielkiego imperium". Czy o wojnie z Czeczenami (polecam lekturę książki S. Kowaliowa, ukazała się także po polsku) lub czy o specyficznej, rosyjskiej "walce z terroryzmem" warto tu wspominać? A o likwidowaniu zbyt dociekliwych dziennikarzy?
Nic dziwnego, że na pesudoargument, że Rosja się przestawia na przemysł zbrojeniowy z powodu Polski - od razu zaczęto siać u nas kolejną, tym razem prorosyjską propagandę, że najlepiej, jakbyśmy w ogóle odstąpili od projektu budowy tarczy, bo "to nam wszystkim na zdrowie wyjdzie", bo "nie będzie to drażnić Rosji", bo "taka budowa wcale nie polepszy naszego bezpieczeństwa, a POGORSZY". Ten ostatni pseudoargument, skonstruowany chyba przez jakichś kompletnych cepów (z CCCP) aż bił w oczy swoją wewnątrzną sprzecznością, bo jak instalację amerykańską i stacjonowanie amerykańskich żołnierzy (było nie było, przedstawicieli najlepszej armii świata) traktować jako obniżenie zewnętrznego bezpieczeństwa naszego kraju? Ale, co logiczne dla cepa, nie musi być logiczne dla normalnego człowieka, wszak marksistowska logika walki charakteryzuje się swoistymi wygibasami intelektualnymi, ekwiwokacjami i lukami w rozumowaniach.
"Skutków wyjścia Rosji z CFE jest kilka. Po pierwsze Moskwa nie będzie miała obowiązku zapraszania zagranicznych inspekcji na manewry i do rosyjskich garnizonów, do czego zobowiązały się strony traktatu. Po drugie Rosjanie nie będą zobowiązani do podawania do międzynarodowej wiadomości zmian w swoim arsenale, np. wzrostu liczby czołgów, samolotów etc. Po trzecie Moskwa będzie mogła przemieszczać swoje wojsko po całym terytorium kraju bez uprzedzania o tym np. sąsiadów. Oznacza to, że bez przeszkód, nawet wbrew protestom, Kreml będzie władny przerzucić np. do obwodu kaliningradzkiego kilka dywizji pancernych."
Brzmi to groźnie? Dla mnie nie, gdyż ja nigdy nie traktowałem naszego wschodniego sąsiada jako kraj nastawiony do kogokolwiek pokojowo. A już szczególnie w stosunku do Polski. Jednym ze stałych elementów przypominania innym, że pokój to jedynie "okres przejściowy" między kolejnymi zbrojnymi konfliktami jest rosyjskie wdzieranie się w strefy powietrzne innych krajów tudzież wpływanie na ich wody terytorialne. Całkiem niedawno taki incydent miał miejsce także w Polsce.
"- W płaszczyźnie zaufania w dziedzinie bezpieczeństwa to zmienia bardzo wiele - mówi gen. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony, wykładowca Akademii Obrony Narodowej. Jego zdaniem, Rosjanie "psują całą tkankę zaufania", która została ustanowiona w CFE. - To cofa bezpieczeństwo europejskie o ćwierć wieku - uważa generał, ale dodaje, że Zachód z pewnością podejmie próby dogadania się z Moskwą w kwestii zmodyfikowania i ratyfikacji traktatu z 1999 r."
Gdybyśmy żyli w Europie czasów zimnej wojny, ewentualne propozycje ugadywania się z Rosjanami traktowano by jako kompletne mrzonki. Dzisiaj możemy być pewni, że Europa, tzn., mówiąc dokładniej - możnowładcy Unii Europejskiej - zrobią wszystko, by Rosja była syta i UE cała. A zagrożenie dla Polski? Ludzie, dejcie se nareszcie spokój z tą rusofobią.
:P


Komentarze
Pokaż komentarze (67)