Niby L. Miller miał się wycofać po przegranej w tych wyborach, lecz wcale się na to nie zanosi. Nic dziwnego, przy sojuszniczej wobec tzw. lewicy koalicji PO-PSL, czyli jednej z frakcji Partii Okrągłego Stołu, szykują się złote lata odbudowy "siły lewicy". Widać to zresztą gołym okiem z jednej strony w takich spektakularnych nominacjach, jak M. Borowskiego czy J. Zemkego w parlamentarnych komisjach, czy w retoryce komunistów, którzy już teraz jedną ręką popierają koalicję PO-PSL, drugą jednak wymachują groźnie, ganiąc przy tym nowy rząd za to lub tamto. Miller zakłada Polską Lewicę, nieprzypadkowo w akronimie nawiązującą do skrótu oznaczającego ojczyznę peerelaków i zjazd się szykuje na 16 grudnia br. (http://www.dziennik.pl/polityka/article86978/Miller_zbiera_sieroty_po_PRL.html). Szkoda, że nie 13, bo to taka ważna data dla lewicy, ale może chodzi przy okazji o to, że co nagle, to po diable.
O tymczasowości rządów w/w frakcji Partii Okrągłego Stołu pisał już jakiś czas temu S. Michalkiewicz i coraz więcej wskazuje na to, że miał rację. R. Ziemkiewicz zwraca uwagę w swoim świeżym felietonie, że te same media, które szydziły z kaczystów, generalnie cmokają z zadowolenia po expose D. Tuska, choć, gdyby był "prawicowym oszołomem", to flekowałyby go niemiłosiernie. Rzecz widocznie w tym, że nie tylko Tusk nie jest żadnym prawicowcem, ale i w tym, że jeszcze nie czas na totalną krytykę, bo lewica się jeszcze "nie odbudowała" (http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2007/11/25/cwiczenia-z-wyobrazni/). O personach kręcących się wokół aktualnie rządzącej frakcji POS nawet nie warto się szerzej rozpisywać w tym kontekście (tryumfalnego powrotu lewicy), jest bowiem więcej niż pewne, że nikt przez najbliższe miesiące czy lata, komunistom do skóry się nie będzie dobierał, gdyż na takim fundamencie wszelkie frakcje POS po 1989 r. działały. Warto jedynie przypomnieć, że taki Ćwiąkalski należał do niezwykle częstych komentatorów politycznych "Przeglądu" czy "Trybuny" (co przecież stanowi zaszczyt nie lada), jeśli wiemy, kto na łamach tamtych publikuje (tzn się produkuje), że wspomnę M. Barańskiego i K.T.T. Toeplitza, dla smakoszy publicystyki komunistycznej.
A skoro o "Trybunie" mowa, to ilekroć mnie ogarnia zniechęcenie z powodu tej recydywy rzeczywistości okrągłostołowej, to sięgam po wypowiedzi tzw. czytelników tejże gazety i od razu wraca mi radość życia. Na poczatek smaczek antykaczystowski (bez tego "Trybunę" trudno sobie wyobrazić):
"Pan Gosiewski studiuje cv posłów LiD-u. Zaczął od Borowskiego i orzekł, że nie może on być szefem sejmowej komisji, bo był w PZPR. O zgrozo! A może by zajął się własnym podwórkiem i np. powiedział, za jakie to zasługi dla władzy ludowej tatuś prezydenta i byłego premiera, oficer AK i mama sanitariuszka AK otrzymali tuż po wojnie wypasiony apartament na Żoliborzu, na co nie mógł liczyć nawet działacz PPR, a potem PZPR? Tenże AK-owiec wykładał też marksizm-leninizm dla aktywu partyjnego na Politechnice Warszawskiej. Prawica głosi, że tuż po wojnie nic nie działo się bez wiedzy i zgody NKWD i UB. A więc... Kawa na ławę! (Jan J., e-mail)"
Tak to jest nieopacznie grzebać w życiorysie Borowskiego :). No ale teraz już coś pikantniejszego, o IPN-ie:
"Odważne media poszperały i znalazły w IPN gniazdo wielbicieli piosenek: „Jedna rasa, jeden kraj”, „Krew i honor”, „Nacjonalizm nasza droga”. To są te wartości, które przyświecają działalności pana Kurtyki i jego funkcjonariuszy. W kraju demokratycznym już dawno za tę grupę powinna wziąć się prokuratura. A lewica musi wprost krzyczeć na alarm. (S. Wojcieszak, woj. śląskie)"
Kto wie, może Wolińska mogłaby się wziąć za IPN i "funkcjonariuszy Kurtyki" jako doświadczona prokurator zwalczająca karłów reakcji? I jeszcze ten cholerny IPN:
"W pogoni za rekordem Guinnessa w głupocie, koszaliński prokurator IPN oskarżył gen. Kiszczaka o zbrodnię komunistyczną za to, że jak był ministrem SW, spowodował zwolnienie z pracy milicjanta, bo ten rzekomo wysłał syna do komunii. Jak to się ma do dzisiejszych czasów, gdy tysiącami zwalnia się ludzi z pracy tylko za to, że oni albo ich pociotki podejrzewani są o lewicowe sympatie? (A. Józefowicz, woj. zachodniopomorskie)"
Ma ktoś jeszcze czelność czepiać się premiera Kiszczaka, psiakrew. No, takie rzeczy to tylko w faszystowskim IPN-ie są możliwe. No ale na koniec jakiś mocny antyklerykalny akord przeciwników papizmu. Nawet pośmiertnie dostaje się Janowi Pawłowi II:
"W ponadtysiącletniej historii Polski papieże wielokrotnie okładali klątwami nasz kraj. A to za walkę z Krzyżakami (zakon Najświętszej Marii Panny), a to za walkę o niepodległość z zaborcami, a to w innych przypadkach. Byliśmy i jesteśmy wyklętym przez Kościół przedmurzem chrześcijaństwa, którego obowiązkiem było tylko przelewać krew w interesie Kościoła. Papież-Polak, wielki patriota, ani jednej klątwy nie unieważnił. (Jan J., e-mail)."
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007112605)
No właśnie, teraz już wiemy, dlaczego ciągle żyjemy w cieniu klątwy przeklętej komuny. A człowiek zachodził w głowę, jak to się dzieje, że czerwoni wciąż i wciąż odzyskują wpływy polityczne w naszym państwie i wciąż i wciąż Polska skręca w lewo, a teraz już ma jasność. Klątwa. Niech to szlag!
;P


Komentarze
Pokaż komentarze (57)