Dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy, jak krakaliśmy, zaczyna się przestawianie polskiej polityki międzynarodowej na normalne, tzn. zgodne z wizją świata zaproponowaną nam przez POS w 1989 r., tory. Jeszcze nawet się dobrze peokraci z "ludowcami" nie rozsiedli po ministerstwach, a już decyzje zapadają słuszne i doceniane, zwł. przez rosyjskie media. Żyje się lepiej, żyje się weselej, powinien powiedzieć premierowi Tuskowi Putin w przeddzień parlamentarnych wyborów w Rosji, kiedy to na ulicach tłucze się przedstawicieli opozycji, a co bardziej opornych umieszcza się w aresztach, o czym przypomniał rano sen. Romaszewski. Ale może tego nie widać z gabinecie premiera, wszak okna gabinetu nie wychodzą na ulice Moskwy. Widać, że PO poszło całkowicie "po bandzie" ze swoimi prorosyjskimi deklaracjami, bo kompletnie zaskoczony prezydent Kaczyński zaczął protestować, aczkolwiek jest to nie tyle spóźnione, jak twierdzi red. Warzecha, co zupełnie niepotrzebne. Pozaparlamentarna partia "GW" należąca do koalicji rządowej (a szerzej do Partii Okrągłego Stołu) przypomina prezydentowi, że powinien siedzieć cicho (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4713315.html).
Skąd te ostre tony nagle, skoro miała być polityka miłości? Stąd, że miłość niejedno ma imię, Szanowni Państwo. A poza tym, co innego zbliżenie z Rosją, która żadnych imperialnych tradycji już nie ma, a co innego "podlizywanie się Amerykanom", którzy, jak wiemy z rosyjskich, lecz przecież i z niemieckich, ale i przecież także z polskich mediów, chcą ponownie stać się "policjantem świata". Czy nie lepiej być w takiej sytuacji bliżej demokratyzującej się Rosji (piszę bez cudzysłowu, bo tak to pisują polscy komentatorzy), aniżeli totalitarnych Stanów Zjednoczonych? Odpowiedź jest oczywista i dziwi mnie, że opozycja podnosi larum, kiedy sytuacja międzynarodowa naszego kraju się radykalnie zmienia. Już nie pamiętają opozycjoniści rosyjskich czy sowieckich filmów? Czy "Siedemnaście mgnień wiosny" to gorszy film od przygód Bonda? A że biało-czarny? Zawsze można podkolorować, tak jak ubarwia się polską sytuację.
Zresztą, co ja gadam, skoro tak czujny w wielu sprawach "Dziennik" na swojej głównej stronie pisze o wszystkim, tylko nie o tym, co najważniejsze. Może więc najważniejsze jest co innego? Co? O, na przykład balowanie CBA albo przedświąteczna reklama Red Bulla, igrająca ponoć z uczuciami religijnymi Polaków. Jest tyle tematów (oczywiście "Rydzyk" wśród dyżurnych od wielu miesięcy; już Giertychem czy Lepperem nie da się łamów zapełnić), zaś problem niezależności Polski na arenie międzynarodowej nie jest zagadnieniem numer jeden, przynajmniej nie dla wielu polskich mediów (zaznaczam, że nie mam na myśli takiego zajmowania się tymi sprawami, jakie zaprezentował w dzisiejszej porannej Trójce M. Karnowski, rozmawiając z K. Karskim i oburzając się, że cokolwiek Polska mogła Rosji blokować).
Ale, co tam media, skoro ciekawsze jest co innego. Protest prezydenta, mimo że już co poniektórzy są nim zdziwieni, a - jak wspomniałem - "orły Michnika" każą Kaczyńskiemu siedzieć cicho, ma uzasadnienie choćby w tym, że nie wiadomo, kto takie prorosyjskie, idiotyczne decyzje w rządzie podejmuje. Z jednej strony renesans posowieckich dyplomatów niższego szczebla (po odpowiednich szkołach, czyli z odpowiednim CV (http://freeyourmind.salon24.pl/49008,index.html)), renesans największych polskich dyplomatów, jak Bartoszewski, Wałęsa czy Geremek, z drugiej - jednostronne deklaracje zbliżenia z Rosją (nieutrudnianie życia Rosjanom jest takim właśnie zbliżeniem w sytuacji, gdy oni nam utrudniają życie na wielu płaszczyznach, o polityce historycznej Putina nie wspomnę). Ślepy by zauważył, że stosunek Rosji do Polski jest daleki od normalności, a ludzie skupieni wokół Tuska, nie potrafią. Jak to jest możliwe? Tak to, że może oni biorą pod uwagę nie tyle polskie interesy narodowe, co jakieś inne? Nie, nie, odpowiedź nie jest taka prosta, że rosyjskie. Rosjanie nie potrzebują tu instalować całego swojego "oprzyrządowania agenturalnego", by sterować polskimi sprawami. Wystarczy, że robią to "niemieccy koledzy", a przecież przyjaźń naszego "zachodniego sąsiada" ze wschodnim jest od lat kwitnąca. Aluzju poniał?
;P
Tu jeszcze deser:


Komentarze
Pokaż komentarze (84)