Sprawy geopolityczne w Polsce tak się skomplikowały, że dyskutują o nich nie tylko zwykli komentatorzy, lecz i niezwykli. Oto nieoceniony w tworzeniu kalamburów L. Wałęsa postawił swoją diagnozę sytuacji:
"- Na miejscu prezydenta podałbym się do dymisji i poprosił o poprawienie konstytucji - powiedział Lech Wałęsa pytany, co by zrobił w sytuacji sporu kompetencyjnego ws. polityki zagranicznej, do jakiego doszło między prezydentem a premierem. - Poważnie. Tak bym zrobił - mówił Wałęsa w TVN 24."
Pomijając kwestię, czy gdyby faktycznie Wałęsa był prezydentem, to by go choćby końmi dało się z Belwederu wyciągnąć, zauważmy, że twierdzi on, jakoby Kaczyński powinien sam się zdymisjonować ze względu na nieostrość semantyczną rozmaitych konstytucyjnych sformułowań. Abstrahuję już od samej tej konstytucji, w której znajduje się wiele dziwolągów języka prawniczego (no ale w Polsce mamy najdoskonalszych kreatywnych prawników na świecie, więc nie powinny być wady konstytucji traktowane jako coś negatywnego, lecz jako przejaw erupcji intelektualnej konstytucjonalistów, no i posłów, oczywiście). Dymisja więc, bo konstytucja niejasna. OK. Na tym jednak nie koniec, bo w relacji czytamy dalej tak:
"Zdaniem byłego prezydenta, konstytucja jest nieprecyzyjna w sprawie kompetencji co od polityki zagranicznej. - Ta konstytucja była pisana pode mnie, żeby maksymalnie ograniczyć mi uprawnienia - mówił Wałęsa."
Ki diabeł? Konstytucję pisano pod Wałęsę, by mu ograniczyć pole działania i on, wiedząc to, nie podał się wtedy do dymisji? Kto mu bronił? Wachowski? A może Falandysz? Ale znowu nie o to chodzi, bo najlepsze jest teraz, Szanowni Państwo:
"Jego zdaniem, Donald Tusk źle zrobił, jeśli nie poinformował prezydenta o swoich zamierzeniach w sprawie polityki zagranicznej. - Powinien poinformować. W tej sytuacji podałbym się do dymisji - mówił. - Uzasadniłbym to koniecznością poprawienia konstytucji. Tak, żeby nie była napisana pod konkretną osobę. Powinna być napisana bezosobowo - dodał."
(http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4717243.html)
I tu jest pies pogrzebany. Kogo w tej wypowiedzi miał Wałęsa na myśli? Wczytywałem się w ten tekst parę razy i wychodzi na to, że Tuska. Skoro źle zrobił, że nie poinformował prezydenta, a w takiej sytuacji Wałęsa podałby się do dymisji? Cholera, zabił nam noblista klina, jak zwykle.


Komentarze
Pokaż komentarze (58)