Gdyby w kampanii wyborczej przyszli koalicjanci, czyli PO i PSL, głosili otwarcie, że normalizację w polskiej polityki rozumieją jako nieformalne włączenie naszych struktur do WNP, to może "młodzież", której najwyraźniej w głowach nieco namieszała idea "Irlandii 2", nieco by się zawahała przed głosowaniem. Choć, kto wie? Może taki powrót "do macierzy", wytęskniony przez wielu przedstawicieli starszego pokolenia, co oklaskuje każdy ruch Partii Okrągłego Stołu, ucieszyłby i młodzież? Nie wiem wprawdzie, co może być fascynującego w Rosji, lecz może nie znam zbyt dobrze młodego pokolenia, albo te liczne osobniki, które znam, to jakieś unikalne okazy niezbyt pałające miłością do białych niedźwiedzi. Mniejsza zresztą o młodzież, bo sprawy nie tylo idą szybko, ale i na serio.
Wicepremier Pawlak biegiem niemalże znosi dyskryminację ekonomiczną energetycznych koncernów rosyjskich w Polsce (http://www.tvn24.pl/-1,1530514,wiadomosc.html), co oczywiście jest specyficznym rozumieniem dywersyfikacji źródeł energii, o której mówił dość oględnie w swoim expose Tusk. Czy w polityce panuje zasada wzajemności? Niekoniecznie, a na pewno nie w polskiej. Rosjanie stosują wobec nas embargo, no ale my nie będziemy utrudniać im interesów w tak newralgicznym sektorze, no bo przecież jesteśmy zwolennikami wolnego rynku. Znieśliśmy już dyskryminację w MSZ-ie, jak wiemy, zniesiona została również dyskryminacja w MON-ie, bo na czele kadr postawiono jednego z ex-szefów WSI, gen. J. Bojarskiego (http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=26338) - strach zatem pomyśleć, jakie jeszcze udogodnienia nas wszystkich czekają. "Zawrót głowy od sukcesów", chciałoby się powiedzieć za Stalinem, choć może epoka nieco odmienna.
Zastanawiam się przy okazji, czy Rosjanie nadążą z entuzjastycznymi komentarzami w "prasie i innych mediach", może być bowiem tak, że w końcu Putin zniecierpliwiony przyjedzie niespodziewanie do Polski (już np. po wyborach do Dumy jako premier nowego rosyjskiego rządu) i powie: "weźcie, wyluzujcie, koledzy, bo aż tyle to naprawdę nam nie potrzeba - jeszcze ktoś zacznie podejrzewać, że to ja tu ręcznie wami steruję".
Czy te oznaki ewidentnego serwilizmu wobec Rosji można traktować jeszcze z przmrużeniem oka? Tego słonia w menażerii (a raczej niedźwiedzia) nie dostrzega tylu komentatorów, że aż zaczynam się dziwić, czy to nie jest jakiś sen na jawie. Niedługo może okazać się, że tarczę antyrakietową będą instalować u nas Rosjanie (taniej, a przy okazji rosyjska razwiedka ma o wiele dokładniejsze rozpoznanie polskich instalacji zbrojeniowych aniżeli amerykanskie specsłużby - kto w końcu przez długie dziesięciolecia "strzegł polskich granic" w ramach Układu Warszawskiego?). Przesadzam? Przy tych wszystkich ruchach, które już zostały przez "nową koalicję" wykonane i które mają swoje kolosalne konsekwencje (nie tylko personalne, ekonomiczne, lecz i polityczne) taki scenariusz wcale nie jest niemożliwy. Skoro Rosja dziś właśnie wycofała się z ograniczenia zbrojeń konwencjonalnych i niewykluczone, że wzmocni wyrzutniami antyrakietowymi okręg w Kaliningradzie czy okręgi białoruskie, to czemu by nie zaproponować jakiejś kooperacji w rozprzestrzenianiu rosyjskiego uzbrojenia w ramach generalnej strategii normalizacji sytuacji w Polsce? Jeśli Rosja nie jest już naszym żadnym wrogiem, jeśli nie chcemy już w niczym jej rozdrażniać, to co stoi na przeszkodzie, by wesprzeć się na militarnej potędze tego kraju? Oczywiście na nowych zasadach, nie na zasadzie pradawnego, powojennego wewnątrzsowieckiego orbitowania, na jakichś nowoczesnych zasadach "wzajemnego zrozumienia i poszanowania". Problem w tym, że trzeba by jeszcze to jakoś Polakom "sprzedać". Od czegóż jednak mamy rozmaitych specjalistów od inżynierii dusz, którzy w wykręcaniu kota ogonem nie mają sobie równych? Trudno może byłoby wyjaśnić młodym, że w Irlandii 2 drugim urzędowo-biznesowym językiem jest rosyjski, ale zawsze można by położyć nacisk na to, że z Rosjaninem łatwiej się dogadać niż z Irlandczykiem, bo w gruncie rzeczy nie potrzeba tłumacza. To już jest jakiś plus. Poza tym z tymi Amerykanami nigdy nic nie wiadomo, a nuż im się odwidzi ochranianie Polski - Rosję zaś mamy za miedzą niemalże i Rosji robienie interesów tutaj nie odwidzi się nigdy.
Ktoś może powiedzieć, że tak źle nie będzie, tak źle nie może być. Czy jednak takiego zwrotu w stronę Rosji spodziewaliśmy się, idąc do tych wyborów? I czy sądziliśmy, że nastąpi on tak szybko?
Kto więc zagwarantuje, że konsekwencje tego serwilizmu nie będą katastrofalne? "Irlandia 2" brzmiało nawet zabawnie, ale "WNP" nie brzmi dla mnie ani miło, ani uspokajająco.


Komentarze
Pokaż komentarze (114)