Nie wiem, dlaczego premier Tusk obrał kosztowną opcję podróży do Brukseli rejsowym samolotem, a nie wykorzystał kukurużnika lub po prostu motolotni. Na to pytanie nie potrafiłby pewnie odpowiedzieć min. Schetyna ani Chlebowski, którzy w dzisiejszych "Sygnałach Dnia" oraz Trójce przekonywali słuchaczy o niezwykłych oszczędnościach, jakie powstają w wyniku działań nowego premiera. Jak już oszczędzać, to na całego. Byle nie w ludziach. Tu, rzeczywiście, PO wykazuje niezwykłą wprost szczodrość dla środowisk związanych z Układem, o czym dokładnie opowiada w wywiadzie dla "Rz" ex-min. Macierewicz (http://www.rp.pl/artykul/74068.html). Jednakże mimo iż wydaje się już, że pozamiatano wszędzie, gdzie to możliwe, to wciąż odzywają się bóle związane z mediami publicznymi i niedorżniętymi watahami, które jeszcze gdzie niegdzie się pałętają.
Najczujniejsza w tych kwestiach (zupełnie bezinteresowanie przecież) pozaparlamentarna partia pn. "GW" piórem red. Kublikowej punktuje jakieś mroczne afery TVPiS (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4730048.html), przypominając czytelnikom, że ""Wiadomości" dzielnie jak wspomagały, tak wspomagają PiS". Domyślać się należy, że media publiczne powinny wspomagać teraz PO, bo tak nakazuje logika dziejów. Dobrze, że przynajmniej media komercyjne nie mają problemów z rozpoznaniem, kogo należy wspomagać, gdyż jak wspomagały PO, tak wspomagają, co zupełnie "GW" nie przeszkadza, bo przecież tak w demokracji oświeconej wygląda pluralizm opinii. Nie będę przytaczał fragmentów tego wybitnego wywiadu Kublikowej z dysydentem telewizyjnym, ponieważ wniosek z niego jest prosty jak budowa cepa: nareszcie wziąć się za media publiczne. Należy to jednak zrobić tak, by położyć kres jakiejkolwiek potencjalnej recydywie kaczyzmu.
A że np. żywność w Polsce drożeje? No to co? Chlebowski twierdzi, że to wpływ gospodarki globalnej (http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=26906). Cholera, kto by pomyślał. Tusk w trakcie debaty z Kaczyńskim winił byłego premiera za "fatalną sytuację ekonomiczną" i "ceny", teraz jednak się okazuje, że są wyższe moce, które wpływają na gospodarkę. Jak to dobrze posłuchać ekspertów z PO. Ich ekspertyzy powinny być publikowane na okrągło zwł. w sytuacji, gdy funkcjonariusze "GW" wytropili jakąś ponurą, tajną instrukcję PiS-u dot. zasad krytykowania nowego rządu (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4730370.html). Wygląda to groźnie i trochę tak, jak wytropienie jakichś leśnych band za czasów zwalczania reakcji albo innych sabotażystów. Nikt nie ma bowiem wątpliwości, że sprawy polskie idą we właściwym kierunku i że mamy najlepszy rząd po 1989 r., dlatego powyższa instrukcja powinna być z tym większym przekonaniem piętnowana, co dyżurne media broniące demokracji czynią. Te same zresztą, które wedle instrukcji otrzymywanych z WSI czy PO krytykowały PiS "z tego samego klucza". Co wolno jednak wojewodzie..., no.
Stuację porządkuje wicemarszałek Niesiołowski:
"Według polityka, absolutnie nie można porównywać początków rządów Platformy, do początków PiS. - To ekipa Kaczyńskiego zniszczyła służbę cywilną, niezależność mediów publicznych i to oni przeprowadzali zamach na Trybunał Konstytucyjny - grzmiał wicemarszałek.
Jego zdaniem owszem, PO daje swoimi ludźmi stanowiska w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, ale w ten sposób - według Niesiołowskiego - "usuwa aparatczyków" poprzedników. - PiS obsadził miejsca w ZUS w drodze częściowo fikcyjnej. Były skargi, że zaczynają tam pracę osoby bez kompetencji - mówił wicemarszałek Sejmu. Zaznaczył, że nie można mówić o prawidłowo przeprowadzonym, niefikcyjnym, konkursie na stanowiska, jeśli szefem komisji byli członkowie PiS, np. Gosiewski czy Macierewicz. Według Niesiołowskiego analogiczna sytuacja do ZUS dotyczy ABW. Jak tłumaczy, Platformie zależy na pozbyciu się stamtąd osób - według jego słów - "odpowiedzialnych za pokaz z Kaczmarkiem"."
(http://www.tvn24.pl/-1,1530920,wiadomosc.html)
Tak wygląda logika dziejów, panie dzieju, no i tanie państwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)