Jeśli jakiś funkcjonariusz pozaparlamentarnej partii "GW" z czegoś się cieszy, to jest to dowód na to, że sprawy polskie mają się jak najgorzej. Niejaki J. Pawlicki aż piszczy z radości, opisując sukcesy "huraganowej dyplomacji" rządu Tuska i gdyby nie fakt, że jego tekst jest całkiem serio i został napisany zapewne w pozycji klęczącej przed komputerem, to można by odnieść wrażenie, że"GW" powariowała i sobie jaja robi. Wiemy jednak z doświadczenia, że są sprawy, z których "GW" nigdy się nie śmieje (w przeciwieństwie do spraw, z których potrafi śmiać się zawsze).
Rzućmy okiem na logikę rozumowania użytego przez Pawlickiego:
"Rząd odblokował negocjacje o wejściu Rosji do OECD (o których blokadzie nikt nie wiedział). Premier został okrzyknięty w Brukseli przyjacielem Europy i dostał kredyt zaufania. Dzięki temu może rozwiąże kilka najbardziej palących problemów, jak limit połowów dorsza czy obwodnica w Dolinie Rospudy."
(http://www.gazetawyborcza.pl/1,75968,4743269.html)
Prorosyjskie gesty mogą wpłynąć na ciężki los dorszy oraz torfowisk. Czemu nie, skoro kogoś okrzyknięto "przyjacielem Europy", zaś taką przyjaciółką jest "GW" od wielu lat? Ale to nie wszystko:
"Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zniósł polskie weto w sprawie Europejskiego Dnia przeciw Karze Śmierci, które zniszczyło do końca wizerunek Polski Kaczyńskich w Europie."
Taka mała rzecz, a znowu, globalne skutki. Świat odetchnął z uglą, że w Polsce też się dołączą eurokraci i rozmaici ludzie mądrzy (oraz nieodłączna "młodzież) do świętowania dnia przeciwko karze śmierci. Widmo debaty o karze śmierci zostało oddalone, może raz na zawsze, co zresztą elegancko wpisuje się w politykę ochraniania oligarchów, którą realizował Ćwiąkalski z godną podziwu konsekwencją w czasach adwokatury. Zauważmy jeszcze to nieustanne przypominanie o tyranii Kaczorów, które chyba działa mobilizująco na rozhisteryzowany elektorat PO w sytuacji, gdy wizja Irlandii 2 jakoś mocno poszarzała, jeśli nie padła dokumentnie, bo w mediach pies z kulawą nogą już o niej nie pamięta.
I teraz po nitce do kłębka dochodzimy:
"Sikorski przyjął też zaproszenie do Moskwy od Władimira Putina dla premiera Tuska. Lada dzień Rosja zniesie pewnie dwuletnie embargo na polską żywność, na co Tusk odpowie niechybnie odblokowaniem negocjacji umowy o partnerstwie i współpracy między UE i Rosją.
W stosunku do polityki poprzedniego rządu to przewrót kopernikański. Nie świat kręcić ma się wokół Polski (jak chcieli Lech i Jarosław Kaczyńscy), ale Polska zaczyna się kręcić wokół świata."
Licencia poetica funkcjonariuszy "GW" jest niedościgniona (to trzeba mieć chyba we krwi), można by się jednak spierać o szczegóły. Czy bowiem naprawdę Polska zaczyna się kręcić wokół świata, czy raczej wokół stołu, przy którym biesiadują sobie możni tego świata, dywagując o byznesach, natomiast polska dyplomacja, kłaniając się w pas, jak to rutynowo robiono od 1989 r., kręci się na zasadzie chłopaków na posyłki lub do pomocy. Tak to jednak jest z metaforami, że nie wiadomo, o które ich dno subtelna myśl poety trąca. Nie należy przy tym zapominać, że od 1989 r. "GW", jak i inne frakcje Partii Okrągłego Stołu robią wszystko, by zmienić definicję Polski i definitywnie zerwać więzy z przedwojenną RP. Kto wie, czy ta kropla nie wydrąży w końcu kamienia i internacjonaliści z różnych stron nie skonstruują swojej nowej "ojczyzny proletariatu". Wtedy faktycznie będzie to przewrót kopernikański, jakiego komunistom nawet się dokonać nie udało.
Wróćmy jednak na ziemię, bo przecież min. Sikorski zapowiedział kooperację z Rosją w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej. "Spełniają się marzenia/Nie ma zagrożenia", śpiewał kiedyś Skandal z Dezerterem. Ale do rzeczy :) Ktoś, kto zna choć trochę historię stosunków polsko-rosyjskich, a szczególnie polsko-sowieckich (Sikorski zaś powinien znać jako szef dyplomacji), ten wie, że Rosjanie nie tylko nie dotrzymują umów lub je dezinterpretują, lecz potrafią przeciągać w nieskonczoność ich zawieranie. Ślepy by dostrzegł, że to właśnie przeciągnięcie w czasie tychże negocjacji może doprowadzić do wycofania się USA z planów ścisłego sojuszu militarnego z Polską. Czy Rosji trzeba więcej? Potem wystarczy powiedzieć: widzicie, druzja, same Amerykańce zrezygnowały.
Najwyraźniej niedawna deklaracja Putina o wycofaniu się z konwencji ograniczającej zbrojenia konwencjonalne nie zrobiła na Sikorskim wrażenia. Nie wiem, może potraktował ten gest jako żart? NATO jednak nie zachwyciło się tą decyzją Rosji.
Za ślepotę polskich elit politycznych płaciliśmy nieraz i teraz zapłacimy znowu. Za zaprzaństwo tym bardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)