Okazuje się, że te "pozytywne sygnały" ze strony Rosji, które tak rozczuliły wielu polityków i komentatorów, wysyłane są równolegle z nieco mniej pozytywnymi. Embargo na mięso może i można znieść, ale chyba tylko po to, by nasi przedsiębiorcy mogli eksportować w czasie wojny Rosji z Polską. Ma to sens. Może niedostrzeżony przez naszych polityków i komentatorów, lecz przynajmniej czytelny dla Rosjan.
"Szef sztabu generalnego rosyjskiej armii Jurij Bałujewski kolejny raz przestrzegł Amerykanów przed budową elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach (...) Ostrzegł, że tarcza może spowodować automatyczną reakcję systemu obronnego Rosji."
(http://www.rp.pl/artykul/77388.html)
No i następnie przedstawiany jest przebieg możliwego początku konfliktu nuklearnego, do którego miałoby dojść, gdyby z polskiego terytorium wystrzelona została jakaś bidna antyrakieta. Mieliśmy już kiedyś konflikt światowy po "zaatakowaniu rozgłośni gliwickiej", teraz Rosjanie przestrzegają wszystkich przed globalną wojną atomową i to znowu z powodu Polski. Nie mamy szczęścia. Sytuację mimo to uspokajają i premier, i szef MSZ-u:
"– Wypowiedzi żadnego rosyjskiego generała nie będą warunkowały przebiegu negocjacji polsko-amerykańskich – powiedział premier Donald Tusk. Dodał, że takie oświadczenia są niedopuszczalne."
No, mam nadzieję, że Bałujewski teraz wyśle list z przeprosinami, a prezydent Putin zdementuje wiadomość, ponieważ:
"...ostateczną decyzję będziemy podejmować suwerennie – oświadczył szef Ministerstwa Obrony Narodowej Radosław Sikorski. – Generał Bałujewski już w przeszłości używał mocnego języka."
Teraz rozumiemy, o co chodzi. Bałujewski chlapnął coś, czym nie należy się przejmować. Jak to tłumaczyć? Albo mu ktoś nie powiedział, że Rosjanie "polubili Tuska" (o czym tuż po wyborach donosiła tamtejsza prasa), albo nie dostrzegł zmiany naszej polityki wobec Rosji, zmiany, za którą poklepywano naszego premiera i ministra SZ na ostatnim szczycie UE, albo - wzorem Wałęsy - najpierw mówi, a potem się zastanawia, co powiedział lub co miał na myśli.
Gdyby jednak to, co powiedział, było jednak na serio, a z historii wiemy, że w przypadku wojowania Rosjanie potrafią nie tylko mówić, to dobrze by było, gdyby - w ramach działań prewencyjno-profilaktycznych - Rosjanie nie wysłali w naszym kierunku rakiet balistycznych, zanim zainstalujemy tarczę. O ile w ogóle zostanie ona zainstalowana.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)