Parę dni w takim odseparowaniu od politycznych wydarzeń i już się człowiekowi wydaje, że świat jest normalny i da się żyć. Jeszcze jak sobie człowiek powyciąga jakieś stare komedie albo co porządniejsze płyty, to już ma ochotę pojednać się z całym światem. Po czym któregoś dnia z rana zasiada do Sieci i widzi, że jednak dalej są zamachy (jak choćby na niedawno przybyłą do Pakistanu B. Bhutto), dalej w Polsce reaktywuje się III RP i właściwie nic tylko znowu rzucić się w wir zabawowego zapomnienia w nadchodzącej sylwestrowej balandze. A potem choćby potop.
Na szczęście rozsądek musi zwyciężyć, więc przeglądnąlem "GW", która szczególną uwagę poświęca jednej z pin-up girls (erotyka to już stały fragment gry portali informacyjnych) ale też, co trzeba zaznaczyć, "przejmowaniu mediów" przez PiS i... LiD (to dopiero), co świadczy chyba o tym, że z tą grupą trzymającą władzę, to Ziobro z Rokitą nieźle spudłowali za czasów prac słynnej komisji śledczej, o której to nawet "GW" woli dziś nie pamiętać, choć były dni, gdy publikowała stenogramy z jej posiedzeń okraszone czujnymi analizami. W"Dzieniku" to samo, tylko inaczej. TVN24 jak wyżej, onet.pl bez zmian, znowu więc wraca poczucie jakiegoś kręcenia się w kółko, instynktownie więc otwieram strony "Trybuny", która zaczyna się zabierać za podsumowania 2007 r., rzecz jasna, w swoim stylu.
Ten styl ujawnia się choćby w doborze rozmówców: dwóch z PO, dwóch z LiD-u, no i zaprzyjaźniony politolog. To mi się podoba, bo przynajmniej nie ma jakichś niepotrzebnych dywagacji oszołomów. No więc, co się ważnego stało w 2007 r. zdaniem ludzi mądrych:
"KAZIMIERZ KUTZ, poseł Platformy Obywatelskiej:
– Był to bardzo ważny rok, może najważniejszy po 1989 roku. Władzę straciła radykalna prawica w postaci PiS-u. To będzie oczyszczające dla polskiej demokracji, a prawica będzie musiała wrócić do cech europejskich."
O Kutzu niejeden blogger już pisał, więc nie wchodzę tu w jakąś analizę jego wypowiedzi, zainteresowało mnie jednak jedno zdanie:
"To był też koniec kodów zamkniętych w Okrągłym Stole. Najpierw wypaliła się lewica, a teraz przyszedł czas na prawicę."
Koniec kodów? Brzmi ciekawie, biorąc pod uwagę fakt, że pookrągłostołowy układ odtworzył się niemal w identycznym kształcie. Czytamy dalej:
"JERZY SZMAJDZIŃSKI, Lewica i Demokraci, wicemarszałek Sejmu:
– Najważniejsze były wybory, które odsuwając PiS od władzy, spowodowały radykalną zmianę w nastroju politycznym Polski. Przywrócona została nadzieja na lepsze rozwiązywanie polskich problemów."
Co za zgodność zdań, prawda? Nieco bardziej wylewnie, choć w podobnym tonie, wypowiada się inny przedstawiciel PO:
"STEFAN NIESIOŁOWSKI, PO, wicemarszałek Sejmu:
– Wydarzeniem największym było zwycięstwo Platforny Obywatelskiej, a może raczej trzeba by powiedzieć – spektakularna klęska Kaczyńskich. Gdyby dalej rządził PiS, to byłoby ciężkie nieszczęście dla Polski. Najgorszy rząd po 1989 roku i najgorszy premier przestali już wyładowywać swoje „mądrości”, frustracje, niechęci, chore ambicje. Recydywa populizmu, obłudy religijnej, nacjonalizmu, demagogii, hipokryzja zostały przerwane, myślę, że już na zawsze. To jest sukces w jakimś stopniu porównywalny do roku 1989 i coś z tamtej radości z pamiętnego dnia 5 czerwca odczułem ze strony ludzi nazajutrz po wyborach."
Jeszcze chwila, a 2007 r. będzie porównywany z 1918 - albo z 1944 może, biorąc pod uwagę polityczne idiosynkrazje rozmówców "Trybuny".
"MAREK BOROWSKI, przewodniczący SdPl, wiceszef klubu LiD:
– Nie ulega wątpliwości, że najważniejszym, a przy tym dobrym zdarzeniem były wybory, których wynik odsunął groźbę marginalizacji Polski."
No tak, nie ma jak marginalizacja naszego kraju, o której Borowski, pamiętający czasy RWPG wie jak pewnie mało kto. Czas jednak na jakiegoś politologa, co wszystko z lotu ptaka widzi:
"Dr RAFAŁ CHWEDORUK, politolog:
– Kluczowym zdarzeniem 2007 roku był wynik wyborów, który zmienił system partyjny. To pierwsze wybory od wczesnych lat 90., które w miarę wiernie odzwierciedlają podziały polityczne w polskim społeczeństwie."
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007122805)
I człowiek się jednak czegoś dowiedział. Wprawdzie myśl o jakiejś zmianie w systemie partyjnym nie pchała mi się do głowy po ostatnich wyborach, ale widocznie obrałem niewłaściwą perspektywę. Zejdźmy jednak na ziemię, nie rozstając się z "Trybuną", bo zapewniam Państwa, przy obecnym układzie rządzącym, czytanie tej gazety staje się równie istotne, jak innych gazet reżimowych.
"Trybuna" wskazuje, co jest nie tak, a co już dobrze zostało zrobione. Z jednej strony bowiem okazuje się, że Tusk boi się nie tylko CBA, ale w ogóle, na co zwraca uwagę poseł LiD J. Widacki (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007122806), ale z drugiej strony:
"W policji trwa kadrowe przemeblowanie. Do służby wracają funkcjonariusze, którzy „z powodów osobistych” odeszli na wcześniejszą emeryturę za czasów rządów PiS-u.
Pod nadzorem wiceministra SWiA Adama Rapackiego, szef policji Tadeusz Budzik robi porządki w komendzie głównej i komendach wojewódzkich. – To krok do powrotu do normalności – mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy KGP."
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007122808)
Wygląda więc na to, że już normalnie jest na niektórych odcinkach (polityka prorosyjska, porządki w resortach siłowych itd.), ale jeszcze nie wszystko zupełnie znormalniało. Niewykluczone więc, że 2008 r. przyniesie zmiany w rządzie i ludzi zalęknionych zastąpią ci, co nie będą się bać. A takich odważnych to "Trybuna" na pęczki zna.
PS.
Myślałem, że sobie odmówię deseru, a jednak nie mogę. Jeszcze garść bakalii:
IPN, stan wojeny etc. (stały temat w "Trybunie")
"Organizatorzy, wykonawcy i świadkowie stanu wojennego mają dotąd zakneblowane usta tajemnicą państwową i służbową. Dokąd nie zwolni się tych ludzi z zachowania tajemnicy, dotąd IPN będzie mógł wypisywać dowolne kłamstwa na ten temat. (Z. Kotarb, Warszawa)"
Miłość do Rosji:
"Kiedy wreszcie prezydent zrozumie, że Rosja to normalny kraj, który ma prawo tak samo jak i my dbać o swoje interesy. (A. Z., woj. mazowieckie)"
Oto jest pytanie. Kiedy precydent to zrozumie? Może jak "A.Z. z mazowieckiego" mu w emailu napisze o tym.
No i jak zwykle jakiś elegancki drobiazg związany z Kościołem:
"Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi widzi rzeczywistego sprawcę naszej krajowej niedoli. Źródłem niezgody w Polsce jest Kościół – nie mylić tego z wiarą, którą wykorzystuje się tylko do szerzenia waśni. (Janusz Król, Łódź)"
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007122818)


Komentarze
Pokaż komentarze (42)