Free Your Mind Free Your Mind
483
BLOG

W tym chaosie jest metoda

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 33

Jeśli ktoś uważnie obserwuje polską rzeczywistość społeczno-polityczną zwł. od "historycznego przełomu" w 1989 r., ten wie, że polski bałagan jest elementem konstytutywnym zarządzania naszym państwem. Olbrzymia większość ekip celowo wprowadza Polskę w stan wewnętrznego chaosu, ponieważ obywatele nie tylko nie są w stanie rozeznać się wtedy, co jest grane, ale i zajmują się bieżącą krzątaniną, wiedząc, że z totalnego bajzlu może wyniknąć (dla nich samych) coś gorszego. Mówiąc obrazowo - nikt w przededniu wojny nie zajmuje się raczej przesiadywaniem w teatrach, tylko pilnuje bardzo swoich spraw. 

Istnieją nieusuwalne można rzec składniki tego chaosu, który, rzecz jasna, ma z reguły przesłaniać nie tylko niekompetencję, indolencję i zwykłe tumaństwo aktualnych ekip rządzących, ale i ich (i ich "powinowatych) złodziejstwo (jak to szczególnie widać było za czasów rządów komunistycznych po 1989 r.). Te składniki to walka z Kościołem, walka z "prawicowym oszołomstwem", walka z "polskim antysemityzmem" i walka z "polskim zacofaniem". Jeśli te wszystkie środki działania, wywołujące wewnętrzny chaos w Polsce powracają teraz dokładnie tak samo, jak na początku l. 90., to mamy kolejne potwierdzenie, że tzw. nowe państwo, o którym już nawet dzieci się uczą w podręcznikach, czyli tzw. III RP jest skonstruowana na fałszywych podstawach. Ale z drugiej strony, nie szkoda róż, gdy płonie las. Ja tam wielkim entuzjastą RPRL-u nigdy nie byłem, a i pewnie nie będę, toteż jego obecna recydywa w najbardziej obskuranckiej formie, jak choćby w wystąpieniach czerwonych czarownic, jak J. Senyszyn (http://www.dziennik.pl/polityka/article104795/Senyszyn_Przepraszam_za_Kosciol_ze_doi_panstwo.html) czy innych "specjalistów od Kościoła" z łamów "GW", "Newsweeka", "Polityki", "Trybuny", "Przeglądu", z Polsatu, TOK FM itd. wcale mnie nie zadziwia. 

Walka z Kościołem i polskim konserwatyzmem jest istotą politycznej transformacji (pomijam gospodarczą, bo ta z jednej strony miała doprowadzić i doprowadziła do uwłaszczenia nomenklatury, ale też pozwoliła na start ekonomiczny nomenklaturze z nowego, okrągłostołowego rozdania) - kto tego jeszcze nie dostrzegł, niech teraz przetrze oczy. Towarzyszy jej zamordyzm na najrozmaitszych piętrach państwowości (toteż jego skala jest różnicowana w zależności od politycznych zapotrzebowań ośrodków władzy, które są rozsiane po różnych miejscach, bo przecież nie sposób nie uznać np. Agory SA za jeden ze stałych, choć nieusankcjonowanych konstytucyjnie, ośrodków władzy w Polsce), a więc nieustanne majsterkowanie przy kwestiach obywatelskiej wolności. Jak w orwellowskim świecie konstruuje się nowomowę, tzn. mówi się o "poszerzaniu wolności", choć jednocześnie robi się wszystko, by wolność rozumiana była wyjątkowo wąsko, zgodnie z wymogami politpoprawnej politgramoty. I to działa. Może jeszcze nie na wszystkich Polaków, ale działa.

Ciekawe (choć właściwie, zrozumiałe, bo jakżeby mogło być inaczej), że powracają np. te same prześmiewcze praktyki "językoznawcze", jak za czasów komunistycznych. Na czele, co zupełnie oczywiste, bastion intelektualistów, czyli wspomniana "Polityka". Kiedyś pisałem w poście o "językoznawcach" z tego tygodnika, z jaką pieczołowitością badali "język kaczystowski" za czasów "IV RP" (swoją drogą, chyba z pół tuzina publikacji książkowych rozmaici "czołowi felietoniści" rozmaitej marki napisali o kaczyzmie, z Lisem na czele, taka to historycznie bogata epoka była). Teraz oczywiście, nie badają języka używanego przez Niesiołowskiego, Piterę, Komorowskiego itp., lecz nadal zabawiają czytelników kpinami z "ludzi PiS-u", jak choćby z B. Wildsteina (http://blog.rp.pl/wildstein/2008/01/04/%e2%80%9epolityka-w-potrzebie/), który chyba za swoją akcję z listą z IPN-u do końca życia będzie odsądzany od czci i wiary przez "słuszne grona". Tym razem "Polityka" wzięła na wokandę niedawno publikowany "alfabet Wildsteina" (http://freeyourmind.salon24.pl/53311,index.html) i powykręcała go tak, by była to karykatura samego felietonisty "Rz" i tejże gazety. Modus operandi jak ze "Szpilek" za czasów K. Toeplitza, toteż Wildstein w odpowiedzi pisze tak:

"Muszę bowiem wytłumaczyć kolegom z “Polityki” - tekst nie został podpisany, więc wnoszę, że musiał wysilać się nad nim cały zespół - iż wymiana hasła przy pozostawieniu definicji zwykle pozbawia sensu całą operację, a niezamierzony purnonsens rzadko bywa śmieszny. Jeśli na przykład charakterystykę twórcy i wieloletniego redaktora naczelnego “Polityki” (tudzież szefa PZPR, premiera PRL itd.) Mieczysława Franciszka Rakowskiego przypiszemy dajmy na to, Jerzemu Giedroyciowi, twórcy i redaktorowi naczelnemu “Kultury”, wielkiej postaci kultury i historii Polski, to nie będzie to ani zabawne, ani sensowne. Jeśli Ryszarda Marka Grońskiego uznamy za Antoniego Słonimskiego, którego ten odwieczny felietonista “Polityki” bezkarnie przywołuje (umarli nie mogą się bronić), to będą to jaja, ale nie takie, jak sobie ów autor i jego macierzysta redakcja wyobrażają. Jeśli definicję oligarchii zaprezentujemy jako opis demokracji, to śmieszne będzie to wyłącznie dla wtajemniczonych."

Pozwalam sobie przytoczyć cały ten ustęp, ponieważ jest wyjątkowo zabawny. Dla wielu młodych zaś ("to idzie młodość"), którzy takich pokracznych postaci jak Rakowski czy Groński nie kojarzą z niczym chyba (a powinni, polecam lekturę "Polityki" wychodzącej na gazetowym papierze w l. 80.), komizm tego powyższego akapitu jest zupełnie ukryty. Dla ludzi, którzy znają Polskę z własnego doświadczenia, a nie z Polsatu czy z "GW", za tym komizmem jednak kryje się prawda o odgórnie sterowanym chaosie, do jakiego znowu powraca nasz kraj. Walka z Kościołem, walka z oszołomami, walka z wstecznictwem (dziś pół programu Olejnikowej w Zetce, to było ględzenie o państwowym finansowaniu in vitro, a Olejniczak już z "podziemiem aborcyjnym" wyjeżdżał - gdy zaś E. Jakubiak zaczęła przypierać do muru Piterę w sprawie jej "raportu dot. CBA" ta zaczęła wrzeszczeć i wpadać w furię, że wydawało się, iż mikrofonami zacznie rzucać po studiu albo jedzeniem po ścianach (wszak to śniadanie w Radiu Zet)) - wszystko dokładnie tak samo, jak od samego początku III RP.

Zauważmy: nigdy po 1989 r. "zagrożeniem dla demokracji" nie byli komuniści. Esbecy? Kto widział esbeka po 1989 r. (najwyżej W. Pasikowski, a i on porządnych głównie esbeków dostrzegł)? Tajne służby obcych państw? Śmiechu warte. WSI? Ludzie, opamiętajcie się, tam sami fachowcy. A jakieś zagrożenia zewnętrzne? Niemcy? Przecież to "adwokat Polski w UE". Rosja? Przecież to sąsiad, który ma prawo nieco gderać, że sobie instalujemy antenę satelitarną na balkonie. Taką analogią posługuje się R. Sikorski, wykpiwając tezę "Gazety Polskiej" o tzw. hołdzie Tuskim: 

"Więc nie będzie to hołd Tuski, tylko kolejny gest Tuska?

- Jeśli na balkonie umieszczamy sporą czaszę satelitarną, a sąsiad mówi, że mu ta czasza będzie szkodziła na zdrowie, to nawet jeśli uważamy, że sąsiad martwi się niepotrzebnie, to dobrze go wysłuchać. Sąsiadów się nie wybiera, z sąsiadami się żyje. Tym bardziej, że sąsiad jest blisko, a sojusznik daleko."

(http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4811569.html)

Jakie hołdy, ludzie, czyście powariowali? Hołdy to w czasach średniowiecza, teraz jest już tylko pragmatyka działan dyplomatycznych, o czym najlepiej wie B. Geremek, guru polskiej dyplomacji po "obaleniu komunizmu". 

Wprawdzie nieodżałowany Skandal z Dezerterem śpiewali w l. 80. szyderczo Nie ma zagrożenia/Żołnierze są zbyteczni..., ale owe zagrożenia są i wymieniłem je powyżej. Można je jednak sprowadzić właściwie do jednego zagrożenia. Dla III RP i jej konstruktorów psychospołecznych, politycznych oraz biurokratycznych największym zagrożeniem jest wolna myśl. Politpoprawna politgramota nie jest w stanie znieść tego, co robią, myślą, mówią i zamierzają wolni ludzie. Stąd chaos jest sposobem działania - jedynym z możliwych. Wydawałoby się, że nawroty tego chaosu mogłyby świadczyć o jego skuteczności, ale ja coraz mocniej powątpiewam w skuteczność Układu. To raczej przypomina nawroty choroby, która może zostać uleczona, jeśli wróci się znowu do terapii wstrząsowej.      

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka