Free Your Mind Free Your Mind
115
BLOG

Na lewo most, na prawo most

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 42

Ilekroć czytam teksty lewicowych myślicieli, tylekroć zadziwia mnie ten nostalgiczno-melancholijny ton, jakby "myśl lewicowa" chyliła się ku upadkowi albo, co gorsza, była prześladowana. Tymczasem "do lewicy świat należy".

Oczywiście zadumany nad losem lewicy i lewicowych wartości, lewicowy filozof prawa, prof. W. Sadurski pije akurat do noworocznego życzenia red. Ł. Warzechy, który - całkiem dorzecznie, jak na mój gust - życzył sobie, by w Polsce w polityce ukształtowała się scena dwubiegunowa (w końcu i w 2005 r., i w 2007 obywatele zagłosowali gremialnie na dwa ugrupowania "postsolidarnościowe" i jakieś politologiczne wnioski z tego można wyciągać), ale oczywiście zaraz musi wytoczyć artylerię antykonserwatywną, żeby nikt nie miał wątpliwości, że Sadurski broni "Okopów św. Czwórcy". Zanim powiem o tych czterech św. wartościach lewicy, na które powołuje się, zatrzymam się najpierw przy jednej, dość oczywistej sprawie. 

Należałoby - czego Sadurski nie czyni, bo gdzieżby - zacząć od kwestii tego, że w Polsce nie ma żadnej laickiej lewicy. Jeśliby pominąć samego Sadurskiego oraz prof. R. Bugaja, to pozostaje pokraczne SLD, czyli kolejna mutacja PZPR-u, czyli mówiąc prościej "residuum po transformacji komunistów w demokratów". Dla mnie np. taka prof. Senyszyn niczym się nie różni od L. Brystygierowej - no, poza tym, że nie ma możliwości bezpośredniego prześladowania Kościoła. Czy Szmajdziński to jakiś inny Szmajdziński z przeszłości? Nie mówiąc o nie tak dawnych Millerach, Oleksych itd. Czy to jest jakaś lewica? Absolutnie. To są zagony, które w olbrzymiej większości bez administracji sowieckiej na ziemiach polskich nigdy by do żadnych splendorów nie doszły, ponieważ "awans społeczny" tego typu ludzi był wynikiem ich cynicznego poparcia dla systemu opresji, którego zaczątki zainstalowano w Polsce już w 1944 r. (peerel liczono od 1944 r., przypominam o tym młodzieży, ponieważ ona zapewne liczy Polskę od "rozmów okrągłego stołu"). Dla mnie to są oczywistości, ale dla Sadurskiego nie, ponieważ rozciągając pojęcie lewicy tak szeroko, jak mu się podoba, zagarnia przy okazji taką florę i faunę, co do której człowiek myślący powinien milczeć, o ile nie czuje ideowego powinowactwa z komunistami, oczywiście, a o to nie chciałbym Sadurskiego podejrzewać. No więc ustalmy, że komuniści, postkomuniści, neokomuniści itp. to nie jest żadna lewica. To po pierwsze.

Powyższe ustalenie nie zmienia jednak faktu, że (po drugie) od momentu wybuchu rozmaitych ludobójczych wojen domowych wszczynanych przez komunistów w takich państwach, jak Chiny czy Rosja, świat nieco się zmienił. Owe zmiany zaszły tak daleko, że można odnieść wrażenie, że to lewica obecnie święci tryumfy w wielu państwach - jeśli nawet nie są to tryumfy polityczne (jak w przypadku Polski AD 2008), to na pewno kulturowe. Polityczna poprawność, idee leżące u podstaw Traktatu Reformującego (czy wcześniej Konstytucji UE) to przecież ideologia lewicowa i nie potrzeba jakichś specjalnych soczewek czy "szkieł kontaktowych", by to dostrzec. W takiej sytuacji Sadurski powinien przemawiać z zadowoleniem, a nie rozżaleniem. Zresztą niedawny esej w "GW" o państwie świeckim pobrzmiewa właśnie takim charakterytycznym dla myśli lewicowej tonem pouczenia. Może nie nabożnego pouczenia, a świeckiego, oczywiście, ale zawsze - pouczenia. "Słuchajcie, bo nie wiecie..."

Po trzecie, paradoksalnie można powiedzieć, że nie tylko świat współczesny (mam na myśli głównie Europę, lecz i USA już zaczynają wariować) nie otrząsnął się z dziedzictwa ludobójczego komunizmu - Polska szczególnie - ale i lewicowe myślenie panuje na tzw. prawicy oraz w obrębie nauczania Kościoła. Pisałem o tym kiedyś, lecz może to powtórzę: polskie ugrupowania postsolidarnościowe kultywują "myślenie socjalne", "dążenie do wyrównywania szans" i inne zabobony czy idee-wytrychy, zupełnie nie przejmując się tym, że może to kolidować z innymi ideami. Jest to zapewne rezultat "robotniczości" ruchu nazywanego "Solidarnością" albo też ideowe skrzywienie wypracowane przez niektórych tzw. doradców Solidarności. Nie wchodzę tu w szczegóły. Co innego jednak Kościół. Ludzie Kościoła, by wspomnieć choćby kazania ks. J. Popiełuszki, filozofię pracy ks. J. Tischnera czy wreszcie encykliki Jana Pawła II, po wielokroć krytykowali niedostatki kapitalizmu oraz socjalizmu, wskazując na konieczność respektowania godności człowieka, który poświęca się pracy. Naturalnie, krytyka ta miała (i ma) podstawy w teologii chrześcijańskiej i nauczaniu Chrystusa, których rzecz jasna, nie wszyscy muszą uznawać. Wspominam jednak o tym, ponieważ, gdyby ktoś się uparł i chciał hołdować "ideom lewicy", to w katolickiej nauce społecznej czy pismach w/w świątobliwych mężów znajdzie ich mnóstwo (choć ani Popiełuszki, ani Tischnera, ani JP II do ludzi lewicy byśmy przecież nie zaliczyli). 

Problem jednak w tym, że Sadurskiego nie interesuje teologia pracy, ponieważ wychodzi on z założenia - charakterytycznego dla lewicy laickiej - że państwo powinno być świeckie. We Francji ideał świeckości państwa osiągnięto w sposób rewolucyjny i ludobójczy (że wspomnę Wandeę, choćby). Nie podejrzewam jednak by metody rewolucyjne były bliskie Sadurskiemu. Profesor z Florencji wolałby zapewne, by "załatwiło to państwo", choć przecież istnieje konkordat i właściwie sprawa powinna być zamknięta. Tymczasem nie. Dlaczego? Gdyż chodzi tu o kwestię kultury.

Neomarksizm A. Gramsciego i jego następców postuluje drogę przez kulturę, przez rozmaite burżuazyjne "instytucje" ("bastiony konserwatyzmu i obskurantyzmu"), jak rodzina, co od paru dekad dokonuje się poprzez redefiniowanie pojęcia małżeństwa i pojęcia rodziny, rzecz jasna. Majstrowanie przy tym, co naturalne, od samego początku fascynowało marksistów, ponieważ nigdy oni nie godzili się na zastany od wieków porządek społeczny oparty na rodzinie i świadomie konstruowali utopijne rozwiązania społeczne contra naturam. Zrazu był to bolszewicki, rewolucyjny pomysł "wspólnoty żon", od kilkudziesięciu lat w obiegu jest idea, by małżeństwo (ergo, rodzina) to był związek "każdego z każdym", mówiąc skrótowo.

Nie wiem, czy Sadurskiemu leży na sercu neomarksistowska rewolucja kulturalna. Chcąc nie chcąc jednak, chyba się w nią wpisuje. Neomarksiści bowiem postulują zmiany społeczne w imię poszerzania wolności, przecież, co z ostentacyjnie głoszonym liberalizmem Sadurskiego jakoś dziwnie współgra. Dzisiejsza Polska nieco się różni kulturowo od dzisiejszej Francji i należy postawić sobie fundamentalne pytanie, czy przyjmujemy z szacunkiem kulturę chrześcijańską zakorzenioną od wieków w naszym kraju, czy podążamy ideałem państwa sowieckiego zwalczającego Kościół od momentu zainstalowania tu "rządu lubelskiego".

Przejdźmy jednak do św. Czwórcy wartości lewicowych:

1) realna równość szans, 2) tolerancja wobec inaczej myślących (tu: o ile nikomu nie szkodzą poglądami lub działaniem), 3) bezstronność światopoglądowa państwa i 4) solidarność międzynarodowa.

(http://wojciechsadurski.salon24.pl/55929,index.html)

Czy są to jakieś wysublimowane wartości, czy raczej pewne idee politycznej poprawności? A może są to po prostu pewne praktyczne cele, które dadzą się realizować bez specjalnych ideologicznych konktekstów? A gdzie platońska triada: Prawda, Dobro, Piękno? Nie byłoby prościej?    

Problem w tym, że za tą Czwórcą stoją realia "wdrażania tychże wartości" (wystarczy wskazać choćby na konsekwentną promocję homoseksualizmu czy walkę o aborcję na życzenie). W związku z tym mówienie o bezstronności światopoglądowej instytucji państwowych stojących za takim wdrażaniem jest jeśli nie ekwiwokacją, charakterytyczną dla myślicieli lewicowych, to poważnym minięciem się z prawdą. Chyba że bezstronność tę rozumie się jako areligijność lub antyreligijność (co wtedy z tolerancją?, he he), co już przerabialiśmy także w Polsce. Wdrażanie "lewicowych wartości" pociąga za sobą katastrofalne skutki społeczne, lecz zawsze można powiedzieć, że idee były dobre, tylko podwykonawcy robót społecznych nawalili. Konserwatyści jednak wolą nie eksperymentować na żywej tkance społecznej i dać ludziom swobodę decydowania o sobie na miarę ludzkiego rozumu, woli i wolności. Nikt z żadnego z nas nie zdejmie odpowiedzialności za życiowe decyzje (od momentu, gdy do takiego samodzielnego decydowania jesteśmy zdolni). Lewicowe rozwiązania zawsze zaś pociągają za sobą regulatywną ideę decydowania za innych. Eksperymentowanie społeczne musi więc liczyć się z tym, że nie zachodzi w próżni i - wcześniej czy później - musi napotkać opór. Czy taki opór Sadurski bierze pod uwagę?  

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka