O tym, dokąd zmierza UE przekonują nas prawa, jakie są ustanawiane w ramach "swobodnej twórczości" konstruktorów nowego człowieka. Właśnie Parlament Europejski przegłosował ciekawe propozycje rozwiązań legislacyjnych dotyczących tzw. praw dzieci, które to prawa wiążą się wprost z seksualnością dzieci.
"Parlament Europejski przyjął wczoraj raport o strategii na rzecz praw dziecka. Nawiązuje on do prawa do zdrowia reprodukcyjnego, co zgodnie z definicjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oznacza również dostęp do aborcji, edukacji seksualnej i antykoncepcji, bez kontroli rodziców."
Należy zwrócić uwagę na dwie kwestie:
"W punkcie 162 raport o strategii na rzecz praw dziecka przypomina: "prawo dzieci do zdrowia, szczególnie do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego dorastających dziewcząt", i stwierdza, że ochrona zdrowia matek powinna stanowić nieodłączną "część przyszłej strategii na rzecz praw dziecka"."
oraz:
"W punkcie 163 dodaje ustęp o "szczególnym prawie nastolatków do zdrowia płciowego i reprodukcyjnego oraz do edukacji i usług w zakresie planowania rodziny", a także przypomina, że z tego względu "powyższa kwestia musi stać się nieodłączną częścią przyszłej strategii na rzecz praw dziecka"."
(http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080117&id=sw01.txt)
Powyższe pomysły nie są zaczerpnięte z literatury science fiction, tylko z raportu przyjętego przez eurodeputowanych. Warto więc zwrócić uwagę na to, że to, co dotychczas uchodziło raczej za pewien precedens czy wyjątek, tu jest traktowane jako norma. Z jednej strony więc mówi się o macierzyństwie "dorastających dziewcząt", z drugiej o środkach "zapobiegawczych" w postaci "usług w zakresie planowania rodziny". Nie trzeba długo myśleć nad tym, o jakiego to rodzaju usługi może chodzić.
Określenia "dorastające dziewczęta", jak wiadomo, nie można uznać za ostre w sensie semantycznym, wobec tego taki przepis musiałby uwzględniać także dziewczynki w wieku "wczesnonastoletnim" (a nie tylko np. siedemnastolatki). Gdyby tego typu pomysł nie stanowił jakiejś makabrycznej rzeczywistości, to normalny człowiek wybuchnąłby na widok takich rozwiązań jakimś niezdrowym śmiechem, a tymczasem takie są rozwiązania akceptowane przez eurodeputowanych. W ten sposób życie płciowe nie tylko przestaje być domeną osób dorosłych, ale zostaje włączone w obszar "praw dziecka".
Z pozoru można powiedzieć, że sprawa (przy odpowiednim zmrużeniu oczu, jak to zwykle bywa przy socjalistycznych, chorych pomysłach i przy politycznej poprawności) wydaje się jakoś "uzasadniona". Bywają "dorastające dziewczęta" zaczynające wcześniej współżycie płciowe od innych i nie należy ich pozostawiać bez opieki. Tak naprawdę jednak za tym rozwiązaniem kryje się coś więcej. Coś naprawdę mrocznego. Za tym rozwiązaniem stoją tacy ludzie, którzy szukają spełnienia seksualnego, wybierając sobie dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)