Free Your Mind Free Your Mind
99
BLOG

Na dwa fortepiany

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 41

Na naszych oczach rozgrywa się ciekawe starcie dwóch postkomunistycznych redakcji - tygodnika "Wprost" i "Polityka", a ja się zastanawiam, co może być tego przyczyną. Oto obchodzący, było nie było, 25-lecie, tygodnik założony przez M. Króla (skoro 25 lecie, to kiedy wydano pierwszy numer, moje dzieci?), wystąpił z ostrym atakiem na obecnego naczelnego tygodnika (J. Baczyńskiego) założonego nieco wcześniej przez PZPR, bo w 1957 r.

O co chodzi? Jeśli w Polsce nie wiadomo, o co chodzi, to zwykle chodzi o współpracę z bezpieką. Baczyński w następujący sposób opiera atak "dziennikarstwa IPN-owskiego" zaprezentowanego przez "Wprost":

"W całym obrzydliwym dla mnie tekście we „Wprost" - ważniejsza niż fakty - jest specyficzna ubecka melodia. Na poziomie faktów jest tak, (cytuję tylko to, co podała sama p. Dorota Kania, bo ja mógłbym dodać do tego dziesiątki innych zdarzeń i faktów): „W aktach bezpieki nie ma żadnych podpisanych przez Baczyńskiego donosów"; „W lipcu 1981 esbek zaproponował współpracę z wywiadem. Baczyński odmówił"; „W instrukcji wyjazdowej nie ma mowy o współpracy" i dalej „z dokumentów wynika, że rezydent wywiadu był jego kolegą ze studiów i dopiero po jakimś czasie ujawnił, że reprezentuje bezpiekę"; „Gdy 13 grudnia 1982 r. (Baczyński) wrócił do Polski, bezpieka traktowała go już jako osobę niebezpieczną".

O co więc chodzi? Ano o to, żeby dać tytuł „Podwójne życie Bogusława" i móc wybić grubą czcionką „redaktor naczelny »Polityki« był zarejestrowany jako kontakt operacyjny Służby Bezpieczeństwa" - i nic to, że z tekstu można między wierszami odczytać, że ów kontakt (i to nie z SB) był nieświadomy (!), bez jakiejkolwiek treści i ograniczał się do kilkunastu tygodni 1981r. Najważniejsze jest jednak, że tekst daje szansę do zamieszczenia nieweryfikowalnych relacji z rozmów i przesłuchań, w których esbecy traktują człowieka z pogardą i wyższością. Nic to, że każdą z rozmów zapamiętałem inaczej: ofiara nie sporządza protokołów. No i, oczywiście pointa, coś, co ma zostać w pamięci po lekturze: jakiś pan Piotrowski, z którym nie miałem w Paryżu żadnego kontaktu i w ogóle człowieka nie kojarzę, mówi, że on uważał mnie za agenta. A Seweryn Blumsztajn, mój bezpośredni szef w strukturach opozycji jest ledwie przywołany. Ubecka robótka..."

(http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead84&news_cat_id=1583&news_id=242733&layout=18&forum_id=13291&fpage=Threads&page=text

Nie wchodząc w tym miejscu, w nieśmiertelną leninowską kwestię: kto kogo chce w tym momencie ukatrupić i kto z kogo (zwłaszcza w odniesieniu do niezorientowanych czytelników) robi wała, czyli kto jest "dobrym ubekiem" a kto "złym", warto zapytać, z jakich racji te redakcje weszły na wojenną ścieżkę, skoro w tylu innych sprawach znakomicie się uzupełniały (np. w antyklerykalizmie)? Czyżby chodziło o to, że "Wprost" sprawiał wrażenie pisma pro-pisowskiego, a "Polityka" "antytotalitarnego"? To chyba byłby zbyt banalny powód, zważywszy na dość powszechne w polskich mediach zjawisko "przepoczwarzania się" (i redakcji, i samych mediów) wraz ze zmianą ekip rządowych. Są jeszcze na świecie tacy, co pamiętają, co "Wprost" czy "Polityka" wypisywały w latach 80. nie trzeba sięgać zresztą do tak zamierzchłych czasów jaruzelszczyzny, wszak "Dziennik" wchodząc na rynek udawał, że jest pismem centrowo-prawicowym (nie mówiąc o "podpieraniu się" udawanym prokatolicyzmem i - rzecz jasna - dodatkami o JP2).

Czy chodzi o walkę o dominację na rynku, czy o coś więcej? Baczyński konkluduje następująco:

"Pani Kania przywróciła mi trochę nostalgicznych kombatanckich wspomnień. O status pokrzywdzonego nigdy nie występowałem, bo byłem tylko szeregowym działaczem Solidarności, a po upadku PRL nie czułem się pokrzywdzony tylko wynagrodzony z nawiązką. I tak uważam do dziś.

Jedyna przyjemność, jaką miałem z rozmowy z p. Kanią (dla której pewnie jestem kontaktem operacyjnym wywiadu) to, poza wspominkami, poczucie, że chociaż to tygodnik „Wprost" obrzuca mnie dzisiaj poubeckim łajnem, z Markiem Królem nie zamieniłbym się na życiorysy. Ani na gazetę."

Rozumiem rozgoryczenie Baczyńskiego, ale z tej przytoczonej powyżej puenty pobrzmiewa z kolei taka melodia (trzymając się użytej wcześniej metafory naczelnego "Polityki"), jakby redagowane obecnie przez niego pismo to było coś w rodzaju "Tygodnika Solidarność", a to chyba byłaby pewna przesada, biorąc pod uwagę stałych publicystów z Passentem, Grońskim i Paradowską na czele. Rozumiem, że Baczyński był w Solidarności, a być może D. Kania nie. Wydaje się jednak, że pies pogrzebany jest gdzie indziej. Tylko gdzie?

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka