Free Your Mind Free Your Mind
159
BLOG

Refleksje o pojęciu manipulacji

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 97

Ponieważ Ł. Warzecha zarzucił mi manipulację, co wyjątkowo mnie ubodło, postanowiłem szerzej potraktować tezę powtarzaną przez niego za S. Stommą i poddać krytyce nie tylko ją, ale i dorzucić parę refleksji na temat tego, czym naprawdę może być manipulacja w naszej kulturze.

Warzecha twierdząc, że Powstanie Styczniowe było głupotą i "kretyńską bohaterszczyzną":

"Dyskutować można o celowości wielu polskich zrywów, o Insurekcji Kościuszkowskiej, o Powstaniu Warszawskim oczywiście, o Powstaniu Listopadowym nawet, ale w przypadku Powstania Styczniowego jakakolwiek dyskusja, moim zdaniem, sensu nie ma. Była to po prostu głupota w najczystszej, najbardziej wydestylowanej postaci. Kretyńska bohaterszczyzna, dzieło nieodpowiedzialnej grupki niepoważnych zapaleńców, z których jeden był nawet uprzejmy szybciutko zginąć w pojedynku, zamiast wziąć na siebie choć odrobinę odpowiedzialności za katastrofę, jaką wywołał." 

- z wielką admiracją odnosi się do eseju Stommy, który - czego nie przywołuje Warzecha - pisał w 1963 r. (a więc w setną rocznicę wybuchu powstania i niemalże w 20-lecie "powstania Polski Ludowej") tak:

"Kompleks silniejszy niż życie

W okresie zaborów hodowaliśmy w sobie jeden kompleks. Kompleks ten prowadził od klęski do klęski i w płaszczyźnie logiki historycznej nie był uzasadniony, a jednak kompleks ten wciąż dominował. Był to kompleks antyrosyjski.

Trzeba bowiem zwrócić uwagę na fakt, że nasze walki narodowe i ,,czyny zbrojne” zwracały się z reguły przeciw Rosji, niemal wyłącznie przeciw Rosji. Uderzająca jest dysproporcja pomiędzy zaangażowaniem się narodu w walkę przeciw Rosji i przeciw dwom innym zaborcom. Przeciwko władztwu pruskiemu walczyli Polacy zbrojnie na przestrzeni XIX w. tylko raz (nie licząc specyficznego w swym charakterze wystąpienia w r. 1806/7), w okresie Wiosny Ludów, gdy całe Niemcy ogarnął paroksyzm rewolucji. Nie przybrało to więc charakteru odrębnej wojny polsko-pruskiej. Natomiast powstania narodowe na wielką skalę kierowały się wyłącznie przeciw Rosji.

Na tę okoliczność zwracam uwagę wielbicieli powstań, bo ma ona duże znaczenie dla wytłumaczenia ich prawdziwej genezy. Mamy do czynienia z ustawieniem walki konspiracyjnej i odruchów zbrojnych w jednym tylko kierunku. Uparcie antyrosyjski kierunek jest tym dziwniejszy, że właśnie fakty historyczne powinny by skłaniać do traktowania Rosji jako zaborcy najmniej wrogiego."

(http://tygodnik.onet.pl/1548,1463695,3,560760,dzial.html)

Przywołuję ten obszerny fragment, by udokumentować moją z kolei tezę, mianowicie taką, że Stomma wpisywał się w ten sposób (być może mimowolnie, bo komunistą przecież nie był) w podstawowe przesłanie indoktrynacji komunistycznej po II wojnie, tj. to, żeby Polakowi przez myśl nie przeszło, że może podnieść rękę na władzę ludową z nadania rosyjskiego. Kto jak kto, ale komuniści wiedzieli już, że Polacy potrafią czerwonych nie tylko wsadzać do więzień, ale i zabijać.

Pod postem Warzechy zapytałem, jaki ma stosunek do leśnych walczących z komunistami po "wyzwoleniu" i czy im zaleciłby pracę organiczną w sensie swoiście rozumianego konserwatyzmu, na co Warzecha odrzekł, że manipuluję i używam wyświechtanego argumentu.

Tymczasem sam pisał:

"Animatorom Powstania chodziło jednak nie o jakieś konkretne, realistyczne postulaty polityczne, ale o walkę dla samej walki."

(http://lukaszwarzecha.salon24.pl/57853,index.html

Wobec tego wydaje się oczywiste, że paralela między powstańcami z 1863 r. a powstańcami antysowieckimi zachodzi. Problem zatem leży w kwestii interpretowania generalnego przesłania naszej kultury, które wyraża się w kulcie wolności tak radykalnie i bezkompromisowo rozumianym, że nakazującym Polakom czynne przeciwstawianie się okupantom, agresorom, zaborcom itd. Czynne, czyli zbrojne.  

Zarówno u Stommy (pomijam już buforowe (w stosunku do Kościoła katolickiego w Polsce) środowisko, do którego należał, o czym też można by szerzej napisać), jak i u Warzechy pojawia koncepcja oddzielenia bohaterstwa powstańców od politycznego wymiaru danego historycznego wydarzenia. Stomma pisze na początku swego tekstu:

"Bohaterstwo pozostaje bohaterstwem, niezależnie, jak zostało użyte. Doświadczenia historii narodowej nauczyły nas rozróżniać subiektywną wartość postawy i sens polityczny wydarzeń. "

Tymczasem jest to zupełnie błędne podejście. Polityka to również (jeśli nie przede wszystkim) uwzględnienie takiego środka jak walka w obronie interesu narodowego, jeśli tenże interes uznaje się za zagrożony. Nie ma tu więc żadnej dychotomii. Może raczej pojawić się taka koncepcja polityczna, która NIE UWZGLĘDNIA zbrojnego oporu nawet w sytuacjach krytycznych. Nie jest to jednak żadne "chłodne" spojrzenie na historię, lecz odmienne spojrzenie na politykę (a więc implikowałoby to inny już wymiar rozważań).

Możemy się spierać np. o polityczny wydźwięk Powstania Warszawskiego i robiliśmy to. Czym innym jednak jest kwestia sporu o to, kiedy to powstanie miało zostać wzniecone, a czym innym to, czy w ogóle warto było wzniecać to powstanie? O ile ja byłem i jestem zdania, że należało poczekać z wybuchem na zgodę K. Sosnkowskiego (tej, jak wiemy, nie było i rozkaz w kraju wydano samowolnie, co było wyrazem skrajnej wojskowej niesubordynacji) i najlepiej urządzić wielkie powstanie antysowieckie, o tyle nigdy nie uważałem i nie uważałbym, że nie należało czynnie przeciwstawiać się okupantom. To już bowiem jest zupełnie inny poziom rozważań, gdyż są to kwestie związane z istotą naszej polskiej kultury.

Nie trzeba wielkiej znajomości naszej historii, by wiedzieć, że przez długie dekady byliśmy okupowani. Wobec tego przesłanie wolności (o którą się walczy z bronią w ręku, gdy przychodzi taka potrzeba) jest jednym z podstawowych w naszej kulturze. Zresztą nie tylko w naszej. Czyż historia narodu żydowskiego opisywana w Starym Testamencie, to nie jest jeden ciąg powstań i "kretyńskiej bohaterszczyzny"?

Amerykanie mawiają "Freedom is not free" i dla wielu Polaków jest to także istotna idea w kulturze, wolność bowiem faktycznie łączy się z walką, co za czasów komunistycznej okupacji wielokrotnie się w peerelu wyrażało. Albo więc respektujemy to wolnościowe przesłanie, albo nie.

Komunistyczne władze, które wprowadzono na nasze ziemie na sowieckich bagnetach i czołgach, wiedziały, że podstawą ich egzystencji oraz trwania, jest nieustanne  i konsekwentne gaszenie ducha oporu, nieustannie więc wyszydzano "polską głupotę powstańczą", spisywano "dzieje głupoty w Polsce" itd., słowem, wbijano kolejnym pokoleniom do głów, że walka o wolność to głupota, po prostu, a już walka z Rosją, to kompletne kretyństwo (nawiasem mówiąc zjadliwe peerelowskie określenie "bohaterszczyzna" stanowiło swoistą kwintesencję indoktrynacji: połączenie szyderstwa z jakichś ludzi, że "robili z siebie bohaterów" i że "ośmielali się walczyć o coś", choć było to "beznadziejne", "niewykonalne" i "śmieszne" - z szyderstwem z tego, że jakaś garstka uznawała, że robi "coś wielkiego" (stąd ten przyrostek "-szczyzna", który może mieć charakter neutralny, jak w słowie "angielszczyzna", tu jednak przecież użyty jest sarkastycznie).  ("Słownik Języka Polskiego" podaje znaczenie tego terminu dość zdawkowo: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=bohaterszczyzna).

Przesłanie Stommy idealnie zatem dopasowywało się do celów stawianych przez komunistycznych okupantów i manipulowało podstawowym "kodem" naszej polskiej kultury na bardzo subtelnym poziomie, wobec tego odwoływanie się do Stommy dziś i uważanie, że zbrojne powstawanie przeciw okupantowi jest głupotą, należy uznać za (być może mimowolne, bezwiedne, nieuświadomione) kontynuowanie tradycji takiego subtelnego manipulowania na poziomie idei czy centralnych wartości stanowiących rdzeń naszej kultury.   

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (97)

Inne tematy w dziale Polityka