- tak, niestety, wynika z najnowszych badań opinii publicznej, ponieważ tylko 47 % procent Polaków "uważa, że to dobry pomysł", zaś tylko 7% uważa to za "bardzo dobry pomysł", ale za to 40% z tych 47% procent uważa to za "dobry pomysł". Nie, nie pomylili się Państwo, tak napisane jest w "GW", a przeciez cytowanie "GW" bez zniekształceń to podstawa porządnej analizy struktury informacji.
No więc 47% to za mało, musi to przyznać nawet "GW" (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4870386.html), bo gdyby to było 57, 67 lub 87 (więcej nie trzeba), to można by np. tytułować nie tylko informację: "Prezydent Tusk" (bez żadnych cholernych znaków zapytania, ludzie, no), ale i samego premiera nazywać "prezydentem" tak już grzecznościowo, co zresztą zapewne wielu redaktorów zaprzyjaźnionych z Partią Okrągłego Stołu już czyni, tak jak czyniło w 2005 r. Niezapomniane bilbordy z prezydentem Tuskiem, komu to przeszkadzało, czy nie mogły powisieć do dziś? Oczywiście mogły, lecz co z tego, że by wisiały, skoro prezydentem Tusk nie może być, bo nie zagłosowała na niego więcej niż połowa respondentów. Wiemy, że tego typu badania przeprowadzane są wśród pracowników Agory, wobec tego nie wiem, komu się porypało w obliczeniach, czy ankieterom, czy ankietowanym. Być może ci ostatni stwierdzili coś w tym stylu: "na pewno inni koledzy zagłosują na Tuska, to ja udam, że stanowię jakąś mniejszość respondentów, co są na nie, a potem się będziemy śmiać", kalkulacja ta jednak najwidoczniej była przewczesna albo oparta na błędnych przesłankach, skoro okazało się, że większość respondentów nieprawidłowo zagłosowała i nie ma prezydenta.
Co gorsza, z badań wynika (ktoś za nie poleci, słowo daję), że 55% procent pytanych uważa, że "urząd premiera jest w dobrych rękach", z czego tym bardziej wynikałoby, że skoro Tusk jest tak dobrym premierem, to nie może być prezydentem. Do cholery, kto te badania robi, że takie dziwne wyniki wychodzą? Nie należało lepiej zapytać pracowników Agory, czy Tusk byłby jednocześnie dobrym prezydentem i premierem? Wtedy te 55% na premiera zsumowałoby się z 47% na prezydenta plus 40% głosów, że to "dobry pomysł" i 7% głosów, że to "bardzo dobry pomysł".
A tak? Nawet słynnego (nigdy tego nie zapomnimy, o roku ów 2005!) królowania w sondażach nie ma. Proszę więc uwzględnić moje powyższe zalecenia i zrobić sondaż taki, żeby wykonać ponad 100% propagandowej normy, w przeciwnym razie Tusk w ogóle nie zostanie prezydentem i co wtedy?


Komentarze
Pokaż komentarze (55)