Free Your Mind Free Your Mind
113
BLOG

Goliat większy vs. Goliat mały

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 53

Kiedyś, w l. 90., jeden kandydat na radnego w jednym z miast wymyślił sobie takie hasło wyborcze: "nie wdawajmy się w walkę dwóch Goliatów na glinianych nogach", co w wolnym tłumaczeniu znaczyło, żeby nie popierać ani kandydatów AWS-u ani SLD. Pracownik zakładu poligraficznego, który w owym czasie "tłukł ulotki" wyborcze, przekazał mi to hasło wtedy jak coś wyjątkowego spośród drogocennych wyrobów inteligentodzielniczych polskiego politycznego pure nonsensu i przetrzymywałem ten skarb do dziś, aż w końcu się postanowiłem podzielić, wiedząc, że takie hasło może zacząć żyć swoim cyberżyciem. Mniejsza jednak z tym, bo przecież do takich klejnotów człek nie sięga bez powodu. Zwykle tchnienie przynosi mu jakaś ożywcza myśl, a skąd czerpać takie życiodajne intelektualne płyny, jak nie ze zdrojów "GW", która już od pewnego czasu wykazuje trynd, jakby była na jakimś rozdrożu.

Szukajcie a znajdziecie, tedy nic innego nie pozostaje, jak drążyć temat. Nie minęło wszak zbyt wiele dni, a już jakby orkiestra symfoniczna, która towarzyszyła schodzeniu Załogi D na ląd Irlandii 2 przycichła tak, że cieniutkie i piskliwe głosiki polityków gabinetu D zaczęły się przebijać do świadomości przeciętnego Polaka w dość złowrogiej ciszy panującej wokół cudotwórczego rządu. Z początku - nie tylko nam, lecz i samej Załodze D - zdawało się, że orkiestra gra jeszcze, ale to już echo grało. Spomiędzy cieni zaczęły wydobywać się jakieś niecierpliwe, ponaglające głosy: "D zrób to", "D zrób tamto", "D nie czekaj", "D zacznij wreszcie rządzić". Niby pełne łagodności, ale już takie nieco uszczypliwe, kąśliwe. Załoga D chyba nie spodziewała się, że wody, co przyniosły jej wesoły stateczek ku brzegom Irlandii 2 tak szybko odejdą, a łajba tak szybko osiądzie na mieliźnie. Karnawał miał trwać wiele miesięcy, a tu nagle - pyk! - jakby nagle prąd w całej dzielnicy siadł. No ale Załoga D dzielnie udawała, że nic się nie dzieje i przy świczkach sobie deliberowała, że nawet jeśli trudności są, to jedynie przejściowe i "wszystko będzie dobrze". Siedząc jednak w ciemnościach i popijając wódeczkę, Załoga D nie mogła dostrzec, że historia nie stoi w miejscu, a orkiestra rozgląda się za innymi załogantami.

Załoga D se myślała tak przy wódeczce: "nam przygrywali - gdzie pójdą? do kogo przyjdą? kto ich zechce?" - i trwając w błogostanie i ciemnościach , nie mogła sobie uzmysłowić, że orkiestry z reguły grają dla tych, co lepsze warunki finansowe są w stanie muzykantom zapewnić. Wszak i weselną kapelą bywa, że na parę dni przed występem ktoś może podkupić, kto przebije stawkę.

Orkiestra "GW" zaczęła się więc, widząc, że Załoga D jest coraz bardziej nieprzytomna, rozglądać na boki i nagle spostrzegła, że do zabawiania ludzi, koncertowania, przygrywania i nadawania tonu, jest i inna orkiestra o nazwie "ITI". Tę złotą myśl podsunął jednemu z artystów słowa "GW" - D. Gawin:

"W "bezliczebnikowej" Rzeczypospolitej głównym rozgrywającym stał się ITI - i szerzej: media elektroniczne. ITI pełni dziś taką rolę, jaką w III RP pełniła Agora. To wielka zmiana, której znaczenie dopiero zostanie dostrzeżone. Dyskursy "Gazety" i TVN zlały się w jeden strumień w czasie walki z PiS-em, był to jednak sojusz egzotyczny. ITI to reprezentant klasy średniej, czyli konserwatywnego, niechętnego skrajnościom nowego mieszczaństwa. Ono dziś obejmuje dominującą pozycję w establishmencie."

(http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4871149.html

A to feler, westchnął seler. Chciałoby się też rzec: i ty, Goliacie, przeciwko mnie? Ale zaraz, bo mowa o "establishmencie", więc o co chodzi?:

"Na projekt PiS-u establishment odpowiedział buntem. Jawnie odmówił uznania moralnej prawomocności wyborów. To nie PiS, tylko właśnie establishment przyczynił się do demolowania demokracji jako systemu, w którym zwycięzca wyborów uzyskuje demokratyczną prawomocność do przeprowadzania zmian."

PO jako nadbudowa establishmentu? Niby rzecz oczywista, ale takie prawdy w "GW" on-line i na papirze? Wsłuchując się w tę rozmowę R. Kalukina i Gawina nie można nie odnieść wrażenia, że to spotkanie oświeconego z nieoświeconym to jakiś znak czasów. Goliat "GW" szuka swego miejsca na scenie politycznej, ale zapewne nie podejrzewał, że Goliat mniejszy także chce sobie wymościć jakieś miejsce. Cały ten dialog pobrzmiewający trochę gadaniną dziada z obrazem, miewa też elementy komiczne (mam na myśli wypowiedzi Kalukina, tj. jego pytanio-wtrącenia):

"[DG] ...Wróćmy do roku 2005. Co obejmowała wspólna wizja PO i PiS-u? To była sanacja państwa i podobieństwo do II RP nie było przypadkowe. PiS proponował sanację, czyli budowę sprawnego instrumentarium chroniącego państwo.

Przy użyciu środków autorytarnych, jak Piłsudski 80 lat wcześniej?

[DG] - Gdy słyszę o środkach autorytarnych, ogarnia mnie pusty śmiech. Krytycy III RP, wykonując w latach 90. wielką pracę intelektualną, sięgali do Platona i Arystotelesa, do współczesnych teoretyków liberalizmu, demokracji, filozofii politycznej. A krytyka IV RP sprowadzała się do tego, że porównywano Jarosława Kaczyńskiego do Gomułki. Z całym szacunkiem - to intelektualnie bardzo płytki koncept.
 

To był chwyt retoryczny. PiS też nie przebierał w słowach.

[DG] - Ale to było jałowe intelektualnie. Obrońcy III RP nie zastanawiali się poważnie, czym jest demokracja liberalna, czy ma jakieś wady. Maskowano to hasłem powrotu do normalności, czyli kontynuowania tego, co było. Parafrazując frazę używaną przez Gierka: odpowiedzią na krytykę III RP miało być jej "dalsze doskonalenie".

Wasz projekt "wielkiej zmiany" jawił się jako groźna utopia.

[DG] - Propozycje PiS-u nie były aż tak radykalne.

Przedstawiano je jako radykalną zmianę.

[DG] - Retorycznie tak. Ale w istocie to była raczej próba wprowadzenia zachodnich standardów demokratycznych. Mówił o tym z jednej strony Paweł Śpiewak, z drugiej Zdzisław Krasnodębski, Rokita mówił wtedy o konieczności "szarpnięcia cuglami". Chodziło o budowę normalnego państwa, jak w Niemczech, Francji czy nawet Hiszpanii. O państwo silne, zdecydowane, potrafiące bronić własnych interesów na arenie międzynarodowej."

- zaskakujące jednak jest przecież to, że dyskusja toczy się trochę tak, jakby Załoga D już schodziła ze sceny. Gawin mówi o "kosmicznym kredycie hipokryzji", zaś Kalukin łyka to, jakby nic w tym określeniu nie było zdrożnego:

"[DG] Platforma dostała kosmiczny kredyt hipokryzji, który wystarczy jej na długo. Mówienie o normalności i rządach miłości to nic innego, jak zręczna gra tym kredytem.

Gdzie pan dostrzega tę hipokryzję?

[DG] - W stosowaniu podwójnych standardów. Okazuje się, że gmina, którą przez wiele lat rządził prominentny polityk PO Zbigniew Chlebowski, jest na skraju bankructwa. I co? Nic, cisza. Gdyby dotyczyło to polityka PiS-u, o tej historii od rana do wieczora trąbiłyby media."

Jeśli więc "wiatr odnowy" zaczyna wiać nawet w gmachach ministerstwa prawdy, to co to będzie, co to będzie? Michnik wprawdzie pisze o swoistych inteligencjach (niemalże jak o entelechiach), Wroński o cudach Balcerowicza, więc jakby jeszcze język klasyczny pozostał, ale już przecież odpór im daje A. Walicki i to w jakim stylu:

"Z czego bowiem mają cieszyć się członkowie Senatu Uniwersytetu Warszawskiego i inne środowiska protestujące przeciw projektowanej ustawie lustracyjnej, skoro wynik wyborów nie był społecznym odrzuceniem programu PiS w tej właśnie kwestii? Co ma radować wybitnych uczestników debaty antylustracyjnej, takich jak Andrzej Romanowski, Jan Widacki, Waldemar Kuczyński i Barbara Skarga? Z czego miałaby się cieszyć inteligencka lewica, zarówno "postkomunistyczna", jak i "postsolidarnościowa"? Wszyscy ci ludzie widzieli w Michniku niezłomnego obrońcę wartości ogólnodemokratycznych - a nie tylko antypopulistycznodemokratycznych - a przeciwko obsesyjnie antykomunistycznemu radykalizmowi prawicy. Dlatego właśnie nie może ich radować wystąpienie Michnika w roli zupełnie innej - przemilczające sprawy, z którymi kojarzono go najmocniej, i w których wyborcy przyznali mu rację."

(http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4871291.html)

To już tak się chwieją posady tego świata? Mamma mia! Wygląda bowiem nie tylko na to, że Goliat większy nie chce już za bardzo wspierać przygrywkami Załogi D, ale i do samego tego Goliata dobierają się wprost muzykanci z zupełnie odmiennej orkiestry, co już grywać starym muzykantom nakazuje inaczej i inną partyturę pokazuje. Rozliczać? Starą, klasyczną orkiestrę? Za osłabioną czujność rewolucyjną, za słabe poparcie dla demokracji socjalistycznej? Może li tak być?

Kiedyś wydawało się, że takie czasy na "GW" nigdy nie przyjdą. A tu co? Nie dość, że orkiestra oddaliła się od Załogi D w poszukiwaniu innej ferajny, ale i inna orkiestra zaczęła pogrywać, inną załogę za sobą ciągnąc. Strach więc pomyśleć, co się może wydarzyć, gdy jeszcze dwa Goliaty na glinianych nogach się zetrą w otwartej walce.   

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka