Czy ktoś jeszcze pamięta, jak D. Tusk zakładał ruch obywatelskiego nieposłuszeństwa? Czy ktoś jeszcze ma przed oczami, co wyrabiali ludzie PO, gdy wybuchały jakiekolwiek formy protestu za czasów rządów PiS-u? Czy ktoś może pamięta, jak z ambony przemawiał do wyznawców "religii lustracyjnej" J. Żakowski (http://www.gazetawyborcza.pl/1,79328,3982260.html) lub A. Szostkiewicz? Tego ostatniego chyba nawet warto zacytować (w kontekście deliberowania o obywatelskim nieposłuszeństwie), żeby choć przez chwilę zasmakować w publicystyce czasów potwornego kaczyzmu:
"Akurat czytam o dylematach chrześcijan - katolików i protestantów - w Niemczech Hitlera. Wielu miało problem, czy można występować przeciwko legalnie wybranej władzy państwowej, czyli rządowi kanclerza Adolfa. I czy można występować przeciwko jego dekretom z mocą ustawy i w ogóle przeciw prawom III Rzeszy (...) [lepszej analogii zarysować nie można było - przyp. F.Y.M. - no ale, żeby czytelnik nie porównywał zbyt prymitywnie, Szostkiewicz przezornie dodawał chwilę później] Moim zdaniem kategoria obywatelskiego nieposłuszeństwa w ogóle nie odnosi się do takich totalitarnych sytuacji. Dotyczy ona raczej systemów demokratycznych, którym nagle coś ,,odbija” albo które nie znoszą jakiegoś prawa lub instytucji sprzecznej z duchem demokratycznym. (...) Czy my w Polsce AD 2007 mamy prawo do takich kampanii? Myślę, że tak i dlatego nie widzę w antylustracyjnych oświadczeniach takich jak Ewy czy Jacka anarchistycznej pogardy dla państwa prawa. Przeciwnie, widzę w nich głos na rzecz państwa prawa, tylko innego niż takie jak obecna ustawa ustracyjna. [ale też zaraz dodawał nieco na odwyrtkę - przyp. F.Y.M.] Przeciwnicy praw III Rzeszy słyszeli, że nie wolno im ich nie szanować, bo tego wymaga szacunek dla własnego państwa i narodu, który wybrał taką a nie inną władzę. Zaledwie po 12 latach ci obrońcy legalizmu iorędownicy etatyzmu stanęli przed trybunałem aliantów."
(http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=154)
Wiemy z historii najnowszej, że Polski z rąk kaczystów alianci wyzwalać nie musieli, ale i nikt przed sądem jeszcze nawiedzonych lustratorów nie postawił. Mniejsza jednak z tym, bo cały ten kontekst przywołałem po to, by skonfrontować go z tym punktem widzenia, jaki dziś prezentują przedstawiciele oraz medialni obrońcy nowej koalicji rządowej, gdy mowa jest o strajkach czy niepokojach społecznych.
Otóż powiadają nam o "huśtaniu Polską". Na własne uszy słyszałem takie hasło w porannych Sygnałach, gdy J. Karnowski dopytywał W. Pawlaka o to, co sądzi o tezie, że za strajkami stoi PiS, który chce "rohuśtać Polskę". Karnowski pewnie sam na to nie wpadł, tylko wcześniej sobie luknąl do "Polski" (co bowiem może rano robić dziennikarz, jak nie robić sobie "prasówkę"?), gdzie dr M. Migalski diagnozował przyczyny "wojny z Tuskiem" (http://www.polskatimes.pl/17,19465.htm), wymieniając wśród nich tę, jakoby PiS miał za sobą związki zawodowe (tak jak kiedyś SLD miało czerwony OPZZ). Nie rozglądając się daleko, można by stwierdzić, że akurat ZNP do przyjaciół rządu Kaczyńskiego (czy wcześniej Marcinkiewicza) nie należał, ale mniejsza z tym - grunt, że teza chwyciła, bo i Pawlak zaraz poszedł za tym ciosem, zapominając, jak sam za czasów protestu pielęgniarek dwa lata temu proponował ogłoszenie referendum w sprawie odwołania nieudolnego rządu (http://www.pawlak.pl/pn/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=656) i jak wtedy wykpiwał tezę ówczesnego rządu, że protest w służbie zdrowia ma charakter polityczny.
Nie minęlo wiele i ci sami ludzie przemawiają zupełnie innym językiem. Nagle Pawlak zaczyna przypominać różnym branżom, że z rządem należy dialogować, a nie doprowadzać do sytuacji strajkowej, naraz zaczyna się mówić, że nieodpowiedzialna opozycja nakręca protesty społeczne. No, kto by pomyślał? Kto by pomyślał.
Pomijam już sensowność tych zarzutów, bo przecież rząd Tuska-Pawlaka nie przyjmuje do wiadomości, że jednak ma coś wspólnego z rosnącym niezadowoleniem społecznym w sferze budżetowej, najwyraźniej bowiem wystarczyło odejść od huśtawki, którą się kiedyś terepało, by stwierdzić, że huśtanie nie jest dla państwa zdrowe. Propaństwowcy, słowo daję, dostają bowiem gęsiej skórki na samą myśl o obywatelskim nieposłuszeństwie.


Komentarze
Pokaż komentarze (78)