Jak wiemy z relacji min. R. Sikorskiego, nie da się wykluczyć, że Amerykanie nie są już zainteresowani instalowaniem tarczy antyrakietowej w Polsce, tak jak nie jest tym zainteresowany polski rząd, co zresztą idzie w parze z tym, że i Rosja nie jest zainteresowana instalowaniem tarczy w Polsce.
Rzuciłem okiem na amerykańskie portale gazetowe i faktycznie, wielkiego zainteresowania rozmowami z polskim ministrem nie dostrzegłem. Szczerze mówiąc, żadnego zaintersowania. Na stronie "Washington Post" (http://www.washingtonpost.com/), zwykle najlepiej poinformowanego o amerykańskich aferach rządowo-politycznych ani słowa na temat wizyty. Podobnie "New York Times" (http://www.nytimes.com/), "USA Today" (http://www.usatoday.com/) czy "Los Angeles Times" (http://www.latimes.com/). Można by sądzić, że polski minister SZ w ogóle się nie pojawił w Stanach, ale też można z dużą dozą prawdopodobieństwa sądzić, że jego wizyta jest zupełnie bez znaczenia.
Warto dodać, że już pod koniec ub. roku "NYT" pisał, że USA powinny ponownie rozważyć pomysł instalowania tarczy w Azerbejdżanie, co skwapliwie odnotowała jedynie polonijna prasa (http://www.polonia.net/wiadomosci/polonijne.cfm?id=2700), gdyż u nas, rzecz jasna, nie było tematu.
Dziś dochodzi do tego, że polscy eksperci otwarcie kwestionują sensowność instalowania tarczy:
"Paweł Wroński: Czy argumentacja, jaką przedstawiał prezydent i premier, że naszym zyskiem jest to, że my mamy instalację amerykańską na polskim terenie i Stany Zjednoczone w jakimkolwiek zawirowaniu politycznym będą dbać o kraj, w którym mają tak cenną instalację, nie jest pozbawiona sensu?
Roman Kuźniar: Jest całkowicie pozbawiona sensu. Dlatego że to, czego będą Amerykanie pilnować, to właśnie tej bazy, a nie kraju, w którym ta baza jest zlokalizowana. Bo to nie są duże zgrupowania wojsk, to nie jest na przykład dywizja wojsk amerykańskich, czego ja bym sobie akurat bardzo życzył."
Kuźniar (którego Wroński słuchaczom przedstawia w jednoznaczny sposób: Wcześniej pan profesor był szefem PISM-u - Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (...) A wyrzuciła pana stamtąd pani minister Anna Fotyga z powodu przekonań dotyczących tarczy antyrakietowej.) twierdzi, że w Polsce powinna być ulokowana dywizja amerykańska, tak jak to jest we Włoszech, Niemczech czy w Wielkiej Brytanii.
Natomiast tarcza?:
"Natomiast to jest obiekt, który będzie obsługiwany prze maksimum dwustu żołnierzy specjalistów. To jest z resztą obiekt, którego likwidacja - załóżmy czarny scenariusz - przez jakiegoś potencjalnego przeciwnika nie wymaga wcale inwazji lądowej. Ten obiekt może być zdmuchnięty czy odstrzelony uderzeniem rakietowym przez kogokolwiek, kogo Amerykanie się obawiają, w ciągu kilku minut. Baza może zniknąć, tak więc Amerykanie nie muszą bronić kraju, całej Polski, raczej nastawią się na obronę samej bazy, która i tak może ulec likwidacji. Z ich punktu widzenia bezpieczeństwo tego kraju, w którym jest ta baza zlokalizowana jest bez większego znaczenia."
(http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,4882522.html)
Aż dziw, że Rosjanie tak długo i konsekwentnie sprzeciwiali się tarczy, skoro obiekt można tak szybko zdmuchnąć, no ale to już problem Kuźniara przecież i Wrońskiego, nie nasz. Przytaczam te uzasadnienia powyżej, bo być może ktoś mógłby nie uwierzyć, gdybym powiedział, że są w Polsce ludzie, którzy bezpieczeństwo naszego kraju rozumieją po rosyjsku. Chociaż zaraz, ktoś powie, przecież Kuźniar nie tyle jest przeciwko tarczy, co za dywizją amerykańską. Czy mam ten nowatorski warunek brzegowy komentować?
Na szczęście minister Sikorski potwierdza agencji Reutera, że nadal jesteśmy zainteresowani (http://www.tvn24.pl/-1,1537289,wiadomosc.html), aczkolwiek mówi o instalacjach NATO. A czy nie lepiej zainteresować się po prostu starym, dobrym pomysłem L. Wałęsy zwanym NATO-bis?


Komentarze
Pokaż komentarze (43)