Jospin wczoraj wieczorem przysłał mi zaskakującą wieść na blogu, że mój salonowy tekst został opublikowany przez redakcję "NCz!" on-line, przy czym pech chce, że nikt wcześniej mnie o tym zupełnie nie poinformował. W sytuacji, w której na swoim blogu J. Korwin Mikke otwarcie nawołuje do wyeliminowania z konkursu blogerów salonowych (bez względu na ich poglądy i stylistyczny poziom postów), a wypromowania jedynie ludzi wspierających UPR, sprawa ta wydaje mi się bulwersująca z paru powodów.
Przede wszystkim chciałbym się dowiedzieć, czy redakcja Salonu24 wie o tym, że mój tekst opublikowano bez mojej zgody i czy została o takiej planowanej publikacji poinformowana. Jeśli tak, to dlaczego nie poinformowano mnie, jeśli nie, to jak należy, zdaniem redakcji salonu, potraktować tę sytuację?
Dobry obyczaj i szacunek dla czyjejś własności, które to do tej pory UPR, jak sądziłem, traktowała jako świętość, nakazują zapytać właściciela, czy można z jego własności skorzystać. Tak się jednak nie stało, co, podejrzewam, miało taki podtekst, że salonowy autor - pewnie jakiś młody matoł - oszaleje ze szczęścia, gdy zobaczy, że jego tekst trafił na stronę "NCz!", co więcej, jeszcze napisze list dziękczynny do naczelnego z prośbą: "róbcie tak dalej". Wychodziłoby więc na to, że nie powinienem jęczeć, ale skakać z radości, że redakcja "pasuje mnie na swojego publicystę" (http://nczas.com/publicystyka/inny-punkt-widzenia-nielatwo-byc-socjalista/), nie pytając mnie o zdanie, tzn. wychodząc z założenia, że takiego blogera nobilituje tego typu pasowanie.
W sytuacji trwającego (dość kontrowersyjnego z racji wymieszania blogerów i polityków) konkursu oraz nawoływań Korwina do flekowania salonowych blogerów to pasowanie jednak wygląda bardzo dwuznacznie, czuję się bowiem tak, jakby ktoś mnie wystawił do wiatru (opublikowany przez "NCz!" post poza tym pochodzi sprzed wielu miesięcy i stanowił element dyskusji wewnątrzsalonowej, a więc dla postronnego obserwatora może być nieczytelny). Dokładnie tak samo się poczułem, gdy partia, którą darzyłem sympatią, czyli właśnie UPR skumała się w ostatnich wyborach z politycznym zombiem-Giertychem i LPR-em (w sytuacji, gdy należało dobić to ugrupowanie) i wystartowała w opozycji do PiS-u, zamiast ramię w ramię z nim.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)