Nikt tak nie potrafi czegoś trafnie powiedzieć, jak L. Wałęsa - wielu polskich językoznawców nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. I tym razem, czyli w godzinie szczytu polskiej geopolityki po 1989 r. Wałęsa ujął wszystko językiem giętkim, tak jak "pomyśli głowa":
"Nasze położenie było przekleństwem w epoce wojowania, a jest błogosławieństwem w epoce pokoju, w którą wchodzimy. Trzeba zrozumieć tę epokę - mówi Wałęsę. - Rosjanie rozumieją, że XXI wiek to epoka, w której jesteśmy kupcami, a kupców się nie zamyka, nie sądzi. To czas pokoju i pracy, pracujemy na wytwory intelektu - dodaje Wałęsa."
(http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4910099.html)
Konstruktora informacji, który relację on-line w "GW" spisywał "minuta po minucie" (co za napięcie! jak on to wytrzymał?) poniosło z wrażenia do tego stopnia, że napisał "Wałęsę" zamiast "Wałęsa", ale nie ma co się zajmować drobiazgami, gdy wielkie sprawy świata są rozstrzygane. Gdyby zaś ktoś nie wiedział lub nie rozumiał, co się w Moskwie dziś po południu wydarzyło, to ze słów byłego prezydenta wszystko może sobie spokojnie przestudiować.
Po pierwsze wiemy, że jesteśmy między epoką wojowania a pokoju. Jak się nazywa ta epoka to się zaraz dowiemy. Wiedząc jednak, że jesteśmy "pomiędzy" (jakaś nuta postmodernizmu politycznego czy też - takie modne i mocne obecnie słowo-wytrych - "post-polityki" się tu odzywa, ale do diabła z sufiksami, gdy ważą się sprawy najwyższej wagi), mamy nakaz rozumienia tej epoki. Najlepiej zaś tę epokę rozumieją (aluzju poniali) Rosjanie, którzy - jak nas przekonuje Wałęsa (a może Lech Walesa) - wiedzą wszak, że to epoka kupiecka. Kto to są kupcy? Ano to tacy ludzie, których się "nie zamyka" i "nie sądzi". Wot, prawo handlowe musi być czymś priorytetowym w stosunkach międzynarodowych. Co więcej, tak naprawdę epoka kupiecka okazuje się czasem pokoju i pracy. "Pracujemy na wytwory intelektu", powiada w międzynarodowym języku Walesa. Czy to jest praca na wytworach intelektu, czy może praca zmierzająca do wydania wytworów intelektu - nie wiemy, choć kupiectwo raczej z intelektualizmem wielkim się zwykle nie kojarzy (no, chyba że ktoś hurtownię z książkami prowadzi). Wróćmy więc do samego kupiectwa.
Kupiectwo - prosta sprawa. Jeden sprzedaje, drugi coś nabywa za jakąś wynegocjowaną cenę. Jak to jednak przekłada się na stosunki międzynarodowe w sytuacji, gdy to ZSSR doiło polskiego satelitę na wszelkie sposoby (nie mówiąc o zniszczeniach wojennych i grabieżach powojennych) i gdy polskie państwo należy do najbardziej zadłużonych (gigantycznie zadłużonych) w Europie? Tak na chłopski rozum, do którego się odwoływał premier Tusk w legendarnym expose, to się wydaje, że jak ktoś ma długi w wysokości kilkuset miliardów dolarów, to raczej ma dość ograniczone możliwości kupieckie. Z jaką więc ofertą handlową mógłby Tusk do Putina przyjechać? Jeden Walesa wie. Wydaje się, mimo wszystko, że polski premier, wizytujący Kreml jako przedstawiciel państwa biednego jak mysz kościelna może jedynie nabyć coś na kredyt. No, chyba że przeszlibyśmy z powrotem na transakcje barterowe, tak popularne w relacjach polsko-rosyjskich za peerelu.
Co więc udało się nabyć? Niewiele, bo i chyba zbyt wiele do zaoferowania ze swojej strony "ni mielimy". Wiemy, że Rosjanie ani na jotę nie odstąpili od swoich planów. Pocieszać się możemy, że i nasz premier naprężył muskuły:
"Władimir Putin nie jest entuzjastą projektu umieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie. Doceniacie państwo delikatność mojego sformułowania. Ale, co oczywiste, uznał autonomiczne prawo Polski do decydowania, czyje i jakie instalacje obronne na terytorium naszego kraju będą się znajdować "
(http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=9643665&rfbawp=1202491491.826&ticaid=15533).
Poinformowano nas jednak, że oto Rosjanie najprawdopodobniej będą wizytować amerykańskie instalacje, by sprawdzić, czy nie są wymierzone w Rosję. Nie dodano tylko, o ile do zainstalowania w ogóle dojdzie. No ale przecież kupcy zawsze mogą spotykać się dalej, wciąż i wciąż, nie? Tyle jest jeszcze do uhandlowania w czasach pracy i pokoju.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)