Jeszcze niedawno śmiałem się, że czekać tylko, jak "GW" opublikuje sondaż, że "Polacy nie chcą tarczy" i już jest. Już gałąbki pokoju niosą w dzióbkach ruloniki z dobrymi wieściami dla Rosji.
"Newsweek" nie komentuje tej dobrej nowiny (http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=22340), podając "suche dane" i zaznaczając, że bdania przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 500 osób. Potwierdza to nie tylko moją sugestię, że tego typu badania odbywają się w budynku Agory i obejmują pracowników tej spółki. Swoją drogą, ciekawe, jak stawiano pytania, że wyszło, jakoby "za tym, by w Polsce powstała baza amerykańskiej tarczy antyrakietowej opowiedziało się 33 proc. badanych, przeciw niej - 52 proc."? Czy nie za dużo tych zwolenników, mimo wszystko?
Może pytano tak: czy chciałbyś, żeby w Polsce doszło do eksplozji takiej jak w Hiroszimie, tylko spowodowanej przez Rosjan? Albo skrótowo: czy chciałbyś w Polsce atomowego grzyba? Albo jeszcze krócej: po grzyba Polsce tarcza? I w odpowiedzi część pracowników Agory stwierdziła "po jakiegoś grzyba" (to ci pesymiści, którzy uważają, że zwolennicy tarczy dążą do autodestrukcji i generalnie do rozwalenia Matki Ziemi), zaś większość "faktycznie, po żadnego grzyba" (to wyraziciele opinii "ogółu Polaków").
Oczywiście nie można by pytać w stylu np. "czy gdyby tarcza antyrakietowa i obecność żołnierzy amerykańskich zapewniły Polsce trwałe i wieloletnie bezpieczeństwo zewnętrzne, to poparłby Pan/Pani taką inicjatywę?" - bo tego typu pytań się nie zadaje w ankiecie czy sondzie, ponieważ respondent nie ma czasu na łączenie sensów, bo się spieszy do roboty lub z roboty. Ponadto w czasach skracania wszystkiego i mówienia akronimami lub półsłówkami ("spoko"), to trzeba zadawać proste pytania, by respondent (zwł. jeśli to pracownik Agory) nie deliberował zbytnio nad nieostrością semantyczną, tylko od razu deszyfrował przekaz.
W ogólnonarodowej ankiecie więc skierowanej do wszystkich Polaków należy spytać krótko: "chcesz grzyba?" I wtedy obywatele wypowiedzą się tak, że nawet przebiją wynik na reprezentatywnej próbie pięciuset sprawiedliwych. Niektórzy nawet dopiszą na marginesie takiej ankiety: "a po cholerę mi grzyb?" Zaś co odważniejsi pracownicy naukowi jeszcze dorzucą "pocałujcie mnie w d... pajace".
No bo właściwie pokój już został wywalczony, nie? Co nam może grozić w epoce informacji i kupiectwa?


Komentarze
Pokaż komentarze (71)