ja wiem, że nie jest Pan zwolennikiem instalowania tarczy, więc nie wiem, w jakim celu zadaje Pan o nią po raz kolejny pytanie, na które już chyba odpowiedziałem. Powiem więc tak. To będzie lekcja myślenia, której na pewno wielu komentujących jeszcze nie przerabiało. Należy oddzielić dwie rzeczy: 1) moje poglądy na jakiś temat, 2) to, jak się rzeczy naprawdę mają, a także to 3), jak się pewne sprawy potoczą.Na prostym przykładzie. Ja np. byłem wrogiem wejścia Polski do UE, mimo że podziwem napawają mnie kraje europejskie pod wieloma względami, a wielu ludzi na zachodzie poznałem jako wybitnie przyjacielskich. Byłem wrogiem wejścia do UE, Panie Hrabio Pim de Pim, co przypłaciłem nawet pozrywanymi więzami z rozmaitymi osobami, co się mieniły moimi wielkimi kumplami "do krwi ostatniej", ale akurat, gdy wyrażałem pogląd przeciwny wobec "dogmatu o akcesji", to się stałem "młotem z 'Naszego Dziennika'" i tym podobnym "Białorusinem". I dokładnie pamiętam przecudne opowieści o górze złota, która po akcesji miała się w Polsce pojawić. Coś tak jak z cudami-niewidami Tuska. I byłem, Panie Hrabio, przeciwko nie dlatego, że nie lubię czy nie cenię Europy, europejskiej literatury, nauki etc. - przeciwnie. Byłem dlatego, że dyskusja, Panie Hrabio, nad tą kwestią miała postać dogmatyki. NIE MA INNEGO WYJŚCIA, wrzeszczano. Nawet nie chcę tej "jednomyślności" wygrywanej przez trąby jerychońskie przypominać. Wiem więc, jak w Polsce wyglądają debaty publiczne, gdy "przychodzi co do czego". Tak też wygląda debata wokół tarczy, odpowiednio moderowana przez rozmaitych... nawet nie powiem kogo. Wpływowych ludzi, o.Jako miłośnik wolności nie jestem w stanie znieść rozwiązań "jedynie możliwych", a w Polsce po 1989 r. już wiele takich było. Nie istniała alternatywa dla planu Balcerowicza, nie było alternatywy dla "zaciskania pasa" i drenażu oszczędności, nie było alternatywy dla kompromisu z komunistami i uwłaszczania nomenklatury, nie było alternatywy dla wyboru Wałęsy, potem Kwaśniewskiego, wreszcie niedawno - dla wyboru PO itd.No ale co z tego? Mogę mieć swoje widzimisię, a świat może toczyć się po swojemu. Mogę uważać, że bolszewicy to bandyci, zbrodniarze, najgorsza swołocz, co nie znaczy, że jestem w stanie powstrzymać nawałę bolszewizmu, mówiąc obrazowo.Pan zaś i Panu podobni kontemplatorzy idei, nie rozumiecie, że moje (czyjekolwiek!) poglądy mogą się mieć nijak do tego, jak się rzeczy mają. Ode mnie nic nie zależy. Czegoż więc, Panowie, chcecie? Czy ja Wam pod domem przejeżdżam co wieczór z furgonem rakiet amerykańskich, trąbiąc klaksonem, czy jedynie deliberuję sobie o tarczy jak wolny człowiek? Jeśli nie mam racji, to nie zawracajcie sobie, Panowie, gitary i cennego czasu na czytywanie moich elukubracji - w czym problem? Ale na pewno o tym, jak mam sądzić o pewnych sprawach z mojego punktu widzenia, Panowie nie będziecie decydować. Nigdy.No więc punkt pierwszy lekcji odbębniony. Na pytanie, o co chodzi z czyimiś poglądami co gramotniejsi z antyimperialistów powinni znać już odpowiedź. Mogą sobie darować czytanie dalszego ciągu, jeśli są zmęczeni intelektualnie.Kwestia druga. Sprawy tego świata toczą się nie zawsze po naszej myśli. Wracając do prostego przykładu z pierwszej części lekcji. Czy akcesja Polski de UE sprowokowała mnie do wyrwania sobie wszystkich włosów z głowy? Nie. Mimo że Polska więcej traci na tej akcesji aniżeli zyskuje - co mogę poradzić? Stało się. Klamka zapadła. Mógłbym nawet wyemigrować, ale czy to byłoby rozwiązanie? Zresztą, nieważne. Podobnie ma się sprawa z tarczą. Mogę być jej zwolennikiem, ale przecież może w ogóle nie dojść do jej zainstalowania. I co? Choćby nawet Rosjanie zdominowali politycznie i ekonomicznie Polskę, to przecież nic na to nie poradzę. Ja nie odpowiadam za decyzje polityczne w inny sposób aniżeli kartką wyborczą czy referendalną.Punkt drugi lekcji wygląda zatem tak, że nie ma prostego przełożenia między poglądem a rzeczywistością. Panowie antyimperialiści zachowują się tak, jakbym miał tak duże moce decyzyjne, że od mojego posta los tego skrawka Europy zależy. Ale i to nieważne.Przechodzimy bowiem do punktu trzeciego. To, co nastąpi, jest przed nami zakryte. Być może - jest to już w jakiejś mierze "routine" polskiej historii, że nic dobrego już nie nastąpi i najlepsze lata I RP czy II RP nasz kraj ma już za sobą. Dokładnie tak, jak prorokował Witkacy, nastąpiła Apokalipsa 1939 r. i to, co było prawdziwą Polską zostało zmiecione z powierzchni Ziemi (z dużą ilością ludności, elit, dóbr kultury, potencjału naukowego itd.), zaś to, co powstało potem, to jedynie jakiś bufor, geopolityczny fantom, nic więcej. Z takiego punktu widzenia instalowanie jakichkolwiek zabezpieczeń militarnych mija się z celem, oczywiście. Polska powinna się wtopić w "szerze struktury międzynarodowe" i zapomnieć o swojej przeszłości. Może być i tak. Może taki będzie Polski los. I wtedy też nic nie poradzę.Ale można też na Polskę patrzeć tak, że jest ona jeszcze do odratowania, trzeba ją tylko nieco odbudować po zniszczeniach komunizmu i zabezpieczyć przed kolejnymi zniszczeniami. Jeśli uważa się, że komunizm doprowadził nasz kraj do ruiny i cofnął cywilizacyjnie o kilkadziesiąt lat w stosunku do krajów Zachodu, to należy znaleźć tego przyczynę. Tą przyczyną jest Rosja. Jeśli więc ktoś nawet nie wnika w niuanse historyczne (wiadomo, że od studiowania historii młodzież "głowa boli"), to sam fakt, że Rosja dziś ostro się sprzeciwia polskiemu sojuszowi polityczno-militarnemu z USA powinien stanowić właściwy wskaźnik geopolitycznego znaczenia tej inicjatywy amerykańskiej. Pomijam już to, co zrobił dla Polski i dla obalenia sowietyzmu śp. R. Reagan.Gadanie, że instalacja to wyłącznie korzyść dla Amerykanów jest tak nonsensowne, że nawet nie mam zamiaru z tym dyskustować. Mnie interesuje różnica między filozofią państwa i istotą społeczeństwa obywatelskiego w USA i Rosji, i jeśli mam wybierać, Panie Hrabio, i jeśli nawet mielibyśmy się trzymać marskistowskiej tezy, że istnieją tylko imperializmy na świecie - to ja wybieram imperializm amerykański, a nie posowiecki, który w gruncie rzeczy niewiele się różni od sowieckiego, co widać w Putinowskiej tradycji nawrotu do emblematów ZSSR i "zajmowania się demokracją". Dla mnie gwarantem bezpieczeństwa na świecie jest żołnierz amerykański, a nie rosyjski.No ale jaki to ma związek z naszą rzeczywistością i głupim blogowaniem? Jedynie taki, że jeśli debata publiczna mogłaby przynieść takie wypracowanie nastawienia świadomości społecznej w Polsce, by przestał przeciętny (a myślący) obywatel patrzeć na świat w kategoriach człowieka sowieckiego, ale wolnego obywatela świata Zachodu, to ewentualny sojusz z USA, którego namacalnym i widocznym dowodem byłoby coś takiego jak tarcza antyrakietowa i obecność amerykańskich żołnierzy u nas, byłby czymś naturalnym, oczywistym, normalnym. Tylko taki możemy mieć wpływ na przyszłość. Równie dobrze jednak możemy pozostać na długie dekady w orbicie Rosji i cieszyć się buforem, w jakim przyszło nam żyć.
https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ )
legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych
w Irlandii 2
(before you read me you gotta learn how to see me)
free your mind
and the rest will follow,
be colorblind,
don't be so shallow
"bot, który się postom nie kłania"
[Docent Stopczyk]
"FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant]
"Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik]
"Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230]
"Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski]
"Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła]
"FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych.
Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael]
"Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski]
kwestia archiwów IPN-u
Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?"
Komorowski: Co to znaczy otwarcie?"
"Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) "
[tzw. listy czytelników do "Trybuny"]
"Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia"
[Tusk]
"Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa."
[ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja]
"Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) "
[tzw. czytelniczka "Trybuny"]
Komentarze
Pokaż komentarze (36)