Free Your Mind Free Your Mind
176
BLOG

Lekcja tolerancji

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 43

W dzisiejszym świecie, gdy ludzie przez długie lata propagujący zamordyzm, nagle zabierają się za krzewienie tolerancji, to należy stawać na baczność. Do takich środowisk, którym przemoc państwowa wcale nie przeszkadzała w "krzewieniu kultury socjalistycznej" i "liberalnego, humanistycznego myślenia" należała "Polityka", która teraz jest w czołówce propagatorów tolerancji. Nic więc dziwnego, że przepytująca min. K. Hall redaktor J. Podgórska nie kryje swojego tolerancyjnego podejścia do różnych poglądów. Ten kult tolerancji powinien (to stara zasada inżynierii dusz) przekładać się bezpośrednio na wychowywanie dzieci i młodzieży (nie bez powodu śpiewano kiedyś "to idzie młodość") i faktycznie kiedyś się przekładał.

Wciąż jednak nie ma odpowiedniego przełożenia dziś. Wobec tego zwolennicy marksizmu kulturowego wychodzą z siebie, by nareszcie nowooświeceniowa myśl dotarła pod strzechy. Podgórska, która, jak sama przyznaje, musiała się nieźle nawojować w jednej z prywatnych warszawskich szkół, by wprowadzono tam lekcje etyki (aż dziw, że nie powstają prywatne szkoły, w których uczy się dzieci neomarksizmu i samej tolerancji, skoro tylu jest chętnych), idzie za ciosem i dopytuje o kwestie propagowania homoseksualizmu w szkole:

"JP: ...czy pani też będzie ścigała dyrektorów, którzy wpuszczają do szkół organizacje homoseksualne na pogadanki?

KH: Zapoznawanie nieletnich z treściami o charakterze seksualnym jest kwestią bardzo delikatną. Musi się odbywać z uwzględnieniem obowiązującego prawa oraz wrażliwości dziecka.

JP: Nie mówimy przecież o molestowaniu dzieci, ale o lekcjach tolerancji.

KH: Słowo tolerancja jest dla mnie ważne i powiem szczerze, że mocno bulwersowało mnie jego użycie w programie jednego z moich poprzedników. Hasło „Zero tolerancji” było zdumiewające."

(http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=933&news_id=244481&layout=18&forum_id=13623&fpage=Threads&page=text)

Jak to dobrze, że Podgórska odróżnia molestowanie od lekcji tolerancji. Samo hasło "lekcja tolerancji", choć może brzmieć złowrogo (coś jak "lekcja dobrych manier", jaką czasami dajemu komuś, kto nam nadepnął na odcisk), to przecież niesie ze sobą same pozytywne wibracje. Mimo to, Podgórska sięga po taki ton, jaki kojarzy się z wystąpieniami słynnych tzw. ciotek rewolucji:

"JP: czy pani minister mogłaby jasno zadeklarować, że dyrektor liceum, który zorganizuje lekcje tolerancji i zaprosi działacza gejowskiego Roberta Biedronia, nie będzie miał kłopotów?

KH: Nie wiem, co pan Biedroń miałby do zaproponowania – od tego przecież będzie zależała decyzja dyrektora. Podobno przygotował jakieś materiały dydaktyczne, ale nie zdążyłam się z nimi zapoznać; sugerowałam, by poddał je procedurze wpisywania na listę materiałów pomocniczych. Recenzenci fachowo ocenią, na ile spełniają wymogi materiału dydaktycznego.

JP: Ja nie pytam o procedury. Pytam, czy przedstawiciele organizacji zrzeszających osoby homoseksualne mają wstęp do szkoły, czy nie?

KH: Zależy z jaką ofertą programową. Zarówno programy nauczania mogą być autorsko opracowywane w szkole, jak i autorskim dziełem szkoły może być program wychowawczy. Podlega on jednak określonym regułom, w tym również akceptacji ze strony rodziców. Musimy mieć jasność, jak odbierze go lokalna społeczność. Oczekuję od dyrektorów szkół, by w sposób odpowiedzialny przygotowywali programy wychowawcze i brali pod uwagę świat wartości rodziców. Dopóki nie osiągniemy porozumienia ze środowiskiem rodziców, bądźmy ostrożni w rewolucyjnych pomysłach."

Dla Podgórskiej jednak i to jest mało, więc uderza w jeszcze ostrzejszy ton:

"JP: Czy obecność osób homoseksualnych, które przychodzą opowiedzieć o tym, że funkcjonują w społeczeństwie, jest sprzeczna z jakimiś wartościami?

KH: Homoseksualistą ma prawo być i rodzic, i nauczyciel. Jest pytanie, jak podchodzi do swojej roli. Nauczyciel powinien podchodzić odpowiedzialnie i mieć świadomość uwarunkowań prawnych i moralnych, w których się znajduje. Bardzo ważne jest także, by szanował rodzica."

Tu najwyraźniej min. Hall weszła w koncu w odpowiednią rolę, jaką Podgórska jej zaproponowała. Czy propagowanie homoseksualizmu, co eufemistycznie Podgórska nazywa "opowiadaniem o funkcjonowaniu homoseksualistów w społeczeństwiue" może być "sprzeczne z jakimiś wartościami"? Broń Boże. Najwyżej z ANTYWARTOŚCIAMI. Musiało więc w końcu to tokowanie dotrzeć do istoty rzeczy - zaczęło się więc najlepsze:

"A jeśli rodzic jest ksenofobem i antysemitą, też ma szanować świat jego wartości?"

Dla tego jednego pytania warto było do tego wywiadu sięgnąć. Wczoraj pisałem o tym, jak P. Pacewicz nie może się pogodzić z tym, że wieloletnie nauczanie o polskim antysemityzmie ani nie wywołuje u większości Polaków poczucia winy, ani nie wzbudza jakiejś specjalnej ochoty do poddawania się przez nich jakiejś zbiorowej karze. To wszelako tylko jedna strona medalu. Najważniejsze jest przecież to, że Polacy, nawet jeśli się nie czują antysemitami i nie przyznają do swego (wypartego do głębin nieświadomości) antysemityzmu, to i tak antysemitami są i koniec. Wobec tego problem polega na tym, że antysemici mogą swoje antysemickie postawy zaszczepiać dzieciom, zgodnie z mądrością powiadającą o "wysysaniu antysemityzmu z mlekiem matki". W tym kontekście czujność Podgórskiej jest zupełnie zrozumiała. Co bowiem zrobić, jeśli rodzice są antysemitami i ksenofobami? Im nie tylko tolerancja się nie należy, to zrozumiałe samo przez się, gdyż cięższego grzechu od grzechu antysemityzmu, nie ma, po prostu - im przede wszystkim należałoby jakoś ograniczyć wpływ na dzieci. Być może lekcje tolerancji proponowane przez Podgórską byłyby jakimś rozwiązaniem. Zamiast propagowania antysemityzmu, propagowanie homoseksualizmu. Czyli, zamiast seansów nienawiści - "make love not war". Może z punktu widzenia demograficznego rozwoju kraju, nie jest to jakieś myślenie perspektywiczne, ale liczy się kultura, a nie antykultura. Poza tym, im mniej antysemitów, tym chyba lepiej.

Hall na to dramatyczne pytanie Podgórskiej odpowiada tak:

"Każdy człowiek zasługuje na szacunek, choć może wyznawać odmienne wartości. Nie wolno nam buntować dzieci przeciwko rodzicom. To jest najgorsze, co moglibyśmy robić. Z drugiej strony w szkole nie można jednak tolerować postaw ksenofobii i agresji." 

To zupełnie nie zadowala przesłuchującej, więc drąży temat:

"JP: I nie wpuszczać do szkoły przedstawicieli organizacji żydowskich, bo to może kogoś obrazić?

KH: Ważne, by tematyka żydowska była obecna w programach nauczania; musimy w sposób wyważony i właściwy tę problematykę podać. Sama szkoła musi o to zadbać, nie przerzucając tego obowiązku na inne instytucje lub organizacje. Dotyczy to zresztą dużo szerszego zakresu spraw, również ekologii."

To jednak też dla Podgórskiej za mało:

"A jeśli rodzice zaprotestują, że to narusza ich przekonania?"

Zawieszam to pytanie równie dramatycznie, co redaktorka "Polityki", zachęcając Państwa do prześledzenia dalszych przejawów walki o tolerancję w tymże dialogu, zastanawiam się bowiem, czy ta tendencja do coraz agresywniejszego tolerancjonizmu w Polsce nie wiąże się o prostu z tym, że przybywa elitarnych szkół katolickich (i podstawowych, i gimnazjów, i liceów)? Mówiąc krótko, antysemityzm napiera.  

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka