Po stu dniach rządów rewelacyjnej, rzucającej na kolana swoim profesjonalizmem, koalicji PO-PSL można było się spodziewać stu przynajmniej postów Renady R.-K. na temat wdrażania reform irlandzkich, a tymczasem słynna autorka, która za czasów PiS-u przekonywała wszystkich internautów o wyższości PO nad polityczną resztą świata, nie tylko niewiele nt. nowego rządu miała do powiedzenia, ale i ukryła się gdzieś w mitycznych zakamarkach Krakowa, udając, że wsio jest w pariadkie. To jednak pozory RRK ukryła się najwyraźniej z tego powodu, że salon24 opanowali "etatowi propagandziści przegranej sprawy":
"Czasem zresztą, ku mojemu zdziwieniu, odnajduję je na stronie głównej Salonu 24, zdominowanej często przez teksty zwyczajnie głupie. Reszta Maryl, kataryn, FYMów i ich klonów w postaci niezmiernie rozśmiesząjacych, napuszonych Schreiberów czy Emisariuszy IV RP itp. sprawdza się w roli etatowych propagandzistów przegranych spraw. W krzykliwej grupce komentatorów rej wodzi Venissa wyznaczając zarazem poziom dyskusji."
(http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/61230,index.html)
Aż dziw, że tak inteligentna blogerka jak RRK nie starała się przez ten czas zawyżyć intelektualnego poziomu salonu, ale to jej sprawa. RRK nie może po prostu wyjść ze zdumienia, że matolstwo zdominowało salon24 w miejsce, jak można się domyślić, dawnych, fantastycznych wprost autorów. Jest takie powiedzenie, że niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia. W przypadku RRK trzeba by powiedzieć coś wprost przeciwnego: ciekawe, jak niewiele potrzeba człowiekowi do nieszczęścia. Chyba pojawienie się takich autorów, jak M. Jurek. K.M. Ujazdowski, P. Paliwoda, R. Amsterdam, P. Kowal, by wymienić pierwszych z brzegu - jedynie zaniżyło poziom debaty w salonie. Kto by pomyślał?
Dostaje się jednak nawet biednym pomysłodawcom salonu24:
"Skutki wielomiesięcznej polityki właścicieli Salonu 24 – odczuwalne są także na innych portalach, na których już dawno zaprzestano odwoływania się do opinii, głosów, sądów i zdania blogerów Salonu 24, łącznie ze zdaniem Igora Janke."
Słowem, biada, Babilon upada, jak śpiewali peerelowscy rastafarianie. Aż dziw, że tylu blogerów salonu tak wysoko zaszło w rozmaitych konkursach dot. blogosfery - skoro już pies z kulawą nogą nie wchodzi na salon24 ani się z nim nie linkuje. Nawet nie śmiem pytać, które forum z blogaami może konkurować intelektualnie z salonem, bo chyba, jak można wnioskować z wywodów RRK - każde, dosłownie każde. Autorka, mimo to, nie przekreśla salonu całkowicie, choć sytuacja, jej zdaniem, jest dramatyczna:
"Podjęcie działań zmierzających do uczynienia z Salonu 24 ponownie miejsca ścierania się racji i poglądów jest słuszne, jednak w sytuacji zdominowania go przez miesiącami uporczywie promowaną kiepską, byle propisowską jakość, wymaga obecnie sporych nakładów pracy."
Nie chcę nawet myśleć, jak te "spore nakłady pracy" miałyby wyglądać. Być może, gdyby profilaktycznie wywalono Katarynę, Marylę i in. (nie mówiąc o niżej podpisanym bucu), sprawy by poszły we właściwym kierunku, co jednak z dziennikarzami piszącymi coś nie "po linii RRK"? Czy ich też nie należałoby puścić z torbami? Kto by pozostał? Oto jest pytanie. Może W. Dębski z "Trybuny" mógłby zastąpić Jankego.
RRK nie dopuszcza do siebie myśli, że nie tyle coś z salonem24 jest nie tak, co z rządzącą, a raczej - udającą, że rządzi - koalicją PO-PSL. BTW, dziś wyczytałem wiadomość, że senat odwołał najbliższe posiedzenie, ponieważ nie ma ustawy nad którą mógłby pracować. Czy nie jest to o wiele lepszy komentarz do politycznej rzeczywistości Polski aniżeli wszelkie mizerne wysiłki "propagandzistów przegranej sprawy"? No ale może w Krakowie sprawy wyglądają inaczej, kiedy się słucha zespołu Anawa.


Komentarze
Pokaż komentarze (75)