Free Your Mind Free Your Mind
104
BLOG

A co z pajacami?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 59

Do kanonu języka polskiego przejdzie słynny dopisek poczyniony przez jednego z akademików na formularzu dotyczącym lustracji. Hasło owego akademika zalecało ewentualnym lustratorom-pajacom składać pocałunek na pewnej części ciała owego naukowca.

Wspominam o tym nieprzypadkowo, ponieważ na łamach "GW" ukazuje się już kolejny tekst dowodzący, jak to fatalnie dzieje się w polskim środowisku naukowo-uniwersyteckim, przy czym - o dziwo - tym razem wskazanie pada na... komunę, o której mowa wprost, bez jakichkolwiek ogródek, przy okazji opisu sytuacji na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego (http://www.gazetawyborcza.pl/1,87648,4919348.html). Wszystko to byłoby oczywiście gites, gdyby nie fakt, że to właśnie "GW" od początku stała na czele antylustracyjnego pospolitego ruszenia, które nie chciało słyszeć o jakiejkolwiek dekomunizacji akademików, naukowców, belfrów itd.

"Emilia Iwanciw: Dużo zostało z komuny na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego?

Doktor habilitowany: Ta uczelnia powstała w latach 70. [wtedy była to Wyższa Szkoła Pedagogiczna] z nadania partii i tamte szychy wciąż piastują ważne stanowiska. Na każdym wydziale jest kilkanaście osób, które tworzą kółko wzajemnej adoracji. To byli urzędnicy czy wykładowcy z rozwiązanych struktur uczelni wojskowych. Myślę, że akademicka rzeczywistość wygląda podobnie w Słupsku, Rzeszowie, Olsztynie, Zielonej Górze."

Podejrzewam, że Ameryki tutaj nikt nie odkrywa, owa diagnoza jednak wydaje się nieco zaskakująca po niemalże 20 latach transformacji. Dziś bowiem środowiska komunistyczne i postkomunistyczne są tak zabezpieczone biznesowo i towarzysko, nie mówiąc o całym zapleczu "młodych kadr", które stwierdziły, że "innej drogi", jak serwilizm wobec "byłych wojskowych" czy po prostu politruków (którzy nie powinni nawet płytek wykładać na uczelniach, a co dopiero prowadzić zajęcia dydaktyczne), zwyczajnie nie ma - że ich ruszenie wymagałoby trzęsienia ziemi, a nie jakichś kosmetycznych zabiegów retuszujących oblicze polskiej uczelni i nauki.

Po 1989 r. popełniono kilka przynajmniej kardynalnych błędów, jeśli chodzi o reformowanie szkolnictwa wyższego, teraz zaś możemy tylko obserwować "piękno zniszczenia", a nie zastanawiać się, czy formuła dalszego urynkowiania, "ograniczania liczny kierunków" lub też dokładniejszego kontrolowania uczelni cokolwiek zmieni. Jeśli ogrodu nie pielęgnuje się przez całe lata, a przecież z taką sytuacją mamy do czynienia w naszym kraju, to nie ma co oczekiwać, żeby przycinanie paru gałęzi cokolwiek zmieniło.

W ramach zgody na (wewnątrztransformacyjne) uwłaszczanie się nomenklatury stworzono zatem warunki do powstawania szkół wyższych najrozmaitszego typu, które w wielu przypadkach zakładane były przez ludzi reżimu komunistycznego jakby nigdy nic, a Bogu ducha winni przyszli studenci nawet nie podejrzewali, że pakują się w jakieś szemrane intreresy mające charakter pseudoedukacji. Ponadto pozwolono na "transformowanie się" wyższych szkół pedagogicznych, które zamieniały się w uniwersytety, choć "stany liczebne" pracowników naukowych na poszczególnych kierunkach studiów ledwie spełniały (lub nawet nie spełniały) minima związane wymogami prowadzenia takich kierunków. Nie ma co zresztą kryć, że u podłoża tego typu decyzji leżały względy polityczne. Politycy najprzeróżniejszych szczebli stawiali sobie za punkt honoru, by na ich "terenie" powstawały takie placówki, boć to przecie prestiż "regionu" podnosiło. To, że wielu naukowców skwapliwie przystało do tych cudacznych praktyk i zaczęło firmować placówki, które na miano uniwersyteckich na pewno nie zasługiwały, to już betka. Problem bowiem leżał dużo głębiej. Na spróchniałej glebie dogorywającego peerelu powołano wszak do istnienia patologiczny system, który w ciągu paru lat - napędzany jeszcze idiotycznymi, zakłamanymi rankingami (pisał kiedyś o tym Menda) - wytworzył mechanizmy, które dziś działają z podziwu godną funkcjonalnością. Najwyaźniej natura nie znosi próżni i w republice bananowej zdeformowane szkolnictwo wyższe działa tak, jak mu się pozwala działać.

Jednakże wydaje się kompletnym nieporozumieniem nawoływanie do zmiany tego stanu rzeczy poprzez "dopompowywanie pieniędzy" czy wskazywanie jakichś wybranych uczelni do odstrzału. W sytuacji bowiem, gdy rozmaite warszawskie, centralne ciała kontrolne są niejednokrotnie nie mniej skorumpowane czy skostniałe niż "terenowe środowiska", to jakiekolwiek leczenie tego schorowanego organizmu za pomocą ziółek i witaminek mija się z celem. Tu faktycznie przydałaby się rewolucja w środowisku naukowym taka, jaką przeprowadzono w Niemczech po tamtejszym obaleniu komunizmu. Unieważnianie stopni naukowych (za prace "o wyższości starego Marksa nad młodym" lub vice versa), wywalanie z uczelni pseudonaukowców itp. czyszczenie zatęchłej atmosfery. Tylko że w Polsce nie tylko nie ma obecnie komu takiej rewolucji dokonać, ale i nie ma woli, by coś takiego uczynić. "GW" więc jedynie udaje, że cokolwiek chciałaby zmienić. Zresztą, co by tacy, cytowani przez "GW" na klęczkach, myśliciele, jak Bauman czy Reykowski ze sobą poczęli (nie mówiąc o wielu, wielu innych), gdyby nastała taka rewolucja?      

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Polityka