O tym, że w przypadku "GW" powinno się mówić o funkcjonariuszach, a nie o zwykłych dziennikarzach, najlepiej przekonuje osoba i działalność 35-letniego pracownika toruńskiego oddziału tej gazety, niejakiego J. Hołuba, politologa, jak sam się przedstawia, który dnie i noce spędza na słuchaniu i relacjonowaniu tego, co przekazują "media Rydzyka". Jego blog nazywa się zresztą śmiało "Głos Rydzyka" i przeznaczony jest "dla fanów Radia Maryja".
Sam autor mówi o sobie następująco:
"Nawróciłem się. Stałem się prawdziwym Polakiem, który w lot rozgryza spiski agentów, masonów i Żydów, knowania Brukseli i podstępne plany Klubu Rzymskiego. Nie dam się już mamić liberałom, którzy do spółki ze światowym kapitałem chcą zniszczyć nasz naród. Nie dam się ogłupić polskojęzycznym mediom i sprzedajnym politykom, którzy Moskwę zamienili na Brukselę.
Żadne krzyki mnie nie przekonają, że białe jest białe a czarne jest czarne. Bo wiem swoje. Jestem słuchaczem Radia Maryja. Oglądam telewizję Trwam. Czytam „Nasz Dziennik”. I wierzę tylko Ojcu Rydzykowi."
(http://glosrydzyka.blox.pl/2007/04/Alleluja-i-do-przodu.html)
Widać, że publicysta z poczuciem humoru. Zastanawiam się, czy tenże autor nie kryje się także pod znanym nam skądinąd nickiem "Helena Trojańska-Parys", bo stylistyka i mentalność jakby podobna, ale nie wchodząc w niuanse i zawiłości związane z teleprezentacją osób "rozpracowujących" rozmaite środki przekazu (HTP akurat rozpracowuje salon24, co chyba Redakcja już wie) chciałbym pokazać, na co Hołuba stać - poza - podejrzewam, że nie bezinteresownym i nieprofitowanym nasłuchem i donoszeniem na słuchaczy, gości i prowadzących programy w "mediach Rydzyka".
"Czy to nie jest jawne uderzanie w was, w Kościół, w nas, bo też miałam studentów ... – plątała się pani Krystyna. – Więc nie wyobrażam sobie, jak można niszczyć to. Na geotermię nie dadzą ... Co, oni myślą, że ludzie są nienormalni?!
Później słuchaczka zaatakowała „maturzystę Bartoszewskiego” za jakieś potajemne spotkania. – A młodzież chcą zniszczyć i tu jest szkopuł! Ja się najbardziej martwię o swoje wnuki ...
- Tak – skwitował refleksyjnie ojciec Piotr Dettlaff. – Trzeba uczynić wszystko, by młodzież, dzieci pozyskać dla Pana Boga, dla tych wartości, którymi żyliśmy od chrztu Polski.
(RM, wtorek 5.02.08, godz. 11.29)"
(http://glosrydzyka.blox.pl/html)
Hołub "raportuje" nt. powyższej wypowiedzi słuchaczki, jakby, poza potknięciem językowym czy skrótem myślowym, wynikającym czestokroć z tego powodu, że ktoś po raz pierwszy jest na antenie i zwyczajnie jest zdenerwowany czy stremowany, było coś zdrożnego. Zapewne chodzi mu o Bartoszewskiego, któremu, jak już wiemy, wolno niektórych nazywać ludzi "bydłem", ale którego tytułu "profesora" nie wolno nikomu kwestionować. Kiedyś zresztą była straszna chryja, gdy część naukowców KUL-u wystosowała protest przeciwko takiemu tytułowaniu Bartoszewskiego. No ale mniejsza z tym. Hołub zbiera rozmaite kwiatki, które pojawiają się na antenie RM lub TV Trwam, chcąc dowieść, że rzucają one cień na dane medium albo przynajmniej deprecjonują samych słuchaczy lub telewidzów:
"Na zakończenie pani Łucja wygłosiła zdanie, które idealnie nadaje się na puentę dzisiejszego odcinka:
-Te media zrobiły już taki zamęt w głowach Polaków, że tylko ci ludzie, którzy stoją w prawdzie, którzy słuchają Radia Maryja, czy czytają „Nasz Dziennik”, to znaczy słuchają tych mądrych ludzi, tych profesorów, tych mądrych polityków – z tymi ludźmi można normalnie rozmawiać.
(RM, wtorek 5.02.08, godz. 11.33)"
Oczywiście, gdyby sens miało przerzucanie odpowiedzialności za wypowiedzi słuchaczy na prowadzących, to tak samo prowadzący "Szkło kontaktowe" odpowiadaliby za ekscesy swoich odciorców [kiedyś jeden z takich wulgarnych wybryków był jeszcze niedawno na You Tube, do zacytowania to się nie nadawało].
Hołub jednak wcale nie kryje, że po prostu rozpracowuje RM:
"Jako dziennikarz od kilku lat popularyzuję na łamach „Gazety” myśl o. dyrektora i nagłaśniam najbardziej błyskotliwe wypowiedzi gości jego stacji. Na przykład tę Antoniego Macierewicza, że większość ministrów spraw zagranicznych III RP było sowieckimi agentami. Dzięki temu zawsze mogę liczyć na dobre słowo" -
a postać przepotwornego Macierewicza musiała się pojawić, skoro spędza ona sen z powiek nawet ludziom, którzy o polityce pisują od przypadku do przypadku(http://www.tvn24.pl/1400619,89,blog.html).
Zastanawia mnie jednak, jak taki Hołub to wytrzymuje? Rozumiem, że sobie nastawia katechezy RM, programy informacyjne plus zapewne "Rozmowy niedokończone". To plus jeszcze programy TV Trwam, to prawie pół dnia z "mediami Rydzyka". Rozumiejąc, że chodzi zapewne o wielkie umartwienie polegające na prowadzeniu nasłuchu i robieniu podglądu medium, którego przekaz (bez względu na treści) powoduje palpitację serca takiego funkcjonariusza "GW" (teraz zresztą łatwiej zrozumieć, jak to się dzieje, że na łamach "GW" codziennie niemal jest jakiś news związany z "mediami Rydzyka"). Podejrzewam też, że nie zrobiłby na nim wrażenia program np. z udziałem śp. Antoniego "Szarego" Hedy, prof. Z. Krasnodębskiego czy K. Kąkolewskiego ani audycje z udziałem Powstańców Warszawskich czy sybiraków.
Może nawet nieistotne jest, jak tę drogę przez mękę Hołub wtrzymuje, tylko, ile jeszcze da rady tak nasłuchiwać i podglądać? Czy nie będzie mu później potrzebna jakaś terapia wstrząsowa? Nie daj Boże bowiem, jak się któregoś dnia okaże, że (mimo wszystko) - tak jak kiedyś było z RWE i tymi, co jej z obowiązku nasłuchiwali - to w "mediach Rydzyka" przekazują prawdę, a nie w "mediach Michnika". No ale wtedy nie tylko Hołubowi będzie potrzebna jakaś poważna rekonwalescencja.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)