Free Your Mind Free Your Mind
78
BLOG

O normalności

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 48

Jak dobrze, gdy człowiek skołowany dowiaduje się jakichś pożytecznych rzeczy na początku "roboczotygodnia", oto bowiem J. Kurski z "GW" rozsmakowuje się w kolejnym expose D. Tuska, zwracając uwagę na to, że premier nikogo nie obraził. Tymczasem ja czuję się obrażony.

Zacznijmy jednak od tego, co powiada Kurski:

"To było normalne wystąpienie normalnego premiera w normalnym państwie. Nikogo nie zelżono i nie poszczuto. Nikt nie poczuł się obrażony i przestraszony wizją facetów w kominiarkach wyprowadzających nad ranem kolejnego urojonego wroga IV RP."

Jak pamiętamy w każdym wystąpieniu Kaczyńskiego straszono ludźmi w kominiarkach. To nie koniec:

"Nie wiem, jak długo jeszcze Donald Tusk będzie budował swój wizerunek na kontraście wobec swego poprzednika, ale wczorajsze wystąpienie premiera potwierdziło niezawodność tej recepty. Jarosław Kaczyński tak głęboko naruszył obyczaje demokratyczne i tkankę debaty publicznej, że normalność nadal smakuje jak wyborne danie."

(http://www.gazetawyborcza.pl/1,75968,4959264.html)

Ach, potęga smaku normalności! Oczywiście wyłącznie w sytuacji, gdy normalność definiuje Kurski z Agorowym zapleczem. No i tenże Kurski, zgodnie ze stałą tradycją pookrągłostołowego mainstreamu, niby ma mówić o Tusku, a zaczyna zaraz opowiadać o Kaczyńskim dla odmiany. Nieważne. Wprawdzie zwraca uwagę, że uczynienie Polski w 2015 r. jednym z najbogatszych krajów UE graniczy z cudem, nie przeszkadza mu to jednak wychwalać innych zalet i pomysłów Tuska. Przede wszystkim zaś Kurski "ufa", że "zapowiedź pociągnięcia do odpowiedzialność politycznej i karnej szefów służb specjalnych IV RP, którzy narazili interes państwa na szwank, nie będzie gołosłowna". No, żeby choć tyle się udało, jeśli reformy ekonomiczne okażą się jednym wielkim picem. Wszystko bowiem znieść można, ale nie sytuację, w której "bijące serce partii" uderza nieprawidłowo.

No ale miałem mówić o normalności, a wciągnęly mnie niezbyt elokwentne elukubracje Kurskiego. Otóż, słuchając dziś wywiadu z premierem, pomyślałem sobie o tym, jak daleko nam do normalności oraz o tym, jak bardzo ten stan mnie obraża. Obraża mnie zresztą nie tylko Tusk ze swoimi ministrami i pseudopolityką, ale i Kurski, który twierdzi, że Tusk nikogo nie obraża. Zresztą obraża mnie cała "GW" i jej podobne media, które robią wszystko, by z Polaków zrobić stado baranów. Oczywiście można powiedzieć, że nie tylko wyżej wymienieni mnie obrażają, ale np. i cała czerwona gwardia, której nikt nie przepędził ze sceny politycznej raz na zawsze, tylko która powraca jak przeklekła choroba naszego kraju. Istotny teraz jest jednak obecny układ rządzący.

Za normalne zatem uchodzi to, że po 100 dniach kiwania palcem w bucie, premier bez mrugnięcia okiem dostarcza mediom projekty na następne 300, 1500 i 3000 dni.

Co ciekawsze, dodaje: "kiedy dzień po dniu prześledzimy właśnie te sto dni, to zobaczymy, że to był jednak duży wysiłek, bardzo wiele zdarzeń i przede wszystkim decyzji rządu, które powoli składają się na taką spójną wiązkę, spójny plan, z którego wynikają... na tym bardzo zależało nam, żeby to pokazać, że z tego wynika rzeczywiście zaplanowane, przemyślane rządzenie na wiele, wiele lat"

(http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=13251)
- czyli mamy tu do czynienia z jakąś gospodarką planową, tylko, że plany realizowane są głównie w sferze medialnej i wyobrażeniowej. Kurskiego to nie obraża, mnie tak.

Później następuje jakieś wywracanie kota ogonem o systemach kanclerskim lub prezydenckim, jakby polski hybrydalny system nie istniał już blisko 20 lat, jakby Tusk ze swoimi ludźmi nie przyłożył do tego ręki i jakby do tej pory nie było widać dysfunkcjonalności tego polskiego systemu. Może dla kogoś to jest normalne. Dla mnie nie. Potem Tusk opowiada o budowaniu silnej pozycji Polski w UE i NATO, co ma stanowić jakąś przeciwwagę dla pozycji Moskwy i budowy rury bałtyckiej, ale ja do tej pory nie wiem, w jaki sposób miałaby być nasza pozycja wzmocniona, jeśli wszystkim wokoło w pas się kłaniamy. To może jest normalne, aczkolwiek nie w moim rozumieniu normalności. Tusk opowiada o swojej "antykorupcyjnej obsesji", co wygląda na jakiś ponury żart, ale to może jest właśnie normalne.

O budowie polskich placówek kultywujących naszą historię premier ma do powiedzenia jedynie tyle: "Nie sądzę, żeby muzea były tymi bastionami, które nam pozwolą na zachowanie integralności. Ja zresztą nie widzę żadnego zagrożenia dla integralności polskich granic." Z tego jednak, że kulturowych zagrożeń nie dostrzega Tusk, nie wynika, że tych zagrożeń nie ma, ale może właśnie taka postawa polskiego premiera jest czymś normalnym.

Dodaje on zersztą: "my swoją politykę historyczną musimy kształtować na rzecz wzmacniania poczucia tożsamości i dumy, ale nie przeciwko komuś, tylko na rzecz pozytywnego wzrastania tej dumy narodowej." W ten sposób znowu mowa jest o WZMACNIANIU czegoś, tylko nie wiadomo, w jaki sposób, chyba że weżmiemy tu pod uwagę propozycję jakiegoś filmowego upamiętnienia cudu nad Wisłą (Niemcom mogłoby się to nawet spodobać). No ale to może właśnie jest normalne.

Dowiadujemy się wreszcie, że polityka międzynarodowa, to głównie handel. Tego się nauczył Tusk. Może nie czytał zatem zbyt wiele na temat polityki zagranicznej, ale przynajmniej to zaobserwował i nam przekazuje. Wobec tego zrozumiałe jest, że kwestię instalacji tarczy rakietowej stawia właśnie w takich kategoriach: "to nie jest tak, że instalacja będzie na pewno, a my może się doprosimy jakichś warunków. Albo będą nasze warunki i postulaty uwzględnione, no, w stopniu, który podlega negocjacjom, albo nie będzie tej tarczy." No i to jest normalne. Tusk mówi to do polskich dziennikarzy. Ciekaw jestem, czy tym samym tonem będzie rozmawiał w Waszyngtonie. Jeśli tak, to faktycznie lepiej już, żeby Amerykanie poszukali innego sojusznika w tej sprawie. Na koniec zaś dowiadujemy się, że Polski rząd uzna niepodległość Kosowa, ponieważ blisko 20 innych krajów tak zrobiło. To również świadczy o silnej pozycji Polski. I to jest normalne przecież.

Już za czasów komunizmu w Polsce zwichrowano sferę znaczeń językowych. W dobie "transformacji" polszczyzna wcale nie uległa jakiemuś uzdrowieniu i dobitnym przykładem nie jest tylko np. idiolekt Wałęsy, ale i pitolenie Kurskiego z "GW" czy Tuska. Używane są słowa, które niosą ze sobą jakieś kompletnie zdeformowane sensy. Nie wiem więc nawet, czy gdy powiem, że polski premier i Kurski mnie obrażają, to jest to zrozumiałe.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka