Dwie ciekawe wiadomości dzisiaj przeszły bez większego echa w mediach. Pierwsza mówi o tym, że G. Reszka w SKW starał się zabezpieczyć dane dotyczące związków polskich funkcjonariuszy służb specjalnych z Rosją, zaś druga, że CBA zajmie się przeszłością K. Bondaryka z ABW.
Jak podaje "Wprost", T. Witkowski, który miał sporządzić bazę danych dot. kontaktów różnych funkcjonariuszy ze służbami rosyjskimi został przegoniony przez nowe kierownictwo SKW (http://www.wprost.pl/ar/124326/SKW-storpedowala-projekt-ujawnienia-powiazan-polskich-urzednikow-z-rosyjskimi-sluzbami/). Sam Witkowski podsumowuje swoją przerwaną pracę tak:
"Studiując dokumenty przejęte po służbach cywilnych i wojskowych, zrozumiałem, że jednym ze źródeł zagrożenia bezpieczeństwa narodowego jest dzisiaj utrzymywanie w ścisłej tajemnicy danych, które powinny być odtajnione wiele lat temu. Z lektury tych materiałów wyciągnąłem dwa wnioski. Po pierwsze, niektóre nominacje na stanowiska związane z resortem obrony nie odpowiadają kryteriom bezpieczeństwa stosowanym przez sojuszników Polski. Po drugie, to, co w dziedzinie służb specjalnych jest obwarowywane murem tajemnicy, pozostaje często całkowicie przezroczyste dla służb rosyjskich."
Być może w ten sposób łatwiej zrozumieć fenomen tego, co się dzieje wokół obecnych zmian w służbach. Jeśli bowiem priorytetem jest chrona ludzi związanych z Rosją, to nic dziwnego, że tak zaciekle zwalcza się tych, którzy zmierzali do definitywnego przecięcia więzów służb specjalnych ze Wschodem.
A. Macierewicz w swoim oświadczeniu do prasy podawał niedawno:
"Kursy podoficerskie i oficerskie przeprowadzano w oparciu o obowiązujące przepisy pod nadzorem specjalnie do tego powołanej Komisji i korzystając najlepszych z kraju wykładowców. Płk Reszka podobnie jak ludzie WSI nie może znieść, że wśród wykładowców byli naukowcy z IPN, uczono o dywersji komunistycznej w tym o GRU. Przekazywano wiedzę o zbrodniach komunistycznych. Przede wszystkim jednak ludzie ze starych służb nie mogą pogodzić się, że ukształtowano nowe podoficerskie i oficerskie kadry Służb Specjalnych, nie zainfekowane komunizmem i dziedzictwem Okrągłego Stołu."
(http://www.antonimacierewicz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=96&Itemid=116)
Z kolei, prawdopodobnie na wniosek prezydenta, którego ostentacyjnie premier pomija w kwestii konsultowania kandydatów na szefów służb specjalnych, CBA przystąpi do sprawdzania dość barwnej przeszłości Bondaryka kierującego ABW (http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=22792). Przeszłość tę starał się niedawno rozświetlić "Newsweek", pewne wątki też badała "Rzeczpospolita" (http://www.rp.pl/artykul/87535.html).
Może więc skończyć się na tym, że nawet służb nie uda się nowej ekipie posprzątać tak, jak zamierzała. Sam Bondaryk zaczął przecież też od generalnych porządków, donosząc z marszu na poprzednie kierownictwo ABW. Ciekawe, jaki będzie rezultat dochodzenia CBA, które przecież nie tak dawno sama ABW pod wodzą Bondaryka starała się zdeprecjonować.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)