Free Your Mind Free Your Mind
68
BLOG

Między fascynacją a premedytacją

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 71

Każdy, kto pamięta, co za kaczyzmu wyrabiali nasi specjaliści od dezinformacji zwani eufemistycznie "dziennikarzami śledczymi", wie, że szczególną rewerencją darzyli oni ludzi, którzy mieli jakiejś rozmaite kolizje z prawem. A to R. Begerowa, a to A. Lepper, a to J. Kaczmarek itd. Ich wyznaniom poświęcano uwagę po stokroć większą niż wypowiedziom osób, które były na rozmaite sposoby w tych wyznaniach o przeróżne przestępstwa posądzane. Nie doszukiwano się też specjalnie sprzeczności w tych wyznaniach, bo nie to było celem ich upubliczniania oraz drobiazgowego komentowania.

Dokładnie taką samą metodę zastosowano teraz, czyniąc gwiazdę z M. Dochnala. Jakiś dociekliwy psycholog mediów mógłby sądzić, że po prostu dziennikarzy fascynuje świat przestępczy (wszak to już w l. 90. polscy dziennikarze telewizyjni balangowali z rozmaitymi mafiozami) i być może zachodzi też jakaś fascynacja z drugiej strony. Naraz ludzie będący na bakier z prawem siadają w świetle reflektorów, oklaskuje ich wesoła gromada siedząca w cieniu (zwana publicznością), a z przedstawienia, w jakim wszyscy ci ludzie biorą udział płynie morał, że wystarczy przewinąć się przez odpowiednie media, by kara za popełnione grzechy była anulowana bądź dużo mniejsza od zapowiadanej. Jest jednak jeszcze poważniejsze przesłanie, które, kto wie, czy nie staje się jakimś wzorcem uprawiania dziennikarstwa przez sporą część naszego mainstreamu - można eksponować wypowiedzi ludzi, którym dowiedziono rozmaitych przestępstw, którzy okazali się mataczami czy zwyczajnymi oszustami, byleby dodać w komentarzach słówko "jeśli". Ileż to razy przecież deliberowano nt. objawień "Kononowicza z Włoch", zapytując "a jeśli choć część z tego, to prawda?" Podobnie i tym razem czyni się z objawieniami św. Dochnala. No więc, "a jeśli?"

Owszem, pewne personae się zgrały, potrzeba więc świeżej krwi. Dochnal, jako stosunkowo "nieschodzony jeszcze" aktor polityczny idelnie się nadaje do występów u "dziennikarzy sledczych", gdyż przecież nie można wykluczyć, że chociaż "część z tego" może okazać się prawdą, nawet jeżeli nie istnieją żadne wiarygodne metody pozwalające jasno stwierdzić KTÓRA i JAKA część. W stosowanej z pełną premedytacją dezinformacji, nie chodzi jednak o żadną prawdę. Jeśli wykorzystuje się jakieś szczątkowe pod względem prawdziwości informacje, to wyłącznie po to, by uwiarygodniły one totalne kłamstwo, jakie jest podstawowym celem dezinformowania.    

Najważniejsze jest oczywiście nie to, by odbiorcy "uwierzyli we wszystko" - wystarczy by dezy kursowały po mediach, by żyły własnym życiem, by infekowały, podlegając rozmaitym mutacjom w debacie publicznej, w której jeden dorzuci swoje insynuacje, drugi swoje i tak, jak w wierszu, w którym dziadek z babką i inne stworzenia ciągną rzepkę i wyciągnąć nie mogą - tak tu, coraz więcej osób łapie się jednego kłamstwa i szamocze z nim na rozmaite strony. Jeśli ktoś zaczyna deliberować na temat rozsiewanych dez, to już jest sukces, bo nieustanne mącenie umysłu odbiorcy to podstawa działania deinformatorów. Jeśli przeciętny człowiek nie może się dowiedzieć, jak jest, to niech przynajmniej nie wie, jak nie jest. Niech drapie się po głowie i żyje w nieustannej niepewności, niech gryzie się wewnętrznie, bo najważniejsze, by nie dociekał prawdy - ta bowiem jest nie tylko zakryta, ale i niemożliwa do odkrycia. Szukają jej wyłącznie eskperci, "dziennikarze śledczy", spędzający "noce i dnie" na fabrykowaniu nieprawdy, która tak ich fascynuje, że muszą jej służyć. Tylko w ten sposób bowiem wypełniają swoją arcytrudną i niezwykle odpowiedzialną misję. I tylko za to im się płaci.  

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Polityka