Free Your Mind Free Your Mind
114
BLOG

Certyfikat niezależności?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 73

Nie spodziewałem się, że od osób, które, jak sądziłem, nie tylko cenią to, co piszę, ale i jakoś sympatyzują ze mną, darząc mnie zaufaniem, otrzymam nagle razy, jakbym im napluł do zupy. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, powiadają, ale nie przypuszczałem, że ten koń szaleje po polach (zwanych NA PRAWICY) do tego stopnia, że w chwilach euforii wydaje certyfikaty niezależności, ale w okresie dysforii cofa pozwolenie na niezależne blogowanie.

Myślę, że jest to lekcja godna zapamiętania. Nie wiem, czy ma ona związek z tym, że bardzo nie spodobało mi się zachowanie wielu posłów PiS-u w odniesieniu do kwestii ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, czy też jest to jakaś przypadkowa koincydencja, dość że naraz zaczęto mnie ostro rugać za to, że ośmieliłem się opublikować kilka postów na Tekstowisku, na którym, gwoli ścisłości, pojawiają się też: Staszek/Poldek, wiki3, AM Nicpoń, unukalhai, Ufka, Jospin, Rybitzky, Bartłomiej Radziejewski, Pstrąg z Pliszki, Freeman, Chłodny Żółw... (czy to są lewacy?). Wcześniej pojawiłem się też z dwoma felietonami na portalu Ad Vocem (http://advocem.net/index.php/Ad-vocem/Felietony/) i parokrotnie wrzucał mnie Conkret na Iskry.pl, nie mówiąc o Liście Obecności, na publikowanie na której entuzjastycznie zgodziłem się od razu. Pomijam incydent z "NCz!", gdy wrzucono jakiś mój stary tekst bez mojej zgody i tego samego dnia wycofano.

Może nie robiłbym z tego rugania mnie żadnej afery, gdyby nie sposób w jaki mnie oraz niektórych komentatorów potraktowano, dowodzi on bowiem, jak całkiem słusznie zwrócił uwagę Michael, jakiejś zaskakującej zupełnie postawy wśród ludzi o prawicowych poglądach - postawy całkowicie wykluczającej zachowania "nieusankcjonowane" czy "nieczyste ideologicznie". Byłoby to może śmieszne, gdyby nie było zarazem straszne. Abstrahuję w tym miejscu od kwestii tak banalnej, jak ta: KTO (i KOMU) miałby wystawiać glejt zezwalający na publikowanie tam a nie gdzie indziej i na jakich podstawach.

Zacznę nieco ogólnie, żeby analogia była w miarę czytelna. Sukces PiS-u w 2005 r. polegał na tym, że udało się skonsolidować wiele środowisk: od radykalnych po umiarkowane, ponieważ dość jasno został sprecyzowany cel działania i sposób działania. Radio Maryja np. puściło w niepamięć pitolenie Kaczyńskiego o ruskich agentach itd., słowem, rozmaici politycy dogadali się, co do tego, że zagrożeniem jest środowisko konserwujące III RP (a więc nie tylko komuniści) i naraz obok siebie stanęło tylu ludzi prawicy, którzy wcześniej nie szli w jednym szeregu: od Macierewicza, poprzez Wassermanna, po samych Kaczyńskich. I to stanowiło pewną nową jakość na prawicy (zupelnie nową po nieudanej koalicji środowisk prawicowych w ramach wczesnego LPR-u), ponieważ, naraz się okazało, że szeroko rozumiana i ciekawa dyskusja rozmaitych środowisk jest możliwa, że licytowanie się na "wysokoprocentowość patriotyzmu" w poglądach nie ma większego sensu, że można wspólnie - łącząc właśnie różne punkty widzenia, dążyć do pewnego jasnego celu.   

Sądzę, że był to całkiem niezły ideał nie tylko debaty "po prawej stronie", ale i działania politycznego. (Na ile on jest jeszcze aktualny dziś, to się okaże po dalszych działaniach J. Kaczyńskiego i innych członków PiS-u.) Ten wzorzec jednak dość szybko znalazł odzwierciedlenie w blogosferze i zaczęli dyskutować ze sobą ludzie rozmaitych odłamów prawicy, dość jasno stawiając sobie wspólne cele, jak dekomunizacja, lustracja, zbliżenie Polski z USA itd., nawet, jeśli różnili się w kwestiach prywatyzacji, "Gazety Polskiej", relacji z UE czy stopnia urynkowienia rozmaitych dziedzin gospodarki. I to była cenna zdobycz związana z pewnym poszerzeniem granic wolności słowa (które m.in. wprowadził PiS, dokonując zmian w mediach publicznych i umożliwiając w nich pracę prawicowym dziennikarzom i publicystom - co tak rozsierdziło media komercyjne). Zdobycz ta jednak okazała się dość krótkotrwała, czego doświadczyłem na własnej skórze. 

Najpierw okazało się, że źle robię, że startuję z blogiem w "reżimowych konkursach", co jeszcze byłem w stanie potraktować jako żart, bo przecież taki udział dodatkowo rozreklamował i salon24, i mojego bloga, w czym nie widzę nic złego. Niepojawienie się na wręczeniu nagród przez organizatorów konkursu na Blogera Roku stanowiło mój wyraz poważnego traktowania ideału niezależności blogerskiej, jaki zapewnia swobodę komentowania wydarzeń politycznych i spodziewałem się, że jest to jasny dowód mojej niezależności myślenia (nie mówiąc już o ponad 400 postach zawierających dość klarowne poglądy i sądy). To jednak okazało się za mało dla moich komentatorów, którzy z pojawienia się na Tekstowisku uczynili grzech wołający o pomstę do nieba.

Nieważne już jest to, że mnie grzecznie tam zaproszono, zapewniając pełną swobodę publikowania bez jakichkolwiek zobowiązań, czyli potraktowano mnie jako gościa "honorowego", ani to, że raptem opublikowałem tam dosłownie 2 (DWA) tego samego dnia posty, po czym wycofałem się, w ogóle tam nie komentując, bo zaczęli po mnie jechać w swoim stylu niesławni blogerzy typu A. F. Kleina czy Mad Dog. Nieważne jest to, że po długim czasie nieobecności znowu mnie tam grzecznie poproszono, zapewniając, że nie będę jakoś szczególnie flekowany i pozwoliłem sobie zamieścić znowu post, pod którym paru tamtych komentatorów się wyzewnętrzniło na swój sposób, co ja na swój sposób z kolei skomentowałem. Zamieściłem jeszcze jeden post i zacząłem poważnie rozmyślać, czy publikowanie tam ma jakikolwiek sens, ale traktowałem to jako wyłącznie mój problem. Raptem więc 4 razy zgrzeszyłem, ale chyba o 4 razy za dużo dla niektórych komentatorów.

Jerry stwierdził, że wspieram lewactwo, a publikowanie w Tekstowisku na czyjeś zaproszenie to coś, jak chodzenie do burdelu, zaś Uczennice porównały mój akces do Tekstowiska ze wstępowaniem do PZPR-u, by reformować komunistyczną partię od środka. Gdyby to były złośliwości i jaja, to potraktowałbym to z poczuciem humoru, ale moich adwersarzy do tego stopnia wzburzyło moje postępowanie, że niemalże cofnęli mi certyfikat niezależności, którego, jak Bóg na niebie, nie od nich chyba uzyskałem. 

"Powiemy wiecej, dialog z bolszewią, naparzanki, tekstowiska sa wyjątkowo szkodliwe i niesprzyjające budowaniu prawicowej wizji.

Oczywiscie jest Twoją prywatną sprawą gdzie publikujesz, ale uwierz nam, gdyby okazalo sie, ze publikujesz w "Trybunie" to przestalybysmy Cie czytac. A czym rozni sie "Trybuna" od "Tekstowiska"?",
stwierdziły Uczennice.

Z tego można by wnioskować, że dialog mozliwy jest wyłącznie w gronie osób o podobnych poglądach. Miałoby to oczywiście swoje uzasadnienie, gdyby nie to, że to właśnie osoby, które, jak sądziłem, mają podobne poglądy do moich, nagle stwierdziły, że ja zdradzam. Nigdy nie kryłem mojego antypatycznego stosunku do tych ludzi, którzy na moim blogu piszą w stylu "ty...(tu cały stek inwektyw)" i wycinałem ich komentarze bez mrugnięcia okiem. Ale też nie uważałem, by ludzie nawet o lewicowych poglądach nie mieli prawa zabierać głosu czy wyrażać swój pogląd pod moimi postami. Nieraz też pisałem, że odróżniam ludzi myślących socjalistycznie od komunistycznej bolszewii, którą uważam za bezmyślną masę, niewartą zachodu. Twierdzę też, że niemożliwe jest "budowanie nowej prawicy" czy jedności prawicy (cokolwiek by to miało teraz znaczyć), jeśli uważa się, że nie ma dyskusji z ludźmi mającymi odmienny pogląd na rzeczywistość. Przekonałem się wielokrotnie w mojej długoletniej pracy, że młodzi ludzie, jeśli poświęci się im trochę czasu i pewne rzeczy jasno wytłumaczy, i jeśli są otwarci na prawdę, a nie zaburaczeni merdiami, to potrafią ZMIENIĆ poglądy w jakiejś sprawie, w której wydawało im się, że mają już ustatkowane przekonania. Jeśli dodatkowo katolicko podejdzie się do sprawy - a ja za katolika się uważam - to można wykazać cierpliwość i otwarcie na innych, nawet, jeśli są to nie zawsze osoby wyznające te same poglądy. Pomijam już zupelnie kwestie polityczne, ale przypominam o tym, bo zdarzają się prawicowcy tak "ortodoksyjni", że nauczanie Chrystusowe traktują jako zbędny dodatek do antykomunizmu. Ja jestem antykomunistą, ale też uważam, że należy naśladować Chrystusa. To po pierwsze.

Po drugie: nie wiadomo, co dzisiaj uchodzi za lewicowe myślenie. Przecież cały program "Polski solidarnej", to był jeden wielki socjalistyczny projekt, który ja osobiście poparłem warunkowo, popierając przede wszystkim antykomunistyczne zapędy PiS-u i plany walki z korupcją, tudzież likwidacji wpływów Układu. Jeślibym miał być w pełni wierny moim poglądom, to koncepcji "Polski solidarnej" nie traktowałbym jako politycznie poważnego projektu. (Nie kryję zresztą, że krytykowałem delikatnie ten projekt w jednym z postów, polemizując np. z ideą "wyrównywania szans" postulowaną przez prof. W. Sadurskiego.) Innymi słowy: lewica jest też na prawicy, mówiąc paradoksalnie (albo nie wiadomo, co dziś jest prawicą w Polsce). To jednak stanowi o pewnym żywotnym sporze, jaki "na prawicy" się toczy, a nie o "jednolitości" czy "jednotorowości myślenia".

I ostatnia sprawa. Gdy P. Paliwoda poczuł się śmiertelnie obrażony, że odmawiam współpracy z "GP" i uznał mnie za zarozumialca, to potraktowałem to jako nieszkodliwe złorzeczenie. Gdy jednak komentatorzy czy blogerzy, których uważałem za sprzymierzenców w słusznej sprawie, uważają, że mam "wyolbrzymione ego" albo że zachowuję się jako "pożyteczny idiota" tzn. że nie mamy do czynienia  z żadnym budowaniem nowej prawicy, tylko, że stary klimat "wystawiania certyfikatów czystości ideologicznej" wraca, kiedy "prawicowcy" dzielili się na tych, co czytają "tylko "NCz!", albo "tylko "Naszą Polskę" itd. Szkoda. Spodziewałem się, że blogosfera i interaktywność kontaktów za pomocą Sieci naprawdę otwiera ludziom umysły.   

Może nie jest jeszcze za późno na otrzeźwienie dla nas wszystkich i może Wielki Post jest dobrą okazją na popukanie się w czoło :)

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (73)

Inne tematy w dziale Polityka