Najpierw trzeba obalić komunizm, bo jak wiadomo, przez kilkadziesiąt lat nie tylko media były w ręku kacyków, ale i ci kacykowie trzymali na sznurkach redaktorów naczelnych oraz pomniejsze płazy, co dawało w efekcie chór, co jedną pieśń ku czci socjalizmu bez wypaczeń śpiewał. Potem się organizuje likwidację czerwonego koncernu medialnego i rozparcelowuje zyski pomiędzy tych, co na prowadzenie mediów zasługują. Dziczy, co "nie rozumi" demokracji pokazuje się drzwi. No i oczywiście likwiduje się cenzurę w kwietniu AD 1990 (czemuż aż tyle trzeba było czekać, jeden Areopag ówczesny wie (albo "wi")), choć pozostawia się w uwspółcześnionym brzmieniu prawo prasowe z 1984 r. Są to pierwsze kroki ku odpolitycznieniu mediów na ziemiach polskich. W ten sposób powstają błyskawicznie filary oligopolu medialnego, w którym kilka przedsiębiorstw medialnych petryfikuje cały rynek i jest git.
Wszystko jest super, jak u Pana Boga za piecem, ale z czasem urasta w siłę medium toruńskie (po dziś dzień wielu nie śpi po nocach z powodu istnienia RM, a potem TV Trwam), jednakże z nim jakoś sobie odpolityczniony mainstream zdominowany przez SLD-PSL oraz UW, a potem PO radzi na różne sposoby. Gdy już przychodzi czas pełnej prosperity oligopolu, zbierają się mafiozi z różnych rodzin i deliberują, jak tu zawiązać kartel medialny, by wszystkim żyło się lepiej. Wytypowany zostaje Król Lew Rywin i wychodzi z propozycją nie do odrzucenia do Lwa Michnika. Do zmowy nie dochodzi - właściwie do dziś nie wiadomo, z jakich powodów. Może oferta była po prostu zbyt skromna? Nieważne.
Następnie odbywa się "zamach na media", bo przychodzą oprawcy z PiS-u i czyszczą poprzednich apolitycznych fachowców, obsadzając faszystami. W rezultacie w takim Polskim Radiu, obok fachowca Ogórka można usłyszeć faszystę Ziemkiewicza czy antysemitę Michalkiewicza, zaś programy z udziałem słuchaczy może prowadzić zarówno prof. Bugaj, jak i red. Sakiewicz, a w "Sygnałach Dnia" dyskutować mogą W. Dębski z M. Sułdrzyńskim. Faszyści z PiS-u doprowadzają do tego, że PR 1 słyszalny jest na UKF-ie w 2007 r. w całym kraju, co doprowadza do białej gorączki apolityczne Radio Zet i RMF FM, nie mówiąc o apolitycznym TVN-ie24 z jego apolitycznymi dziennikarzami, którzy tylko informują, a nigdy nie komentują.
Nic innego nie pozostaje, jak nareszcie wprowadzić ład medialny, na jaki Polska zasługuje, tzn. że władzę nad mediami sprawować będą apolityczni fachowcy z PO plus deregulacyjne, niezależne i apolityczne środowiska twórcze wyłonione przez "GW" oraz, dajmy na to, Ruch na rzecz Demokracji. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z ekspansją rynkową mediów komercyjnych, które są apolityczne od samego początku, z "samorządzeniem się" obcego kapitału na rynku mediów, ani z płaceniem przez apolityczne PO powyborczego haraczu za poparcie tychże mediów dla apolitycznych fachowców z PO.
Istnieją na świecie, jak twierdzą mądrzy ludzie, trzy modele medialne: liberalny (jak w USA, Kanadzie, UK czy Irlandii), demokratycznego korporacjonizmu (Niemcy, Beneluks, kraje skandynawskie) oraz spolaryzowanego pluralizmu (Włochy, Hiszpania, Portugalia i Francja). W przypadku Polski, mówi się natomiast o "italianizacji" mediów (ten ostatni model, choć oczywiście w maksymalnie spatologizowanej formie), co charakteryzuje się zależnością mediów od środowisk politycznych, tzw. niskim profesjonalizmem dziennikarzy (wchodzeniem dziennikarzy w układy z politykami; instrumentalne traktowanie mediów przez polityków), kontrolą państwa nad mediami publicznymi i nieustanną ingerencją w media prywatne.
Nowa ustawa medialna nie porządkuje tej stajni Augiasza tylko próbuje zmienić ciecia. Ale też w tej nowej ustawie o nic więcej nie chodzi. Tak jak całe państwo polskie jest zabałaganione od wiekopomnego 1989 r., tak bałagan w mediach to żywioł, w którym wciąż mogą wykazywać swoją pomysłowość apolityczni politycy. Gdy bowiem jest bałagan, to zawsze jest coś do sprzątania i nawet burak może intelektem błysnąć. Tak można bez końca. Bo to Polska właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)