Panie Krzysztofie,
pomijając to, że dla PO-PSL czy LiD odpolitycznianie polega na tym, by media publiczne przeszły z powrotem w ręce "fachowców" z nadania "tęczowej koalicji", to chcę tu podzielić się pewnym generalnym zastrzeżeniem. Obstawanie przy jakiejś misyjności telewizji jest bronieniem przegranej sprawy. Telewizja ze swojej natury jest medium nastawionym na stymulowanie popytu na pewne towary. Owszem, w systemach totalitarnych ta główna funkcja telewizji została zastąpiona innymi, gł. propagandowo-indoktrynacyjnymi, ale wynikało to przede wszystkim z tego, że w komunizmie nie było czego reklamować, bo istniała gospodarka "planowych niedoborów" i codziennej walki o byt. W formie ersatzu zatem proponowano ludziom "wykłady NURT-u" czy "kulturę" rozumianą w zgodny z wykładniami Głównego Urządu Kontroli Publikacji etc., czyli z daną mądrością etapu, sposób.
Dziś misyjność telewizji można próbować osiągnąć jedynie przez tworzenie specjalistycznych kanałów (historyczny, kulturalny, naukowy itd.), ale jaką można mieć pewność, że szefami redakcji w takich "sub-telewizjach" nie będą "znajomi królika" forsujący swoich znajomych?
Mniejsza jednak z tym. Czy możemy ludzi nieczytatych i niepisatych "uczyć wysokiej kultury" ZA POMOCĄ TELEWIZJI? Według mnie, nie. Medium, jakim jest telewizja ze swej istoty nie nadaje się do tego. Telewizja jest medium stricte komercyjnym i rozrywkowym. Ewentualnie, może służyć przekazywaniu informacji czy udostępnianiu przestrzeni debatom publicznym, lecz jest to zupełnie "przy okazji" stymulowania popytu na towary oraz "zabawiania ludzi". Proszę jednak zauważyć, że nawet programy publicystyczne, debaty, że nie wspomnę o serwisach, mają charakter "zabawowy" (w angielszczyznie funkcjonuje już termin infotainment), zaś "wiadomości" o losach Dody podawane są wraz z newsami politycznymi.
Wysokiej kultury w postaci książki, spektaklu teatralnego, uczelni etc. nie zastąpi telewizja i nawet lepiej, żeby nie zastępowała. Należy pokazywać ludziom odmienne sposoby "dochodzenia do kultury", a nie "cywilizować medium", które ma charakter "plemiennego bębna", a wobec tego nie nadaje się do przekazywania wysublimowanych, "eterycznych" niemalże treści.
Można deliberować nad sposobem organizowania debat publicznych, nad stronniczością programów publicystycznych czy informacyjnych, ale nie można oczekiwać od telewizji, że zastąpi uniwersytet, teatr czy bibliotekę. Tak jak nie da się ucywilizować telewizji, tak też nie da się za pomocą "bębna plemiennego" ucywilizować samych telewidzów. Problem stanu współczesnej polskiej kultury czy kwestia mentalności Polaków to przecież nie jest problem telewizji, tylko destrukcyjnego, wielopłaszczyznowego dziedzictwa antyhumanizmu w postaci komunizmu. W pewnej mierze diagnoza wyrażona hasłem Tischnerowskim "homo sovieticus" wciąż jest aktualna.
Nadzieja jednak leży gdzie indziej. Internet staje się medium, które wnet może wyprzeć telewizję, tak samo jak zdołał już wyprzedzić prasę. Internet jednak ma charakter interaktywny, a nie, jak telewizja czy prasa "jednokierunkowy", gdzie tubylcom tłucze się do głowy (i wałkuje), jaki jest świat. Internet też ma niezwykłe walory edukacyjne i kulturotwórcze. Dopóki więc reżimowi, zamordystyczni politycy spod szyldu Partii Okrągłego Stołu nie zaczną pacyfikować Internetu w naszym kraju, chcąc Sieć po swojemu "odpolitycznić" i wprowadzić "ład medialny", dopóty będzie to medium się rozwijać w miarę spontanicznie, wspierane przez ludzi z różnych, niezależnych środowisk.
Internet oczywiście wchłania też po części telewizję, ale tym razem to odbiorca decyduje o charakterze takiego przekazu, a nie nadawca i może dokonywać rzeczyiwtstych wyborów tego, co chce oglądać i z jakiej dziedziny. Tu więc jest wyjście z tej beznadziejnej, jeśli chodzi o polskie media, sytuacji. Pomijam już kwestię tzw. cyfryzacji telewizji i perspektywę setek kanałów "do wyboru", gdyż i tak telewizja już jest medium z "poprzedniej epoki". Nie należy oglądać się więc na "umarłych grzebiących umarłych" :)
Ukłony.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)