Ostentacja, z jaką od początku (choć ostatnio z większym nasileniem) zmiany w służbach specjalnych dowodzi niezbicie, że przejęcie tychże służb było podstawowym zadaniem rządu Tuska i Pawlaka. W ciągu stu dni wróciło tyle znaczących postaci, że nie może być mowy o jakimkolwiek przypadku czy jakiejkolwiek "krótkiej ławce rezerwowych". O ile większość zwykłych ministrów brano z łapanki, o tyle do służb dobierano takich ludzi, których NALEŻAŁO tam posadzić, bez względu na to, czy prezydent wyrazi na to zgodę czy nie.
Można powiedzieć nieco sarkastycznie, że tak jak PiS starał się w 2005 r. "powtórzyć" wariant rządu J. Olszewskiego, tak PO stara się teraz powtórzyć wariant "rządu ocalenia narodowego" z 1992 r., który po "olszewikach" nastał. Wtedy przecież też zebrała się "Krajowa Rada Narodowa" i w ciągu jednej nocy przywróciła ład i porządek. A potem wszystkim żyło się lepiej do czasu, aż postkomunizm zechcieli obalać kaczyści (choć to już historia). Takiego "zjednoczenia sił natury", jakie obecnie obserwujemy jeszcze jednak nie było. Po nominacjach Ananicza, Barcikowskiego, Kozłowskiego, to dosłownie brakuje na jakimś (choćby eksperckim stanowisku) eks-premiera i eks-wicepremiera Kiszczaka, który przecież zna służby sowieckie też jak mało kto. Komunizmu już dawno nie ma, jak wiemy, co więc stoi na przeszkodzi, by sięgnąć po najlepsze kadry (a w czym jak w czym, ale w służbach Kiszczak był profesjonalistą)?
Ta ostentacja jednak ma swoje dobre strony. Mam nadzieję bowiem, że spowoduje błyskawiczne opublikowanie aneksu do raportu. Jak najszybciej powinien się on pojawić on-line. A po drugie, doprowadzi ona do ostatecznej konfrontacji Układu z kaczystami. Nareszcie będziemy mogli obejrzeć starcie dwóch wrogich sił, a rezultat tego starcia będzie wytyczał rozwój lub powodował dalszą degenerację polskich struktur państwowych na długie lata.
Można postawić pytanie, czy peokraci wspierani przez ZSL-owców musieli się tak spieszyć? Najwyraźniej taki był prikaz: trzeba służby przejąć szybko i spektakularnie. Peokraci pewnie nie zastanawiali się, dlaczego ma być to w takim tempie i z taką ostentacją. Dla tych środowisk, które uruchomiły wszystkie możliwe moce medialne i finansowe, by przywrócić dawny układ sił takie zachowanie nowej koalicji miało stanowić "świadectwo wierności" przedwyborczym niepisanym umowom. Wszak sztucznie wytworzone poparcie można w każdej chwili zawiesić, powołując "ex nihilo" jakąś partię "nowej nadziei", entuzjastycznie witaną przez Polaków i sprzysiężonych z Układem funkcjonariuszy wielu mediów.
W tym konktekście nagłaśnianie protestów społecznych, które zaskoczyły zrazu gabinet Tuska miało zapewne charakter dodatkowego nacisku i przypominania rządowi, "skąd przybył i dokąd ma zmierzać". Jeśli bowiem za kaczystów z groteskowego protestu kilku pielęgniarek można było zrobić zadymę medialną, jakiej świat nie widział, to co dopiero z protestów płacowych w wielu grupach zawodowych naraz. Widać więc było, że "operatorzy mediów" (czyli ci, co paroma przyciskami mobilizują funkcjonariuszy obsługujących szumy medialne) jedynie podgazowują silnik, strasząc rząd tym, że machina destrukcji może w każdej chwili ruszyć, ale nie rozkręcają machiny na całego. Protesty wnet "wygaszono", media znalazły nowe dyżurne tematy, no a w służbach wymiana biegła ekspresowo, przy jednoczesnym zablokowaniu procesu weryfikowania byłych pracowników WSI.
Dziś "Rz" sugeruje, że zakończył się okres, jak to szumnie zapowiadano przed wyborami, "sprzątania po PiS-ie" (http://www.rp.pl/artykul/102289.html), ale on tak naprawdę nie może się zakończyć, ot tak. Usytuowanie "doktora iranistyki" Ananicza jeszcze nie zmienia istoty rzeczy. Ta zaś ukryta jest w czarnej skrzynce po likwidacji WSI. Nieustannie mamy sytuację nie tylko rozmaitych p.o. na czele tychże służb (pomijam Kamińskiego CBA, oczywiście), ale i mamy same p.o. służby. Najwyższy więc czas, by skrzynkę otworzyć i powiązać wszystkie wątki w całość. Wtedy zaś zobaczymy, jak długo pociągnie obecna koalicja strachu przed państwem bez komunistów i bez rosyjskich wpływów.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)