Okazuje się, że można urzędującego prezydenta nazwać "durniem" i "s...synem" i wsio w pariadkie. Podejrzewam jednak, że wszystko zależy od tego, kto tym prezydentem jest oraz kto takimi epitetami się posługuje.
"Newsweek" donosi, że warszawska prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo (http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=23151), więc właściwie pozostaje nam się tylko cieszyć. Na pewno tego typu mądre werdykty przyczyniają się bowiem do podniesienia kultury politycznej w naszym kraju, kultury, która i tak jest na bardzo wysokim poziomie.
"16 lutego 2007 w TVN 24 Wałęsa powiedział, że ujawniony decyzją prezydenta raport z weryfikacji WSI jest "głupi" i "w ogóle nie uwzględnia tamtych czasów". Raport wskazywał m.in., że Wałęsa ponosi szczególną odpowiedzialność za nieprawidłowości w WSI. Na stwierdzenie dziennikarki, że właśnie wykrzyczał swój żal do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Wałęsa odparł: - Bo tego durnia mamy za prezydenta."
A może dodatkowe światło rzuca na sprawę to, że chodziło jeszcze o raport o likwidacji WSI? To znaczy mądry prokurator może uznał, że Wałęsa dobrze zrobił, że nazwał prezydenta durniem, ponieważ raport rzeczywiście był głupi. Pomijam już fakt, że mądry prokurator przy okazji uznał, że Niesiołowski też nie obraził prezydenta określaniem go mianem "małego, zakompleksionego człowieka", ale to chyba tylko z tego powodu, że sam Niesiołowski już stał się świętą krową, która obrażać może, kogo chce, byleby wiedział, KOGO.
"Prokuratura uznała zarazem, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa przez Wałęsę, który w czerwcu zeszłego roku na swym blogu internetowym..."
Na ten werdykt zwracam też uwagę Państwa, ponieważ świadczy on o tym, że możemy lżyć polityków z samej wierchuszki, jak nam się podoba. Oczywiście pod jednym warunkiem: gdy wiemy, o których polityków chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (124)