Już się wydawało, że najbardziej postępowa jest partia komunistyczna, która po obaleniu komunizmu przyjmuje rozmaite nowe wcielenia, a jeśli nie partia komunistyczna, to PO, jako ugrupowanie także nowoczesne, okazuje się jednak, że na czele postępu stoi PSL. Nareszcie partia W. Pawlaka dowodzi, że ludowe lobby nie musi oznaczać jedynie prorosyjskiej polityki i nieustannego orbitowania wokół rozmaitych partii władzy, ale nawet progejowską politykę.
Tego nam było trzeba. Człowiek pamięta peerelowskie, rolnicze programy telewizyjne "Nowoczesność w domu i zagrodzie" i owym hasłem "nowoczesność" może się rozsmakowywać na nowo. Oto, jak donosi "Dziennik", minister J. Fedak zaaprobowała nowoczesny program artystyczny dla polityków w jednym z warszawskich lokali:
"Impreza odbędzie się 14 marca w jednym z warszawskich klubów. Na wieczór resort zaprosił kilkaset osób, głównie przedstawicieli organizacji pozarządowych walczących z dyskryminacją, np. dzieci niepełnosprawnych, mniejszości etnicznych i religijnych. Program artystyczny imprezy współfinansowanej przez resort i Unię Europejską zatwierdziła minister pracy Jolanta Fedak z PSL.
Na zamówienie ministerstwa gości będą zabawiać Lea Divine i Peter Didencer, młody gejowski duet robiący ostatnio furorę w warszawskich klubach dla homoseksualistów. "To coś innego niż występ w klubie gejowskim, gdzie wszyscy obeznani są z tego typu estetyką. Gdy ostatnio mieliśmy pokaz w jednej z galerii, kuratorzy wystawy byli w szoku" - mówi Lea. Liczy na to i tym razem. "Jeśli przyjdą politycy, na pewno będą się dobrze bawić, choćby nawet publicznie nie chcieli się do tego przyznać" - zapewnia."
(http://www.dziennik.pl/polityka/article135439/Plonacy_penis_na_gali_ministerstwa.html)
O szczegółach gejowskiego występu można sobie poczytać w "Dzienniku", ja może ich Państwu oszczędzę. Czy minister ma jakiś związek z tym lokalem biznesowy, czy inny, czy ktoś z jej otoczenia, tego nie wiem, dość że pomysł jest i nowoczesny, i w swej nowoczesności, śmiały. Artykuł o nim zresztą nosi tytuł "Płonący penis na gali ministerstwa", co już bardziej pikantnie nie da się wyrazić, podejrzewam, w języku dziennikarskim. Daje nam ten pomysł bowiem jasny wyznacznik obecnego kursu politycznego koalicji rządzącej. Takie niespodzianki nas czekają i z takich występów powinniśmy się cieszyć.
Ale w związku z tym przydałby się jakiś gejowski minister w rządzie i to nie jeden, tak by geje mogli mieć stałą reprezentację w gabinecie Tuskopawlaka. Czy np. słynny R. Biedroń nie nadaje się na szefa jakiegoś resortu? Jak najbardziej. I gej, i politycznie zaangażowany. Czekamy więc na rekonstrukcję rządu PO-PSL. Śmiało, panie i panowie, niech będzie nowocześniej. Taka pojedyncza impreza to za mało, niech będzie cały cykl tego typu imprez, najlepiej w którejś z sali parlamentu.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)