Wściekłość PO z powodu manewru, jaki zastosował PiS jest sygnałem, że sprawy poszły we właściwym kierunku. Wprawdzie już wszystko miało pójść jak po maśle, ale nagle machina stanęła i nie chce zapalić.
Z kolei to, że PO nie zgadza się na jakiekolwiek poprawki zgłoszone do ustawy "ratyfikacyjnej", to następny dobry znak, ponieważ nie tylko zaognia sytuację i zmusza PiS do zaostrzenia stanowiska, ale przede wszystkim pokazuje prawdziwe intencje Partii Zagranicy. Chlebowski zresztą ich specjalnie nie kryje, przypominając, że skoro tyle państw "wypracowało" Traktat, to musiałyby one wszystkie znowu zasiąść do negocjacji, by zaakceptować poprawki kaczystów (http://www.tvn24.pl/-1,1542052,wiadomosc.html). Na pewno, oczywiście, na sto procent. Co więcej, z drugiej strony odzywają się głosy, że tego typu poprawki są zupełnie bez znaczenia, bo i tak Traktat mówi swoje. Znakomicie. W takim razie, skoro nic się nie da zmienić w "Piśmie Świętym", w akcie założycielskim państwa UE, to co stoi na przeszkodzie, by "nic nie znaczące poprawki PiS-u" po prostu klepnąć i już?
Chlebowski może oczywiście krzyczeć o widmie kompromitacji PiS-u i "wotum nieufności dla prezydenta" (czy to PO nie myślała już o tym kiedyś, swoją drogą?), ale w niczym to nie zmienia faktu, że "tęczowa koalicja" dostała szmyrgla na wieść, że istnieje możliwość takiego prostego zablokowania Traktatu i że tę możliwość ogłoszono wprost, a nie gdzieś w "niszowych mediach ciemnogrodu". "A dokąd to, dokąd to tak gna" ten pociąg Partii Zagranicy? A czyż nie można chwilę podebatować nad konsekwencjami przyjęcia TL? Nie można się zastanowić, czy pewnych rzeczy nie warto doprecyzować? Oczywiście, Partia Zagranicy nie rozważa takich kwestii, jak zabezpieczanie polskich interesów narodowych, bo przecież to Komisja Europejska dostarczy nam wytycznych w tej materii, a nie jakieś prawicowe dinozaury. No ale czy ten pośpiech nie jest objawem jakiejś zupełnie niezdrowej nerwowości?
Pośpiech pośpiechem niby, teraz jednak Jamajka-Komorowski może się wcale nie kwapić do poddania ustawy pod głosowanie, bo może wyjść nie tyle kompromitacja PiS-u, co Partii Okrągłego Stołu, która podzieliła skórę na niedźwiedziu z taką precyzją, że nie spostrzegła, iż niedźwiedzia jeszcze nie udało się osaczyć, a co dopiero upolować.
Nareszcie więc spolaryzowała się odpowiednio scena polityczna, ale to oczywiście nie koniec wojny. Prawdopodobnie PO zacznie teraz sondowanie kwestii, na których posłów PiS-u można by liczyć, gdyby większość klubu zapowiedziała odrzucenie TL, jeśli nie zostaną zaakceptowane poprawki proponowane przez PiS. Z. Girzyński twierdził dziś, że nagłaśniana przez media wypowiedź L. Dorna, jakoby miał poprzeć w głosowaniu TL pochodziła jeszcze sprzed ustaleń klubowych, nie wiadomo jednak, czy faktycznie nikt z posłów nie zechce "zbliżyć się" do Partii Zagranicy, wszak gra jest o bardzo wysoką stawkę. Za takie historyczne zbliżenie i ozłocić mogą rozmaici mecenasi na długie lata. Czy nikt nie ulegnie pokusie?


Komentarze
Pokaż komentarze (131)