Front jakiś przetoczył się dziś przez Polskę i można by powiedzieć, że Partia Zagranicy (vel Europejska) dzielnie stawiała czoła Partii Białoruskiej. Szaty darto tak często i tak ostentacyjnie, że połowa parlamentarzystów i dziennikarzy biegała półnago przed kamerami. Wojciech Łelkam-Ewrybady ogłosił wprost: "Wygramy TE REFERENDUM!", przy czym dodał, że komuniści chcieliby przy okazji pchnąć Kartę Praw Podstawowych. Nie ma sprawy, bo jak pchać, to wszystko co ważne naraz. Ja bym dorzucił parę pytań na temat statusu ziem "pod administracją polską", jak to określają członkowie władz Powiernictwa Pruskiego (A. von Waldow choćby), kwestii "małżeństw homoseksualnych" i im podobnych wynalazków postępowej kontrkultury. Jak już pytać Polaków, to o wiele rzeczy, żeby nie trzeba było organizować zaraz następnych referendów w podobnych eurokwestiach.
No ale jeszcze do referendum daleko, jeśli nie coraz dalej. Znerwicowani posłowie ganiali dziś jak w ukropie, nie wiedząc, co się dzieje i skąd szukać ratunku. Jeszcze takiego kociokwiku nie słyszałem, a co jeden głos to był "patriotyczniejszy" od poprzednich. Premier zaś wyrażał irytację, ale też był dobrej myśli. Relacjonujący w DTV (jak inaczej określić wieczorne wiadomości w Jedynce?) dziennikarz przypominał wybałuszając oczy, jak WAŻNE sprawy przyjechał załatwiać Tusk do Brukseli, bo przecież chodzi o PAKIET KLIMATYCZNY KORZYSTNY także dla Polski. "Na litość Boga!", jak powiedziałaby J. Pitera, czy nie ma jakieś kary z niebios dla białoruskich konfederatów z PiS-u, którzy nawet pakietu klimatycznego uszanować nie potrafią, forsując jakieś białoruskie preambuły? Co zresztą powie jutro zawstydzony polskim piekiełkiem premier naszej ukochanej A. Merkel?
To jednak nie koniec. Z wieczora, gdy kurz bitewny zaczął opadać, przed kamerami ukazali się zasapani patrioci z Partii Zagranicy. Jak choćby R. Kalisz. Ten bowiem stwierdził wprost, że PiS działa przeciwko Polsce. Jakżeby inaczej. Preambuła akcentująca suwerenność naszego kraju to na pewno działanie antypolskie. Pamiętam, że za czasów komunistycznych na samo hasło "niepodległość" czerwoni dostawali gęsiej skórki. Czyżby podobnie internacjonalistyczne czasy nastawały? Pitera dorzuca jeszcze "działanie pod dyktando "Naszego Dziennika"". Dobre i to, jeszcze by się mogło okazać, że PiS blogerów z salonu24 posłuchał ;P Dobra nasza, można blogować bezpiecznie, choć kto wie, czy i na białoruskich blogerów kryska nie przyjdzie.
Oczywiście nie może przedstawicielom Partii Zagranicy przejść przez myśl i przez usta to, że Polska ma prawo do obwarowania się na wypadek jakichś nieczystych zagrań ze strony państwa UE. Każde dziecko wie, że UE to nie tylko kraina mlekiem i miodem płynąca, ale i oaza pokoju, wolności słowa, tolerancji, byleby ktoś nie popełniał myślozbrodni ksenofobii, homofobii, nietolerancji, nie używał "mowy nienawiści", nie protestował przeciwko UE i nie gonił przypadkiem komunistów za ich zbrodnie i zbrodniczą ideologię. Od nastu już lat wmawia się nam, że "państwo narodowe" to przeżytek, wobec tego Partia Zagranicy postępuje nawet konsekwentnie, nie godząc się na podkreślanie polskiej suwerenności, a już nie daj Panie Boże, wpisywanie do jakiejś głupiej preambuły możliwości wystąpienia z UE.
Dlaczego jednak tylko polskie państwo narodowe ma być przeżytkiem w Zjednoczonej Happy-Europie, a inne państwa nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (31)