Free Your Mind Free Your Mind
109
BLOG

Między kompromisem a kompromitacją

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 121

Rozszumiały się wierzby płaczące od Jamajki-Komorowskiego po Chleba-Chlebowskiego, od Rosatiego po Szmajdzińskiego, cały świat tonie we łzach na wieść, że PiS stał się zawalidrogą na szlaku postępu i pokoju. Marszałek Koronny i Polny powiada, że szczerze boleje, że zapowiadają się kłopoty, że stoimy w obliczu trudnej sytuacji i że nieratyfikowanie TL to będzie prawdziwy dramat (http://www.tvn24.pl/-1,1542337,wiadomosc.html).

Dramat, to oczywiście już jest, bo przecież wszyscy płaczą, mimo że spektakl jeszcze nie dobiegł końca. Sceny są doprawdy rozdzierające i ja sam przecieram oczy ukradkiem, by nie zalać łzami klawiatury. Chleb-Chlebowski, przypominający H. Jabłońskiego w najlepszym swoim okresie, przemawia już trochę tonem J. Cyrankiewicza - dobrze, że nie grozi odrąbywaniem rąk podniesionych na ratyfikację TL. Z kolei marszałek Koronno-Polny sytuuje PiS między kompromisem a kompromitacją. Wszystko to prawda, bo przecież w Polsce już od 1944 r. albo się szło z postępem, albo lądowało w czarnej sotni. Nie ma już i dziś żadnej innej drogi.

Ciekawe swoją drogą, że to myślenie zaczyna się przejawiać nie tylko w środowiskach postępowców, takich jak członkowie blisko 20-letniej wielofrakcyjnej Partii Okrągłego Stołu, ale także, nie bójmy się tego słowa, na prawicy. O ile bowiem nie dziwi mnie, że na czele postępu stoją ludzie po stażu w PZPR, jak Rosati, Szmajdziński, Kalisz, Senyszyn (kto bowiem tyle lat przeszedł, oświecając lud pracujący miast i wsi, ten nie może zawrócić) czy stażu w UD-UW (partii ludzi mądrych), jak Jamajka, o tyle dość niepokojąco brzmią dla mnie głosy M. Jurka, P. Semki, Ł. Warzechy czy... S. Michalkiewicza. Nagle bowiem, łącznie z przewielebnym W. Sadurskim, tylu zdawałoby się racjonalnie i krytycznie myślących ludzi staje na gruncie przedziwnie pojmowanego legalizmu czy prawniczego pozytywizmu, jakby nie dostrzegali jednej podstawowej rzeczy: w ramach pozostającej wciąż 'in statu nascendi' UE  NIE MA ŻADNEGO STABILNEGO PRAWA.

Przepisy związane z UE nieustannie od Traktatu Amsterdamskiego podlegają ewolucji i modyfikacjom - NIEUSTANNIE, podkreślam. Jeśli więc ktoś, jak choćby przewielebny Sadurski, daje mi lekcje prawniczego elementarza dotyczące umów międzynarodowych, to mnie ogarnia rozbawienie. Zastanawiam się, o jakich umowach międzynarodowych możemy mówić, skoro sami eurokraci co parę lat poddają je gruntownej rekonstrukcji? Dla tych, co już zapomnieli o Traktacie z Maastricht, przypomnę o "reformującym" Traktacie Amsterdamskim (1997), co na gorąco (słynny "skandal z Austrią") postulował wprowadzenie sankcji wobec państw członkowskich, które "naruszają demokrację", o liczącym 5000 stron Traktacie ateńskim, "reformującym" Traktacie z Nicei (2000), następnie "reformującym" "Traktacie Konstytucyjnym" z pierwszej połowy lat dwutysięcznych i "reformującym" Traktacie zawartym w Lizbonie (2007).

Zawrót głowy od prawniczych sukcesów, można by powiedzieć, parafrazując słynną wypowiedź Śłońca Narodów", którego mądrość turbiny napędzała. Oczywiście, w tym konsekwentnym, medodycznym reformowaniu nie ma szaleństwa i uważny obserwator dostrzeże rysujące się coraz mocniej zręby superpaństwa poprzez tworzenie struktur rządowo-parlamentarnych, analogicznych do tych, jakie posiada zwykły kraj członkowski. O ich demokratycznym mandacie mówi się niewiele albo nic, przyjmując założenie, że eurokraci to ludzie tak poczciwi zapewne jak wujek Bronek, poczciwiec wszechczasów, toteż dbałość o jakąś obywatelską kontrolę nad instytucjami unijnymi raczej nie spędza snu z powiek budowniczym nowego, lepszego świata; któż wszak może mędrców sprawdzać w ich perspektywicznych pracach? Co ciekawsze, afery korupcyjne, które pojawiają się w środowiskach eurokratycznych, przemykają się przez media jakoś chyłkiem, nie mącąc sielankowego obrazu UE. Afery pedofilskie, to w mediach naturalnie, "specjalność Kościoła", a nie np. świata polityki i kultury w UE (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/hanba_pedofilowa.html). 

Mniejsza jednak z tym. Zdumiewa mnie nie tylko jednomyślność tak odległych od siebie środowisk ("preambuła bez sensu i bez znaczenia prawnego"), lecz i przecenianie przez nich legalizmu instytucji unijnych. Przeciwnie więc, rzekłbym, jeśli UE to pod względem prawnym twór podlegający nieustrannym zmianom i retuszom - mutant polityczny, który cały czas jest przekształcany przez eksperymentatorów politycznych - to bardzo uzasadnione wydaje się obwarowanie tego typu ratyfikacji polskimi zastrzeżeniami. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, zaś w polityce niepowiedzenie czegoś wprost (częstokroć trzeba powtarzać do znudzenia, tak jak choćby było z odkłamywaniem kursującej po światowych mediach i salonach frazy "polskie obozy koncentracyjne") mści się na tych, co sądzą, że pewne sprawy są OCZYWISTE. Otóż nie, w polityce nic nie jest oczywiste i nie ma żadnych umów, które nie mogłyby zostać zmodyfikowane, a nawet pogwałcone. Taka już jest polityka. Wobec tego, im więcej zabezpieczeń, tym lepiej. Zwłaszcza, gdy chodzi o tak zasadnicze kwestie, jak budowanie ponadpaństwowego ładu europejskiego.

Historia uczy, że liczenie na dobrą wolę sąsiadów nigdy nam na dobre nie wychodziło, tym bardziej więc wskazane jest "dmuchanie na zimne" - i tak pojmuję inicjatywę PiS-u. Nie dziwi mnie zupełnie postawa przedstawicieli Partii Zagranicy, którzy wprost nie mogą się doczekać, by dyrektywy polityczne przychodziły z Brukseli, a nie żeby trzeba było się osobiście głowić nad tym, jak Polskę unowocześniać i doprowadzić do cywilizacyjnego porządku, którzy z ulgą przyjmą wszelkie nawet najgorsze konsekwencje wdrażania TL, byleby ciężar odpowiedzialności za wykonywane decyzje spoczywał na Innych, nie na polskich politykach i byleby można było z czystym sumieniem realizować europejską gospodarkę planową (zwaną "społeczną gospodarką rynkową"). Zaskakuje mnie natomiast postawa publicystów, jak choćby prowadzący wczesnopopołudniowy program w radiowej Jedynce, roześmiany Ziemkiewicz, który porównuje PiS-owską preambułę do sytuacji, w której klient banku po podpisaniu umowy kredytowej dopisuje sobie w domu preambułę, że jak popadnie w tarapaty finansowe, to nie będzie spłacał kredytu.

Na poziomie metafory wiele rzeczy można barwnie i zabawnie udowodnić, pytanie tylko, czy analogie są prawidłowo zarysowane. Przewielebny Sadurski u mnie w komentarzu zaproponował odwrócenie argumentu: skoro preambuła nieważna, to czemu nie można jej po prostu dodać do ustawy ratyfikacyjnej?, na: skoro preambuła nieważna, to po co ją dodawać? Otóż ani ja, ani podejrzewam PiS, nie traktujemy tej preambuły za nieważną, to po pierwsze. A po drugie, jeśli mamy świadomość nieustannej fluktuacji prawa UE, to całkiem uzasadnione wydaje się zabezpieczanie polskich interesów narodowych w ten sposób. Na wszelki wypadek. Rozumiem, że Ziemkiewicz, który dostawał białej gorączki, gdy jego byli koledzy z UPR-u argumentowali przeciwko akcesji Polski do UE, nie jest dziś w stanie przyjąć do wiadomości, że istnieje coś takiego jak nasz interes narodowy, ale czy inni rozsądnie myślący ludzie nie są w stanie przyjąć tego do wiadomości? Chyba że ów interes uważamy za balast, którego należy się jak najszybciej pozbyć (albo też interes ów utożsamiamy z "interesami UE"). 

Sondażownie już zdołały natychmiast dostarczyć "dowodów", jakoby społeczne poparcie dla ratyfikacji TL wynosiło ponad 70%. Dziwne, że tylko tyle. 100% brzmiałoby wiarygodniej. Nie wiemy jednak natomiast, co przeciętny Polak wie cokolwiek nt. konsekwencji takiej ratyfikacji i czy popierałby taką ratyfikację, gdyby UE (co oczywiście nie daj Boże) zmieniła się w państwo wykreowane przez Orwella (zresztą, czy przeciętny Polak czytał Orwella?), bo przecież nikt nie prowadził "rekolekcji dla obywateli" w tej kwestii, choćby z tego względu, że wizja superpaństwa mogłaby się okazać wcale nie taka kusząca, jak mgliście roztaczana wizja Happy Europe.

Z tą kompromitacją może być więc tak, że niezabezpieczenie polskiego interesu narodowego ośmieszy nas nie tyle w "oczach przywódców europejskich" (już prasa niemiecka straszy, że Polska stanie się "największym przegranym Unii" - coś podobnego), ci bowiem nie zawracają sobie głowy naszymi interesami, ale w oczach tych obywateli, którzy patrzą na własny kraj nie z perspektywy fotela, w którym pykają sobie pilotem, zmieniając kanały, lecz z nieco szerszej perspektywy historyczno-geopolitycznej. However, who cares?

Zwracam uwagę na to, że postawa PiS-u jest w gruncie rzeczy konstruktywna. PiS chce ratyfikacji TL z tą preambułą, więc ani nie proponuje secesji z UE, ani odrzucenia TL, więc "jaki jest problem"? Co więcej, do odrzucenia TL nie nawołuje też RM (dzisiejsza rozmowa o. Rydzyka z premierem Kaczyńskim w trakcie "Aktualności" jest tego dobitnym dowodem). Gdyby więc polskim politykom chodziło o prawdziwy kompromis, to właśnie przyjęliby TL z propozycjami PiS-u i w ten sposób doprowadzili do uspokojenia sytuacji. Wygląda raczej na to, że nie tylko zwrot "interes narodowy" jest różnorako w Polsce rozumiany, ale i interes partyjny Partii Okrągłego Stołu vel Parti Zagranicy bierze tu zdecydowanie górę.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (121)

Inne tematy w dziale Polityka