Czego się spodziewali internacjonaliści z Partii Zagranicy? Pewnie tego, że polski prezydent zacznie nagle bronić interesów Niemiec i stwierdzi, że małżeństwa homoseksualne to fajna perspektywa dla Polski. Najwyraźniej jednak zawiódł oczekiwania internacjonalistów, bo Olejniczak, zasłaniając się kołnierzem płaszcza jak szpieg z krainy deszczowców (a może dreszczowców) zaczął buczeć w swoim języku, z czego wynikało, że L. Kaczyński jest jeszcze gorszy od J. Kaczyńskiego, a w każdym razie nie lepszy.
Co za demokracja! Bieganie od Annasza do Kajfasza niewiele dało i teraz znowu "kółko graniaste" i "tęczowi" nie wiedzą, jak tu zapobiec narastającemu kryzysowi państwa. Śmiem podejrzewać, że afera pedofilska w Kościele też pojawiła się nieprzypadkowo, by przypadkiem Kościół tu nie zagrzmiał, że jednak dobrze byłoby jakoś zabezpieczyć Polskę przed niefrasobliwością tych polityków, którzy ojczyznę definiują już po brukselsku, a w najlepszym razie po berlińsku. Trąbienie wokół in vitro niewiele dało, więc przynajmniej pedofilią przystopowano duchownych przed zadzieraniem nosa.
No ale prezydent ewidentnie nie poniał aluzji i zamiast wyjść naprzeciw Olejniczakowi, który (słowa Ole-Olka Kwaśniewskiego) jest katolikiem, zaczął przypominać o tym, że w grudniu Sejm zapowiedział rychłe odstąpienie od protokołu brytyjskiego i jeszcze w trakcie jego orędzia jacyś sabotażyści pokazywali mapkę Niemiec z obszarami "pod administracją polską" i ślub dwóch mężczyzn. Tak się nie robi. Zamiast rozmów ostatniej szansy mamy pożar i ratuj się kto może, a nawet Pawlak (strażam sam) tego ognia nie ugasi.
Jest źle i będzie jeszcze gorzej. A nie taka była umowa. Boję się włączać TVN24, by mnie wywracająca oczami J. Pochanke nie zglebiła z Glebem Chlebowskim w roli głównej. Co powie Jamajka, co Niesioł, co Palikot? Właśnie - Palikota dajcie! A Wałęsa? Wałęsa też się powinien wypowiedzieć, wszak już raz zgłaszał propozycję nie do odrzucenia, by wprowadzić stan wyjątkowy i posprzątać kaczystów, a nie tylko PO kaczystach. Swoją drogą PO, jako partia PO kaczystach? Nieźle brzmi, ale na razie spektakularnych osiągnięć niewiele. Wprawdzie, jak donosi polski dziennik "Dziennik", niemieckie dzienniki nachwalić się rządu Tuska nie mogą. To zrozumiałe, ten rząd stara się jak może, by rząd niemiecki nie miał powodów do zmartwień, zresztą nie tylko niemiecki, ale czy tymi komplementami może się premier najeść? Nie sądzę. Już tam dopytują w Europie, co się w tej Polsce wyrabia, już się dziwią na eurosalonach, że hydra głowę podnosi, już robi się nieprzyjemnie, a nijak nie ma sposobu, by piekielną reakcję wdeptać w ziemię. Ani jakiejś interwencji pokojowej, ani doradców z zagranicy, ani jakiejś kontrakcji odwracającej uwagę. Pedofilia w Kościele? T. Lis ma mieć na jej temat dziś program, ale czy to wystarczy? Czy zapełni czas antenowy?
Co z Traktatem? Co z Partią Zagranicy? Jaki teraz ruch? Dalibóg impeachment by się przydał, więc dajcie ponownie Palikota, niech znowu coś wystruga z banana. Bo jeszcze chwila, a kaczyści pogonią wesoły tabor Olejniczaków, Szmajdzińskich i innych antyterrorystów. A Schetyna zamiast do Kosowa, niech uruchomi jakieś siły MSWiA w stolicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (94)