Free Your Mind Free Your Mind
99
BLOG

O duszy polskiej

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 88

Zacznijmy od tego, że żadnej 'polskiej duszy' nie ma. Owo określenie można wyłącznie traktować jako pewien skrót myślowy lub konstrukt, który powołują do istnienia poszczególni myśliciele. Nie możemy więc podchodzić do rzeczywistości społecznej w taki sposób, że skróty myślowe lub konstrukty teoretyczne bierzemy za to, co rzeczywiste.

Ta uwaga odnosi się do wszystkich, bez względu na to, czy mówimy o prof. Legutce, czy o komentatorach lub blogerach. Nie ma bowiem żadnego "wspólnego" nam wszystkim uposażenia "kulturowego" czy "narodowego", które moglibyśmy opisywać w ten czy inny sposób. Nie ma żadnej polskiej duszy, istnieją Polacy, którzy zachowują się tak a tak. Możemy się spierać, czym jest polskość - czy definiować ją bardziej biologicznie, geograficznie, czy czysto kulturowo, to jednak jest kwestia drugorzędna wobec tej, że propozycje rozwiązań czy to cywilizacyjnych, czy politycznych muszą uwzględniać tę podstawową prawdę, że istnieją konkretni ludzie będący Polakami i to ich te ewentualne rozwiązania mają dotyczyć, a nie 'polskiej duszy'. To zaś powinien mieć na uwadze choćby Legutko, jeśli zaczyna "diagnozować polską duszę".

Ponieważ mój post wywołał mieszane uczucia u niektórych komentatorów, postanowiłem niektóre wątki rozwinąć, by moje poglądy w tej materii stały się jasne. Umówmy się, że nikt nie jest nieomylny, więc także i Legutko (ja również, rzecz jasna), toteż wykazywanie pewnych nie do końca uzasadnionych tez, a nawet ich kwestionowanie nie jest niczym niebezpiecznym z punktu widzenia ludzi chcących prawdziwego przebudowania naszego steranego bezbożnym komunizmem kraju. Umówmy się też - co wg mnie jest pewnym prymarnym warunkiem rozsądnego dyskursu społecznego - że nie wchodzimy na poziom takich debat "na prawicy", w trakcie których wszyscy wyrażają zdanie, że "jest źle i będzie jeszcze gorzej", że "wszystko przepadło i właściwie nic się już nie da zrobić". Takie tonacje charakterystyczne są dla niektórych środowisk prawicowych i mnie, przyznam szczerze, nie napawają ani otuchą, ani nie nastrajają do tych środowisk pozytywnie. By nie szukać daleko, "NCz!" forsuje taką wizję świata, w której właściwie olbrzymia większość ludzi to matoły, politycy to przede wszystkim złodzieje, wszędzie króluje socjalizm i już nie będzie końca tej społecznej apokalipsy. O podobną, zamkniętą wizję świata, ociera się także "NDz". (Żeby jednak było jasne, czytuję różne prawicowe tytuły, mimo że niejednokrotnie nie zgadzam się z publikowanymi tam tekstami).

Nie ma wątpliwości - wracając do pewnych myśli podrzuconych przez Legutkę - że Polska po 1944 r. wystartowała jako kraj, który przegrał dwie wojny - z Niemcami oraz z Rosjanami. Ci pierwsi zostali wprawdzie przez tych drugich wyparci, lecz ci ostatni zainstalowali przy czynnej pomocy rozmaitych zdrajców i poputczików system przemocy, którego skutki odczuwamy po dziś dzień. To jednak jest tylko jedna strona medalu. Polacy zostali wciągnięci w okupację sowiecką (część włączyła się w tworzenie systemu przemocy, a część nie), ale przecież poza granicami komunistycznej republiki pozostała "diaspora" polska, która podtrzymywała płomień rozpalony na dwadzieścia lat przed wybuchem II wojny. Warto więc pamiętać, że w XX wieku właściwie Polska nie miała zbyt wiele czasu na pełne odbudowanie swojej państwowości, a jednocześnie trwałe "umocowanie" polskiej kultury. Dwadzieścia lat międzywojnia to niewiele wobec całego stulecia, zwł. jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w dwudziestoleciu i tak było niespokojnie. Trzeba więc najpierw Bogu dziękować za to, że w tak niesprzyjających warunkach polska tożsamość nie została z czasem zwyczajnie wykasowana. Witkacy prorokował totalną zagładę Polski w swoich powieściach i dramatach - do takiej zagłady jednak nie doszło, choć były ku temu wszelkie podstawy. Niemcy mieli w planach biologiczne wyniszczenie Słowian, Rosjanie zaś zmierzali do stworzenia "sowieckiego człowieka", który z człowieczeństwem niewiele ma wspólnego, a tym bardziej z jakąkolwiek narodowością. No ale i to się nie udało. Nie wchodząc w szczegóły - kilkakrotnie Polacy czynnie przeciwstawiali się za okupacji sowieckiej komunistycznym władzom i narzuconemu, bolszewickiemu porządkowi. Musieli? Nie. Katolicyzmu także nie udało się czerwonym wykorzenić ani zniszczyć, choć walka z religią należała do priorytetów bolszewizmu także w Polsce. Jeśli jeszcze dodamy do tego dziedzictwo przechowywane na emigracji i trwające tam debaty nad polską kulturą, które w ten czy inny sposób przecież docierały do okupowanego kraju, to w ostateczności rysuje się nam dość mocny fundament do tworzenia nowego państwa: duch sprzeciwu wobec komunistycznego systemu przemocy, religijność oraz wolna myśl przechowywana i kultywowana na emigracji (tam zresztą też toczyły się poważne spory np. między "Kulturą" paryską a "Wiadomościami" Grydzewskiego). Oczywiście, istnieją ludzie, którzy nie traktują katolicyzmu jako silnie związanego z polskością, ale nie podejrzewam, by należał do nich Legutko, sądzę więc, że te trzy istotne podwaliny to coś, na co każdy rozsądnie myślący o Polsce się zgodzi.

Z jednej strony taki fundament to dużo, z drugiej bardzo niewiele. Legutko zwraca uwagę np. na szpetotę polskich miast czy miasteczek, no ale przecież, czy winę za to gremialnie ponoszą Polacy, a nie komuniści, którzy uczynili z wielu aglomeracji i z infrastruktury pośmiewisko? Pomijając już to, że za to zeszpecenie Polski nikt dotąd nie odpowiedział w żaden sposób (jak i w ogóle za regres cywilizacyjny, jaki pozostawił po sobie komunizm), to przecież nie możemy oczekiwać, że takie zapóźnienia uda się zniwelować w ciągu krótkiego czasu, skoro po 1989 r. mieliśmy rządy, które przede wszystkim i z podziwu godną konsekwencją zajmowały się tworzeniem postpeerelu, a nie budową nowej Polski. Pomijam już wszystkie kwestie związane z bałaganem gospodarczym, jaki w Polsce panuje. Wspominam o tym jednak, bo Legutko jakby nie bierze pod uwagę tych wielorakich kontekstów, które należałoby tu cały czas przywoływać i jakby winą chce obarczyć 'polską duszę' zamiast konkretnych nieudacznych polityków, podejmujących takie a nie inne decyzje na rozmaitych szczeblach (iluż przecież samorządowców-matołów zasiada w rozmaitych radach miast!). Jeśli bowiem zgłaszamy pretensje dotyczące tego, jak nasz kraj wygląda i jaką wartość ma polska kultura, to powinniśmy w pewnej mierze skierować je w stosunku do nas samych, ale też i wziąć pod uwagę dość stały, destrukcyjny kontekst, który w dużej mierze utrudnia prawdziwe normalizowanie sytuacji w naszym kraju. Czerwona nomenklatura nie rozpłynęła się w powietrzu, lokalne układy nie zniknęły, korupcja i rozdęta biurokracja to nie są iluzoryczne problemy, kartele medialne także. Wydaje mi się więc, że konkretni Polacy mają częstokroć o wiele mniej do powiedzenia na temat tego, jak może i ma wyglądać polska kultura i "polska opowieść", aniżeli wydaje się to filozofom. I nie jest to kwestia domniemanych schorzeń 'polskiej duszy', ale całkiem realnych ograniczeń stwarzanych przez obecne, dysfunkcjonalne państwo z jego establishmentem (nie tylko politycznym), który w trwającym już blisko 20 lat bałaganie czuje się znakomicie, bo może bezkarnie żerować i sycić się konfiturami władzy. Dopóki establishment będzie się czuł bezkarny i "poza zasięgiem" zwykłych obywateli, dopóty poważne zmiany w Polsce nie nastąpią. Błąd zresztą popełniono na samym początku nie rozliczając komunistycznego establishmentu peerelu i nie wsadzając do więzień zbrodniarzy. Z III RP postąpiono podobnie - wszystko co złe rozeszło się po kościach. A co za państwo mamy teraz? Bóg jeden wie.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (88)

Inne tematy w dziale Polityka