Wygląda na to, że gen. M. Dukaczewski stał się brakującym ogniwem między TVN-em24 i PO-PSL, pełni on bowiem funkcję stałego już rządowego komentatora spraw związanych ze służbami, a zarazem zajmuje się on częstym acz widowiskowym struganiem wariata, choć robi to z całkowitą powagą.
Oto dowiadujemy się, że - co oczywiste - w służbach nie było żadnych patologii ani kontaktów ze służbami rosyjskimi, no i Dukaczewski nie może wyjść ze zdumienia, że proces weryfikacji tak się ślimaczy (http://www.tvn24.pl/-1,1543613,wiadomosc.html). Może słabo się przysłuchiwał wypowiedziom i słabo śledził działania rozmaitych (wyznaczanych przez D. Tuska) p.o., którzy robili wszystko, by weryfikacja nie przebiegała sprawnie i którzy z niezwykłym zacięciem dezawuowali a to członków komisji weryfikacyjnej, a to ludzi z nowych służb. Tak czy tak stwierdził, że to ślimaczenie się doprowadzi do tego, że "ta komisja nie dokończy weryfikacji", jakby to o taki właśnie finał nie zabiegali specjaliści ze starego rozdania i jakby o to nie chodziło koalicji PO-PSL.
Dyskutujący z nim prof. A. Zybertowicz zwrócił uwagę, że wystarczy paręnaście ludzi na wysokich stanowiskach, by stworzyć patologiczny układ w służbach, Dukaczewski jednak był nieprzejednany, krytykując nowe służby:
"Panowie zniszczyliście służby informacyjne i ich nie odbudowaliście. Czemu młodzi ludzie siedzą w domu i nie mogą służyć Polsce, kiedy chcą?"
O ile pamiętam, to ci ze spalonych WSI tacy młodzi już nie byli (za łzami w oczach wspominali ich redaktorzy "Trybuny", o czym kiedyś pisałem), ale może chodzi młodzieżówkę SLD? Chociaż ta z kolei nie próżnuje i, jak słyszeliśmy niedawno, za topienie kukieł biskupów się ostatnio zabrała. Jest to jakiś powrót do korzeni i to w całkiem niezłym, jak na czerwonych, stylu, choć może ostentacja nieco przedwczesna, bo jeszcze służby w pełni odzyskane nie są przez "naszych". Wprawdzie dr leśnictwa W. Olejniczak wychodzi z siebie, by pokazać, jaki on teraz jest antyklerykalny, ale cała jego para może w gwizdek pójść, jeśli się okaże, że służby już nie wspierają tak gorliwie komunistów, tylko szukają nowych, silniejszych patronów, z którymi da się pewniejsze niż z czerwonymi robić interesy. Tak więc Olejniczak zamiast studiować mowy hiszpańskich socjalistów, powinien częściej śledzić wypowiedzi Łącznika, żeby się nie okazało, że komunistów diabli odcięli od generatora mocy.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)