Najwyraźniej bój to lewicy ma być nieostatni, skoro takie wielkie nadzieje pokłada w niej W. Dębski z "Trybuny", zachęcając, by "panowie" "szli dalej tą drogą". Może to określenie "panowie" jest nieco na wyrost, bo komuniści wyrośli (i ich fortuny też) na walce z "pańską Polską" i "grabieniu zagrabionego", ale w nowych czasach w nowej mowie trzeba mobilizować czerwone zagony. Już w ojczystym, rosyjskim języku, pieśni się nie śpiewa, idąc do walki, ale duch bojowy pozostał, z czego pozostaje nam tylko się cieszyć.
Tedy niech czerwoni wyjdą z wszystkich nor, jak to kiedyś celnie powiedział bp T. Pieronek i niech pokażą, co potrafią i jak sobie tę wojnę z katolikami w Polsce wyobrażają, ponieważ kto wie, czy nie szykuje się doskonała okazja na rozprawienie się z komunistami w taki sposób, w jaki "rycerze okrągłego stołu króla Wojciecha" nie śnili się rozprawić. Już w jednym miejscu zgłaszałem parę postulatów, tu je jednak powtórzę, bo uważam je za warte realizacji. Oczywiście, delegalizacja zbrodniczej partii komunistycznej to byłby punkt pierwszy, następnie dokładna lustracja majątków komunistycznych i ich konfiskata w przypadku stwierdzenia złodziejskiej genezy tychże fortun, a po tejże konfiskacie utworzenie funduszu emerytalnego (ZUS mamy na krawędzi bankructwa, więc okazja znakomita) oraz funduszu zasilającego służbę zdrowia (obywatele by przyklasnęli). Dekomunizacja w administracji publicznej i szkolnictwie wyższym (nowe miejsca pracy dla młodych zdolnych). Likwidacja komunistycznych tytułów prasowych, jak np. gadzinówka Urbana czy - niestety dla Dębskiego - gadzinówka SLD (mniej zatęchła atmosfera na rynku medialnym). Postulat, by komuniści oddali najpierw to, co nakradli, sformułowany nie tak dawno przez bpa Pieronka jest całkowicie uzasadniony i wciąż aktualny, gdyż okradli oni wielu Polaków (nie mówiąc o zmarnowaniu im życia) i właściwie na długie lata powinny być rozpisane raty, które czerwona gwardia ma do spłacenia. Określenie "zaścianek Europy", używane z kolei nagminnie przez dr. leśnictwa W. Olejniczaka, jest niezwykle trafne, jeśli się weźmie pod uwagę właśnie to, co komuniści uczynili z Polską przez pół wieku, czyli jak wielki regres cywilizacyjny wywołali, toteż dla Olejniczaka w ramach spłacania rekompensat z tytułu spustoszeń cywilizacyjnych spowodowanych przez partię-matkę, której kontynuatorką biologiczną i ideową (partią-córką) jest SLD, przewidywałbym po delegalizacji partii komunistycznej pożyteczną pracę w lesie przy sadzeniu młodych drzewek, no chyba że okazałoby się, że Olejniczak też przykładał rękę do złodziejskich praktyk swoich namaszczonych dawno temu przez Stalina towarzyszy.
Co pisze tow. Dębski, bo się zagadałem? Zachwalając proaborcyjne zapędy komunistów, dodaje:
"Wiem oczywiście, że trudno będzie te zmiany przeforsować, skoro nawet przedstawicielka partii mającej w nazwie „obywatelska” (w dodatku pełnomocnik rządu ds. równego statusu prawnego) uważa, że opublikowany właśnie raport Rady Europy dotyczący aborcji „nie stwierdza niczego nowego i nie ma żadnego znaczenia dla prawodawstwa krajów UE”. To jednak nie może stanowić żadnego usprawiedliwienia. Europejska lewica wielokrotnie dowiodła, że forsując zmiany z pozoru beznadziejne osiągała w końcu sukces. Idźcie więc tą drogą, panie i panowie z SLD. Nie tylko zresztą w sprawie aborcji..."
Nie precyzuje wprawdzie, co jeszcze poza aborcją na życzenie, mogłaby forsować nowoczesna armia czerwona, ale zapewne jakąś rozprawę z "dyktatem katolickich środowisk", jak to Dębski ujmuje w starej, komunistycznej mowie w tym samym wstępniaku. No i z tego wszystkiego należy się cieszyć, gdyż im bardziej jawnie i bezczelnie będą działać środowiska, które zrujnowały Polskę przez ostatnie pół wieku, tym prędzej dojdziemy do przekonania, że komunistów należy raz na zawsze do parteru sprowadzić. A nawet niżej.
Oczywiście, taka konfrontacja będzie sprawdzianem nie tylko dla środowisk prawicowych czy szerzej postsolidarnościowych, ale i dla samego Kościoła. Czy duchowni będą przymykać oczy na coraz śmielsze ataki komunistów na Kościół i czy przejdą do kontrofensywy, choćby wzorem bpa Pieronka, który paroma hasłami dał tak czerwonym do wiwatu, że przez parę tygodni nie mogli dojść do siebie i musieli w ramach aktów przebłagalnych dla swych czerwonych bożków (ściślej demonów, które prowadzą komunistów), topić kukłę duchownego tzw. "Tadeuszannę" w Wiśle (http://lewica.pl/index.php?id=16113)? (Swoją drogą, że w Krakowie pozwolono na to, to się krakowiakom dziwię). Wszystko to, przypominam, dzieje się na tydzień przed obchodami kolejnej rocznicy odejścia Jana Pawła II, którego encykliki (m.in. "Evangelium Vitae") chyba powinniśmy sobie przypomnieć. Jeśli jednak hierarchowie Kościoła będą się cofać pod naporem komunistów, to my się nimi zajmiemy. Niech więc spróbują pójść ponownie swoją czerwoną drogą.


Komentarze
Pokaż komentarze (71)