W. Allen w jednym ze swoich filmów proponował bojkot F. Castro poprzez niejedzenie winogron kubańskich, o ile pamiętam. Sądzę, że podobny efekt będzie miała manifestacja siły ze strony polskiego premiera wobec Chin.
Już niejeden analityk zauważył, że obecny rząd, śledząc uważnie sondaże, wykonuje kolejne ruchy polityczne, które szłyby po linii zgodnej z "tendencjami" w cotygodniowych zmianach postaw obywateli. Wybadało więc "ono", że ludziom nie podoba się to, co Chiny wyrabiają z Tybetem, więc premier coś powinien zrobić. Co? Zostać w domu, nie jechać do Pekinu.
Niezawodna w biciu piany wokół wydarzeń pozornych albo fikcyjnych, "GW", stwierdziła, że Tusk to niemalże primus inter pares, ponieważ nikt jeszcze się na taki gest nie odważył wobec Chin. Niezawodny w biciu piany potwierdził to także Marszałek Polny Komorowski (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5060105.html). Oczywiście komuniści chińscy zadrżeli na tę deklarację Tuska, aczkolwiek wydaje się, że nie tak dawno dość podobną złożył prezydent Francji. No w Warszawie można było tej francuskiej deklaracji nie dosłyszeć (podobne sygnały pojawiały się w Niemczech), poza tym, nawet gdyby ją słyszano, to na pewno nie była tak piorunująca, jak Tuskowa.
Od kiwania palcem w bucie chyba jeszcze nikt na zdrowiu nie podupadł, więc pewnie i polskiemu premierowi taka akcja nie zaszkodzi, choć w sytuacji, gdy do Pekinu wybiera się prezydent Bush, działanie Tuska może zostać, niestety, niezauważone albo potraktowane jako komiczne. Chyba że faktycznie UE planuje jakiś gremialny polityczny bojkot ChRL, na co jakoś się do tej pory nie zapowiadało. Choć, kto wie, oficjalnie można popsioczyć, a potem "wypić i zakąsić", jak mawia Michalkiewicz.
Czy deklarację Tuska można potraktować jako, jak to pisze niezawodna w biciu piany "GW", zdecydowaną, czyli pewnie też i odważną? Moim zdaniem, na pewno nie. Odwagą i zdecydowaniem wykazałby się premier, gdyby pojechał do Pekinu i wygarnął władzom chińskim z głębi serca, jak na - wedle słów Radka Sikorskiego - "gracza I Lligi" przystało. P. Tymochowicz twierdzi, że polscy politycy uprawiają teatr (http://www.tvn24.pl/-1,1543811,wiadomosc.html) - szkoda tylko, że przeoczył głównego aktora na naszej scenie, czyli premiera Tuska, który już długi czas gra twarzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)