Każdy, kto pamięta peerel w jego najrozmaitszych wcieleniach, wie, że jedną z podstawowych zasad działania komunistów było kształtowanie sowieckiej mentalności i to już na poziomie wczesnej scholaryzacji dzieci. W tej materii zresztą polecam choćby książkę K. Kosińskiego pt. "O nową mentalność. Życie codzienne w szkołach 1945-1956" (Trio, Warszawa 2000).
Jedną z kolei z fundamentalnych potrzeb, związanych z konstruowaniem nowego polskiego państwa było i jest przywracanie i kultywowanie normalnej, polskiej mentalności w edukacji. Nie może nas zatem zaskakiwać, że tak czuli na tym punkcie komuniści, nie mogą się z taką sytuacją pogodzić i raz po raz usiłują wstrząsnąć posadami ziemi, by do normalizacji wychowania i formowania dzieci i młodzieży nie doszło. Już kiedyś o tej sprawie pisałem, gdy spotkania organizowane przez historyków IPN-owskich nazwano w czerwonych (i różowych) mediach "lekcjami nienawiści", teraz jednak sprawa powraca za przyczyną niejakiego A. Ostrowskiego, posła, który alarmuje opinię publiczną, że już połowa szkół oficjalnie współpracuje z IPN-em. Ja rzekłbym, że szkoda, że tylko połowa, ponieważ, znając zapędy ministerki K. Hall, która robi wszystko, by dzieci polskie wykształcić na kompletnych matołów, ta kooperacja IPN-u z nauczycielami może się wnet gwałtownie urwać.
Co jednak rzecze o historykach IPN-owskich 40-letni komunista Ostrowski, członek ZNP z okręgu łódzkiego, SLD-owiec pełną gębą:
"Wpajają nienawiść do kombatantów i weteranów lewicowego podziemia (...) IPN-owscy specjaliści od ścigania zbrodni komunistycznych przekazują młodzieży jednostronne i nieobiektywne informacje o powojennej historii, wpajają nienawiść do kombatantów i weteranów lewicowego podziemia z Gwardii Ludowej, Armii Ludowej i Ludowego Wojska Polskiego – przekonywał parlamentarzysta lewicy. – Uczą pogardy do Polski Ludowej, nie wspominają, lub negują dorobek narodu w powojennych 45-leciu."
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008032806)
Pragnę zaznaczyć, że nie była to wypowiedź na kawce u Kiszczaka czy w szpitalu, gdzie znowu leży Jaruzelski (który już raz omal nie umarł na łamach "Trybuny"), tylko głos na forum sejmowym skierowany do wiceministra edukacji narodowej. Takie rzeczy warto więc przywoływać choćby po to, by ci z przedstawicieli prawicy, co sądzą, że dekomunizacja to jakaś rzecz dotycząca prehistorii, głęboko się mylą, ponieważ komuniści żyją i świetnie się mają, a gdyby tylko mieli możliwości, wprowadziliby swoje porządki bez mrugnięcia okiem. Także w edukacji.
Z drugiej jednak strony wściekłość czerwonych zgredów świadczy o tym, że IPN wykonuje dobrą robotę (gdyby działał nieskutecznie, to pewnie buractwo by nie protestowało), można zatem żywić nadzieję, że przynajmniej części dzieci i młodzieży uda się zdobyć jakąś poważniejszą wiedzę historyczną o Polsce, nieskażoną komunistyczną dezinformacją. Co z tym zrobi Hallowa lada chwila, to się jeszcze okaże.
Na koniec związana z IPN-em ciekawostka z wybitnego polskiego dziennika pod wdzięcznym tytułem "Polska". Artykuł nosi elegancki tytuł "Śmierdzi u Kurtyków" i powtarzam, nie jest to tekst z "Trybuny", mimo że zaczyna się wdzięcznie tak:
"Smród z domu Janusza Kurtyki, szefa Instytutu Pamięci Narodowej, zatruwa życie sąsiadom. Skarżą się oni na wyciekające szambo."
(http://www.polskatimes.pl/2,29189.htm)
Możemy być pewni, że gdyby wyciekające szambo nie wiązało się z osobą prezesa IPN-u, to dziennikarze "Polski" nie zainteresowaliby się sprawą. Dziwne jednak, że nie zatytułowali oni tekstu po prostu tak: SZAMBO PREZESA IPN-u. Pod takim tytułem mógłby się równocześnie ukazać artykuł w "Trybunie" o historykach zanieczyszczających umysły polskich dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)