Mieliśmy już polityczne zapędy T. Lisa, teraz najwyraźniej budzą się podobne u J. Wróbla, który na łamach dodatku do "GW", czyli dziennika "Dziennik" dzieli się z nami dobrymi radami, co należy zrobić z szefem PiS-u.
"Macie ogromny potencjał, ale źle dobranego lidera" (http://www.dziennik.pl/opinie/article144829/Czas_odwolac_prezesa_PiS.html), stwierdza Wróbel, kierując swe słowa głównie do posłów i posłanek PiS-u. Być może ma to związek ze zbliżającym się głosowaniem wokół ratyfikacji, bo już chyba ręce Wróbla są "ostatnimi na pokładzie", ale może ma to też szerszy kontekst, związany z linią polityczną całej gazety, która robi wszystko, by nie być jedynie dodatkiem do "GW", ale samą "GW" choć pod nieco innym szyldem. Otóż z tezą stawianą przez Wróbla można by się zgodzić jedynie pod tym warunkiem, że potraktowałoby się ja a rebours - PiS ma wyrazistego i twardego lidera, ale nieco mniej wyrazistych i nie tak twardych posłów, posłanki i terenowych przedstawicieli. Mimo to PiS-owi udało się na tyle zwywracać porządek postkomunistyczny, zwany III RP, że po dziś dzień nie tylko komuniści leczą rany (vide ekipa Dukaczewskiego), ale i cała formacja pookrągłostołowa, która na filozofii pozostawienia w spokoju komunistów uzyskała długoletnie apanaże władzy. Wróbel nie musi o tym pamiętać, ale ludzie rozsądni o tym wiedzą. Widać to zresztą teraz gołym okiem, po porządkach zaprowadzanych (a raczej przywracanych) w energetyce, służbach i na arenie międzynarodowej przez "nową koalicję".
"PiS po prostu rozpadnie się bez Kaczyńskiego - oto cała filozofia usprawiedliwiająca dalsze przywództwo złego przecież przywódcy. PiS to w obecnej chwili środowisko zdające egzamin z politycznej dorosłości, czego tej partii nie zazdroszczę, bo taki egzamin ma w sobie zawsze coś upokarzającego", pisze, oczywiście mądrze, jakżeby inaczej, Wróbel, aczkolwiek nie przypominam sobie, by podobne wizje snuł, gdy PO znalazła się w opozycji po 2005 r., kiedy to blamaż Tuska był o wiele większy niż rzekomy blamaż Kaczyńskiego.
Za chwilę jednak Wróbel już stawia kawę na ławę:
"Jarosław Kaczyński Anno Domini 2008 roku uosabia w oczach milionów Polaków to, co ta partia pokazała najgorszego w czasach swoich rządów. To polityk, który nie wahał się z używaniem służb specjalnych w nieczytelnych politycznych rozgrywkach. Potrafi współpracować z Antonim Macierewiczem, ale z Władysławem Bartoszewskim - nie. Zgodzi się na koalicję z Romanem Giertychem i Renatą Beger, ale za moralnie dwuznaczną traktuje koalicję z Komorowskim i Schetyną. Agresji słownej towarzyszy niewiarygodność, bo polityk obiecujący rewolucję moralną i wchodzący w związek koalicyjny z Samoobroną to oszust."
Znowu Macierewicz jako "papierek lamusowy" porządnej polityki, a nie np. komuniści. Nie, bo komuniści nie są dla Wróbla siłą destrukcyjną w naszym kraju. W Polsce takie siły to Kaczyński i Macierewicz. Nie wiem, w czym Bartoszewski miałby się okazać lepszy od Macierewicza, bo chyba nie w organizowaniu służb specjalnych. Może w relacjach z Niemcami? (A może w zasiadaniu w Ranie Nadzorczej LOT-u?) Ale po rezultatach poufnych rozmów Bartoszewskiego więcej jest zażenowania niż zadowolenia, bo Niemcy realizują swoją wizję polityki historycznej, nie oglądając się na racje Polaków. Nazywanie zaś Kaczyńskiego "oszustem" sytuacji, gdy to Tusk zbudował swoją kampanię na kłamstwach i kompletnie idiotycznych obietnicach kwalifikuje Wróbla zapewne do panteonu salonowców z Żakowskimi, Paradowskimi, Passentami, Szostkiewiczami i Olejnik na czele, ale na pewno nie do grona rzetelnych dziennikarzy. Już nie wchodzę w kwestie tego, jak sprawnie jednak z SO uporał się Kaczyński i jak daleko poza parlamentem się ona teraz znalazła. Reszta wszak należy do prokuratury.
No i dochodzimy do sedna sprawy:
"Wbrew temu, co frapujące w Polskiej tradycji, Kaczyński przeciwstawia wolność solidarności ("Polska liberalna/Polska solidarna", wstyd!). Ciągnie prawicę tam, gdzie przeważają odruchy wrogości wobec Niemców, homoseksualistów i bogaczy. Tam chcecie być, PiS-owcy? Naprawdę wystarcza Wam elektorat ludzi wystraszonych? Oby ten elektorat w Polsce się nie powiększał, zadaniem uczciwego polityka nie jest dzisiaj walić w dzwon na trwogę w nadziei na złowienie kolejnego procentu czy dwóch poparcia wyborczego."
Tego typu poglądy świadczą, że Wróbel niewiele wie nie tylko o prawicy, ale i o tym, o co chodzi w sukcesie PiS-u. Ta partia zmobilizowała ludzi odważnych nie wystraszonych. Do tego jednak, by to dostrzec sam Wróbel musiałby przestać się bać.


Komentarze
Pokaż komentarze (102)