Free Your Mind Free Your Mind
82
BLOG

Zawrót głowy od sukcesów

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 47

Jeszcze człowiek nie ochłonął po sukcesie związanym z ratyfikacją TL, a już, jak z rękawa, sypią się następne. Oto po szczycie NATO w Bukareszcie wszyscy odnieśli sukces, a szczególnie Polska, ponieważ Pakt zadeklarował, że Ukraina i Gruzja, co do swego ewentualnego członkostwa mogą się już cieszyć, choć na razie niczego konkretnego nie można im obiecać. Natychmiast też wyrazy zadowolenia nadeszły z Moskwy, która uznała to także za swój sukces, ponieważ poszerzenie NATO zostało w jej "bliskiej zagranicy" odłożone do tzw. greckiego kalendarza.

Jakby tego jeszcze było mało, na naszym podwórku zaczęło dochodzić do spektakularnych wydarzeń, bo oto 29-letni poseł L. Karasiewicz, o którym pewnie mało kto słyszał do wczoraj, dziś  stał się gwiazdą mediów z racji swojego ostentacyjnego odejścia z PiS-u. To odejście porównałbym ze słynnym wyjściem A. Jakubowskiej ze studia TVP podczas telewizyjnych wiadomości (o którym nawet książkę napisała z J. Snopkiewiczem, o ile pamiętam :). Żeby było jeszcze śmieszniej, Karasiewicz odszedł ze względów ideowych, ponieważ jego zdaniem, tu uwaga: "PiS przesuwa się za mocno na prawą stronę" (http://wiadomosci.onet.pl/1722951,11,item.html). Wprawdzie ja odnosiłem wrażenie, że PiS raczej centruje obecnie, co widać było po historycznym, pospiesznym kompromisie z PO, ale może okulary powinienem nareszcie zacząć nosić.

To jeszcze nie koniec, Karasiewicz załamany prawicowością PiS-u, a zatroskany o prawdziwe oblicze konserwatyzmu, dołączył ponoć do inicjatywy K. Ujazdowskiego i J. Polaczka. Czy można jeszcze się w Polsce pośmiać? Można, najwyraźniej. Jednakże określenia "konserwatyzm", tak jak "prawica" powinniśmy w Polsce teraz chyba rozumieć na odwyrtkę, jak w orwellowskiej newspeak, boć przecie kto jak kto, ale to przecież Ujazdowski deklarował poparcie dla TL bez względu na jakiekolwiek zabezpieczenia i preambuły. Jest to może konserwatyzm, ale w stylu euro, rzekłbym, lecz może o taki konserwatyzm chodziło też Karasiewiczowi. Co najbardziej mnie jednak ciekawi, to to, że zrywając z PiS-em nie zrzekł się jednocześnie poselskiego mandatu. To również taka odmiana konserwatyzmu, choć w stylu retro, tym razem.Troszkę to tak bowiem wygląda, jakby ktoś wypił i zakąsił w jakiejś restauracji, tylko nie za bardzo chce zapłacić rachunek przy wyjściu. Zastanawiam się, czy gdyby wystartował z Ujazdowskim etc. w partii Polska XXI czy jakośtam, to by się dostał do parlamentu, no ale to nie mój problem. Sukces Karasiewicza jest to jednak, ponieważ, jak w powiedzeniu "z nędzy do pieniędzy", z posła-szaraka stał się gwiazdą dnia. Może zaproszą go mierni, ale wierni funkcjonariusze z TVN24 - Flip Sekielski z Flapem Morozowskim? Aż szkoda, że nie zgłosił akcesu od razu do PO.

Media zresztą widzą w tym epizodzie Karasiewicza miłe złego początki, tj. już wieszczą rozpad PiS-u, czemu rzecz jasna zaprzeczają PiS-owscy parlamentarzyści. Jeśli jednak J. Kaczyński liczył, że zawierając porozumienie z PO "uciszy morze" czy też "klangor", który od wielu miesięcy, jak to niedawno określił D. Tusk, "grillował PiS", to na pewno przeżyje rozczarowanie. "Zabawny newsik", typu "Ciasteczkowy potwór" (http://www.dziennik.pl/polityka/article147950/Tusk_Kaczynski_potworem_Najwyzej_ciasteczkowym.html) jest zaledwie zwiastunem tego, co za chwilę się będzie działo. Jeśli Kaczyński myślał, że udobrucha PO, to nie tylko on się przeliczył, lecz i ja, przypisując mu zdolność trzeźwego oceniania wrogów politycznych. Czy jednak osobiście na własnej skórze nie odczuł tego, do czego PO się może posunąć, dążąc do władzy? Czy nie wiedział, z jakiego pokroju ludźmi ma do czynienia? Czy nie brał udziału w debacie z Tuskiem?

Premier naraz poparł wniosek o skierowanie TL do Trybunału Konstytucyjnego (http://www.tvn24.pl/-1,1544680,wiadomosc.html), na co natychmiast J. Stępień wyraził implicite kontrę, że na wsparcie ze strony TK nie można w tej materii liczyć. Zresztą, jak na mój gust, to z TL należało wcześniej dokonywać tego typu manewrów, a nie po jego klepnięciu, zwł. jeśli samemu się go klepnęło.

Jakby jednak i tych sukcesów było mało to poseł A. Hofman jakby nigdy nic zaczął naraz wyrzucać PO, że żyje PR-em, a nie polityką (http://www.tvn24.pl/-1,1544625,wiadomosc.html).  Byłoby to oczywiście nieodległe od prawdy, gdyby sam Hofman nie dołożył do tego PR-u swoich paru groszy, idąc także na kompromis z PO w sprawie ratyfikacji TL i głosując "za". Przecież nie trzeba być dalekowidzem, by dostrzec rysujące się w tym niedawnym peokratycznym gorączkowym krzątaniu się wokół TL, poszukiwanie na gwałt jakiegoś namacalnego sukcesu "polityki cudów" i "polityki miłości". Już kiedyś o tym wspomniałem, ale powiem raz jeszcze, bo wydaje mi się to istotą rzeczy: PO do następnych wyborów może nie robić dosłownie nic, a jedynie administrować, a ta jedna sprawa, tj. klepnięcia TL, będzie wałkowana jako najważniejszy krok do Irlandii 2 i cudolandii. Dokładnie tak samo, jak L. Miller przy każdej niemalże okazji powtarzał i powtarza to, że to on wprowadził Polskę do UE (bez względu na to, jak nieudolny był jego rząd i jaka korupcja panowała wtedy na szczytach władzy). I tu właśnie jest pies pogrzebany - bez "cudu ratyfikacji TL" najprawdopodobniej nie byłoby innych "cudów" Tuska (których, powtarzam, może w ogóle już nie być). Pójście PiS-u na kompromis z PO było więc ewidentnym (choć może mimowolnym, niezamierzonym - ale właśnie takie rzeczy trzeba w polityce umieć przewidywać) wzmocnieniem rządu PO-PSL, a nie żadnym wzmocnieniem Polski. Z TL mieliśmy czas do końca roku i można było jeszcze zanalizować wszystkie potencjalne zagrożenia i korzyści po sto razy. Jeśli ktoś w grze w karty, od razu wychodzi z najwyższej z nich, to znaczy, że jest słabym albo zbyt nerwowym graczem.  

PO natomiast pójdzie za ciosem i będzie wykręcać PiS, jak mokry ręcznik. Na domiar złego PiS nie przyjmuje teraz do wiadomości żadnych głosów krytyki, licząc na uspokojenie sytuacji. Ponoć jeszcze w zanadrzu pozostaje blokada procesu ratyfikacji w postaci braku (lub odwlekania) podpisu prezydenta, ale przecież to sam L. Kaczyński jako pierwszy wystąpił z ofertą historycznego kompromisu. Czy teraz więc dokona zwrotu w tył, wiedząc, że nie tylko media polskie, niemieckie, francuskie etc. zawyłyby z wściekłości, ale polska scena polityczna zagotowałaby się i cała wojna z kaczystami rozgorzałaby na nowo, z jeszcze większym impetem? P. Gosiewski powtarza o konieczności znowelizowania tzw. ustawy kompetencyjnej, ale już PO zaczyna granie na nosie PiS-owi, nie spiesząc się wcale z jej opracowywaniem w UKIE, wobec tego sam PiS zabiera się za projekt nowelizacji. 

Faktycznie, "cały wiruje ten świat", jak mówi piosenka ;P

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka