Rzadko się zgadzam z prof. W. Sadurskim, ale tym razem nie mogę nie przyznać mu racji, gdy komentuje, co by tu nie mówić, ale obrzydliwy post dr. T. Terlikowskiego, który, jak wiemy, raz to występuje u nas w roli papieża i nadrzędnego teologa moralności, raz to w roli nadrektora wszystkich uczelni.
Terlikowskiemu strasznie się nie spodobało to, co wydarzyło się na pewnej uczelni, tj. to, że towarzystwo naukowe tejże uczelni przyznało duchownemu (z tytułem profesorskim) pracownikowi tejże uczelni nagrodę za osiągnięcia naukowe (http://terlikowski.salon24.pl/68729,index.html). Terlikowski nie jest pracownikiem tej uczelni, nie wiem też czy należy do jakiegokolwiek towarzystwa naukowego, jednakże z jakichś względów poczuł się władny wypowiadać się w sprawie, co do której nie ma żadnych kompetencji. No, chyba że za takowe uznamy doktorat z Szestowa oraz liczne popisy oratorskie w mediach. Gdyby tak ktoś z jakiejś uczelni zaczął się burzyć na to, że redakcja "Rz" czy J. Palikot właściciel nieistniejącego już tygodnika "Ozon", przyznaje Terlikowskiemu nagrodę za, dajmy na to, wybitne osiągnięcia publicystyczne, to chyba tenże ostatni nie posiadałby się ze zdumienia i pewnie oburzenia, że ktoś ośmiela się mieszać w nieswoje sprawy. Skądinąd jednak wiemy, że nie tylko sprawy Kościoła są sprawami Terlikowskiego, ale i sprawy nauki polskiej.
Terlikowski, jako (zapewne zapoznany) znawca filozofii starożytnej i długoletni dydaktyk uniwersytecki, uważa, że nie powinno się przyznawać nagrody naukowej ks. prof. S. Wielgusowi. Skomentował tę tezę zupełnie łagodnie najpierw Eine:
"Towarzystwo Naukowe KUL-u to gremium b. odpwiedzialnych i o ogromnym dorobku naukowym osób i jego decyzja o przyznaniu nagrody jednemu z najwybitniejszych intelektualistów wśród hierarchów KK w Polsce, nie powinna budzić wątpliwości u nikogo,kto posiada jakąś wiedzę o KK w kraju i komu zależy na wzrastaniu tego kościoła. Pana stanowisko dokładnie w tej kwestii, budzi moje zaniepokojenie o to, czy Pana publicystyka jest wartościowa dla wiernych KK."
(http://terlikowski.salon24.pl/68729,index.html#comment_1004063)
Na co Terlikowski odpowiedział, powołując się na Pismo:
"Pana wątpliwości podzielają również hierarchowie katoliccy. I dają temu wyraz... poprzez bardzo konkretne decyzje. Ale wie Pan poza nauką, hierarchami i panem - jest jeszcze Bóg, którego trzeba się bać bardziej niż ludzi."
(http://terlikowski.salon24.pl/68729,index.html#comment_1004084)
Nieco niżej odezwał się Sadurski:
"Panie Tomaszu, przepraszam ze powielam czesciowo idee zawarta w jednym z powyzszych komentarzy, ale interesuje mnie bardzo, czy naprawde Pan uwaza, ze nawet bardzo ciezkie przewiny moralne i polityczne (arguendo przyjmuje, ze takie byly) dyskwalifikuja dana osoba (w tym takze Duchownego) z nagrod i wyroznien o charakterze czysto naukowym? Czy, toutes proportions gardees, taki np. Carl Schmitt czy Martin Heidegger nie powinni byli byc honorowani nagrodami czy wyroznieniami naukowymi z powodu tego, co zrobili w III Rzeszy?
Pytanie moje - dodam - nie jest polemiczne bo nie mam tu bardzo okreslonego stanowiska.
Ale przydaloby sie w Panskim komentarzu jasniejsze okreslenie charakteru nagrody przyznanej bp Wielgusowi, ktora tak bardzo Pana rozgniewala..."
(http://terlikowski.salon24.pl/68729,index.html#comment_1004665),
ale jak to Sadurski, niby polemizuje, ale na wszelki wypadek stoi na skrzyżowaniu, żeby wilk był syty i owca cała ;) Tymczasem rzecz trzeba dopowiedzieć do końca. Bać bowiem owszem, należy się Boga, ale na pewno nie samego Terlikowskiego.
Abstrahuję w tej chwili od kwestii zasadności czy niezasadności oskarżeń o agenturalną współpracę ks. Wielgusa. To wszak, jaką wartość ma dana publikacja naukowa (tudzież nagromadzony przez lata zbiór takich publikacji) i czyjaś praca dydaktyczna podlega ocenie specjalistów, do których na pewno Terlikowski się nie zalicza i nie powinien zaliczać, skoro zawodowo jest publicystą, a nie naukowcem. Dobre wychowanie i wyczucie sytuacji (tzw. znajomość proporcji albo szewskie pilnowanie kopyta) nakazywałyby więc nie zabierać głosu w kwestiach, w których głosu zabierać się nie powinno.
Jeśli bowiem przyjmiemy - idę tu za sugestią Sadurskiego - że czyjeś winy moralne nie pozwalają na nagradzanie kogoś za prace naukowe, to będziemy musieli mocno przetrzebić nie tylko uniwersyteckie biblioteki. Idąc zaś śladem tego typu myślenia u Terlikowskiego, to i za jego działalność zawodową nie należałyby mu się żadne nagrody, boć chyba ideałem moralności wcale nie jest, jak i każdy chodzący po tym łez padole grzesznik. Pycha zaś jest najgorszym doradcą dla intelektu - nawet tak czystego, jak Terlikowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (88)