P. Graś twierdzi w wywiadzie dla najnowszej "Polski", że tylko idioci poszliby teraz na współpracę z naszymi specsłużbami. Nie chodzi mu jednak o to, że rządzi PO-PSL, które konsekwentnie przywracają stare porządki w służbach i opierają się na ludziach WSI, lecz o to, że istnieje SKW i że opublikowany został raport o likwidacji WSI.
Wprawdzie Graś przyznaje, że w Czechach zastosowano opcję zerową na samym początku i nie oglądając się na niczyje płacze i lamenty, wywalono ludzi komunistycznej bezpieki, budując służby od nowa (http://www.polskatimes.pl/2,30337.htm), to jednak stwierdza, że "oni wciąż potrzebują czasu, żeby się stać w pełni wiarygodnymi". Brzmi to zgoła idiotycznie w sytuacji, gdy Czechy zakończyły negocjacje z USA nt. instalacji radarów do tarczy antyrakietowej, co, jak podejrzewam nie byłoby możliwe, gdyby Amerykanie mieli jakieś większe wątpliwości nie tylko, co do wiarygodności, ale i obsady specsłużb w tamtym kraju. No ale Graś kieruje swe słowa nie do idiotów, więc może czegoś nie zrozumiałem.
Pewne jest, że Graś uważa A. Macierewicza za postać "mroczną i demoniczną", która, co ciekawsze wywołuje strach "u wszystkich".
"Koledzy z PiS-u mówili mi, że jego się wszyscy bali i boją. Łącznie z bardzo ważnymi ministrami. Może roztoczył aurę posiadacza wiedzy tajemnej. A może chodzi o parasol ochronny ojca Rydzyka."
Teraz już wiadomo, dlaczegpo Macierewicz został najpierw szefem komisji likwidacyjnej ds. WSI, a potem stanął na czele SKW. PiS posadził go na tych stanowiskach ze strachu, po prostu. Tłumaczenie nie dla idiotów. Przy czym, co trzeba dodać, Graś i jego koledzy także się go boją - chodzi o skutki publikacji słynnego raportu. Ponieważ w olbrzymiej mierze raport ten dotyczył ludzi związanych z poprzednim systemem i powiązanych z rosyjskimi specsłużbami, to należałoby uznać, że Graś i koledzy boją się na zapas (lub też o kogoś innego), chyba ze Gaś mówi "raport", a ma na myśli "aneks" do niego. To z kolei nie byłoby takie nieuzasadnione, skoro w tymże aneksie przewijają się już, jak donosiła choćby "Rz", nazwiska ludzi kojarzonych także z III RP.
Graś jednak idzie o wiele dalej niż ewentualne "zabezpieczanie" ludzi zagrożonych publikacją aneksu, ponieważ twierdzi, jakoby rozwiązanie WSI przyczyniło się do wyeliminowania jednej mafii w energetyce, na rzecz drugiej:
"Spójrzcie na cały proces likwidacji WSI. Łatwo zbadać, w jakich obszarach, zwłaszcza w polityce energetycznej, zlikwidowano w ten sposób "konkurencję", a na jej miejsce weszli ludzie ze środowisk związanych z Macierewiczem."
To jest teza na pewno nie dla idiotów. Jeśli bowiem w pewne nieprawidłowości (o czym mówi aneks do raportu) uwikłani byli ludzie także dzisiejszej PO, to zakładając, jak twierdzi Graś, że "ludzie Macierewicza" to "mafia", to mamy w Polsce jedną wielką walkę gangów i nic więcej. (No chyba że Graś należy do jakiegoś czystego skrzydła PO, czyli nie jest taki, jak dajmy na to K. Miodowicz i B. Komorowski z jednej strony, a P. Piskorski czy J. Palikot z drugiej). Wizja polskiej rzeczywistości jako jednej wielkiej kotłowaniny gangów może jest intrygująca, ale wynikałoby z niej, że PO nie jest lepsza od innych, a chyba nie to chciałby Graś "Polsce" i Polsce powiedzieć.
Nie kryje on jednak, że trwają przymiarki nad ostatecznym rozprawieniem się z nowymi służbami:
"Są dwa wyjścia. Wzór niemiecki - czyli jeden wywiad z silnym pionem wojskowym, zadaniowanym przez MON. Albo cały wywiad może być wepchnięty do wojska. Coś z tym trzeba zrobić, bo teraz wiele jest dublowania zakupów. To jest poważny problem, bo przez tę mnogość służb i agencji gospodarka finansowa w służbach jest mało racjonalna."
Ciekawi mnie jednak, kto jest doradcą w prjektach tychże zmian. Część doradców i szefów (p.o.) namaszczonych przez PO już bowiem zdołaliśmy poznać. Sam jednak Graś po swoim odejściu z rządu twierdzi na koniec, że "wyrywa do puszczy":
"Wyrywam się do puszczy, na przykład Puszczy Poleskiej. Od paru lat ciągnie mnie na wschód, na granicę ukraińską, białoruską. Tam jest jeszcze trochę inna Polska. Dzikie Pola."
Byleby brodząc w krzakach i gąszczach nie napotkał ducha Cimoszewicza, który też kiedyś musiał się w puszczy ukrywać po działaniach specjalistów z PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)