Free Your Mind Free Your Mind
82
BLOG

O głupocie

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 94

Czy jesteśmy zbyt głupi, by mieć własne państwo i rządzić się w nim po swojemu, czy też należą nam się jedynie ochłapy państwowości, jakiś zdegenerowany ustrój społeczno-polityczny, nad którego celowym nieporządkiem czuwają politycy z niewiadomych względów nazywani polskimi?

W powiedzeniu, że obaliliśmy komunizm jest nie tylko jakiś mroczny chichot historii, ale i klasyczna sowiecka deza, taka sama, jak te wszystkie rozsiewane z myślą o "walce o pokój". Kto nam bowiem powiedział, że komunizmu nie ma, jeśli nie sami politycy, co z komunistami bruderszafty pili?

L. Tyrmand w "Cywilizacji komunizmu" na wstępie pisze:
"Czy można obiektywnie wyjaśnić system prawny, w którym oskarżyciel ma zawsze rację? Czy można obiektywnie rozprawiać o psychologii, której kamieniem węgielnym jest pojęcie świadomości klasowej, co w praktyce znaczy, że jeśli ktoś kazał kogoś rozstrzelać bez sądu, to wykazał instynkt klasowy? Czy można obiektywnie opisać instytucję policji politycznej, której racją istnienia jest stwarzanie przestępców, o ile ich nie ma w istniejącej rzeczywistości? Czy można obiektywnie pisać o społeczeństwach, w których pijaństwo jest jedynym epikureizmem i przejawem humanizmu? Czy można obiektywnie badać ekonomię, która brak chleba tłumaczy okolicznością, że z każdym rokiem więcej ludzi je chleb? Czy można obiektywnie badać moralność ludzi, którzy w komunizmie robią kariery na tropieniu i konfiskowaniu najmniejszych przejawów wolnej myśli, w Londynie zaś, Paryżu i Waszyngtonie wygłaszają przemówienia o swej walce o wolność i niepodległość ludzkiego ducha — i którym ich zachodni słuchacze wierzą w to co mówią?"

I nieco dalej:
"Ludzie nie żyjący w komunizmie nie pojmują dlaczego tam mówi się: „zupa w komunizmie”, „komunistyczny bilard”, ,,pisarz w komunizmie”, „komunistyczne pomidory” Używa się tam także na co dzień zwrotu „oni”, który oznacza komunistów, zarówno rządzących jak również tylko ludzi wyznających komunizm jako światopogląd. (...) Mój stosunek do komunizmu jest prostym wynikiem mego życia w komunizmie. W ciągu tych lat nauczyłem się nienawidzić komunizmu za zawarte w nim zło. A także bać się go ze względu na jego metafizyczną zdolność do zawierania w sobie coraz więcej i coraz więcej i coraz więcej zła."

Jedną z podstawowych przesłanek do mówienia o zniknięciu komunizmu, była ta, że przecież nie ma już monopolu medialnego, nie ma "jedynej partii", nie ma przede wszystkim ideologii, którą wtłaczano do głów dzieciom, młodzieży, dorosłym i starcom - dzień w dzień, bez wytchnienia. Dyskretnie pomijano to, że ŻYJĄ i DOBRZE SIĘ MAJĄ KOMUNISTYCZNI ZBRODNIARZE, że ŻYJĄ I DOBRZE SIĘ MAJĄ KOMUNISTYCZNI IDEOLODZY, DZIENNIKARZE, POLITRUCY etc. Zmieniono szyld (i to też po perturbacjach, bo dopiero w grudniu 1989 nazwa sowieckiej republiki "PRL" została zamieniona na "RP", no i w ten sposób W. Jaruzelski z prezydenta PRL-u przepoczwarzył się w ciągu jednego dnia, dzięki legislacyjnej pomysłowości posłów wolno-pezetpeerowskiego parlamentu, w prezydenta RP), odmalowano fasadę budynku i stwierdzono, że można mieszkać z tymi samymi złodziejami, którzy dotąd mieszkańców terroryzowali. Nie dość, że uznano, że złodzieje nie muszą niczego oddawać, to zapewniono tym złodziejom o wiele lepszy wikt i opierunek niż mieli wcześniej i odtrąbiono istnienie wolnego, niepodległego państwa.

Ktoś, kto wie, jak działa sowiecka agentura (a sporo przecież jest publikacji na jej temat), ten musi mieć świadomość istnienia mechanizmu obronno-taktycznego polegającego na agenturalnej zdolności do mimikry. Rozpracowywanie środowisk niepodległościowych (czy szerzej "kontrrewolucyjnych", "reakcyjnych", "antysocjalistycznych") powierzano wszak ludziom, którzy tak idealnie potrafili się upodobnić do tych, których mieli zwalczać, że przez długi czas (trwać to mogło nawet latami) byli dla tych ostatnich zupełnie nierozpoznawalni właśnie jako agenci. Oczywiście wiązało się to ze znakomitą wiedzą z psychologii. E. Matkowska w swej niezwykle ciekawej książce "System. Obywatel NRD pod nadzorem tajnych służb" (Arcana, Kraków 2003) szczegółowo opisuje podstawowe wytyczne tzw. psychologii operacyjnej, którą wykorzystywała komunistyczna bezpieka w celu rozpracowywania przeciwników politycznych.

W latach 80. komuniści (wraz ze swoją "intelektualną" świtą) uznali, że jedyną drogą do ich przetrwania będzie upodobnienie bloku sowieckiego do zbioru państw demokratycznych w stylu zachodnim - oni sami zaś mieli przyjąć postać "socjaldemokratów" troszczących się o "byt człowieka" zahukanego przez krwiożerczy, bezduszny kapitalizm. Mimikra, jaką zastosowano, przyjęła postać "odgórnego reformowania" skostniałego systemu. Wcześniej zdiagnozowano, rzecz jasna, że oprawa ideologiczna sowietyzmu jest bliska sercu najwyżej najbardziej zbetoniałym komunistom (typu K. Mijal), którymi specjalnie czerwoni taktycy się nie przejmowali (ludzie z betonu zresztą zawsze woleli "iść z większością" aniżeli się stawiać, by przypadkiem "konieczność dziejowa" ich nie odstawiła od konfitur władzy), wobec tego nikt specjalnie nie będzie protestował, gdy marksizm-leninizm zniknie z życia publicznego - z uczelni, ze szkół, z "zarządzania masami robotniczo-chłopskimi i inteligencją" (z tego, co pamiętam, to chyba na lubelskim UMCS-ie marksiści z niezmordowanym Z. Cackowskim bronili swojego marksistowskiego przyczółka najdłużej, nie godząc się na te administracyjne zmiany).

Przykryto więc stare śmieci brezentem "budowy demokracji" i uznano, że wszystko jest OK, ponieważ głupota narodu polskiego jest tak wielka, że wystarczy zwiększyć ilość kanałów telewizyjnych, zapełnić sklepy i nieco pozamiatać ulice co większych miast, uchylić nieco granice i przestać pitolić o komunizmie, by naród ten był szczęśliwy i głosował w wyborach raz to na koncesjonowaną lewicę, raz to na koncesjonowaną prawicę, dla równowagi politycznej.

Dziś widać, że dwuletnie, szarpane nieustannie z wszystkich stron, rządy koalicji z PiS-em na czele, musiały się Im wydać nie tylko "wypadkiem przy pracy" w trakcie "budowy demokracji" (coś się wykmnęlo spod wieloletniej kontroli), ale koronnym dowodem na to, że program DEMONTAŻU PAŃSTWA należy przyspieszyć i tym razem doprowadzić do końca, z żelazną konsekwencją, tak, by każdy obywatel miał na tyłku wypalone słowo "koniec" i by się raz na zawsze z tym pogodził. Wybór PO, jako partii realizującej program tego właśnie demontażu był nieprzypadkowy. Odzyskanie pełni władzy przez komunistów było niemożliwe (udawali, że liżą rany po aferach korupcyjnych i rozmaitych "taśmach"Oleksego, Gudzowatego itd.), a poza tym, nawet gdyby było możliwe, to mogło wywołać nieprzewidziane skutki w postaci trudnych do opanowania protestów społecznych (czerwoni wiedzą, że zabyt ostentacyjnie nie mogą po zamordyzm sięgać, bo ludziom mogą się stare hasła antykomunistyczne przypomnieć, zaś czerwony jest silny i dzielny, dopóki stryczka dla zdrajcy nie zobaczy). Rozpoznanie walką przeprowadzono za pomocą PO, która w znakomity sposób realizuje zadania doprowadzenia naszego kraju do kompletnego (kulturowego, ekonomicznego i politycznego) upadku. W dziedzinie destrukcji kulturowej prym wiedzie matematyczka K. Hall, która minęła się z powołaniem, jesli chodzi o pielęgnowanie humanizmu - powinna stać choćby na czele peerlowskiego TKKŚ, a teraz zostać przewodniczącą jakiegoś Towarzystwa Krzewienia Nowej Kolektywizacji. Jej pomysły zmierzające do całkowitej degradacji edukacji dzieci i młodzieży stanowią bowiem spójną i precyzyjną całość, za który władze Niemiec powinny uhonorować Hall jakąś specjalną nagrodą państwową im. Bismarcka. Z kolei pomysł, by zubożałe i zadłużone państwo wypłacało odszkodowania za niemieckich czy bolszewickich okupantów, w sytuacji, gdy ani Niemcy, ani ZSSR czy potem Federacja Rosyjska nie poczuwały się do zrekompensowania nam strat wojennych i powojennych w Polsce, można by potraktować jak jakiś arcyabsurdalny koncept, jako czysty nonsens polityczny i ekonomiczny, gdyby nie to, że pomysł ten idealnie wpisuje się w plan całkowitej degradacji naszej państwowości. Tuskowi zatem też się będzie należała nagroda od tych, w interesie których pracuje, czyli od Onych. Sama PO to są "oni", prawdziwi Oni kierują peokratami tak, jak kręci się dziecięcym bączkiem. Można jedynie zadawać sobie pytanie, czy aż tyle pieniędzy dostaje się za tego typu demontaż państwa od Onych, czy też rzekomo polscy pilitycy robią to na razie "for free" i "dla idei", gdyż obiecane apanaże zostaną im przydzielone dopiero po wykonaniu zadania ("dokonajcie rozwałki tak, by Polska stała się dla nas jednym wielkim placem budowy, a my zobaczymy, co się da dalej zrobić").

Tak czy tak większość ekip rządzących z obecną na czele stanowiła i stanowi lustrzane odbicie "gabinetów tworzonych przez komunistów, zaś postkomunizm w ostatecznym rozrachunku różni się od komunizmu jedynie sposobami realizacji politycznych celów (dzisiaj rolę wojskowych czy milicyjnych oddziałów pacyfikujących spełniają odpowiednie media). Ta sama arogancja rządzących, to samo poczucie całkowitej, absolutnej bezkarności ("w końcu stoją za nami Oni"), ta sama konsekwencja w rozwalaniu państwa - to samo liczenie na bezmiernę głupotę Polaków, z którymi można uczynić wszystko, byleby mieli co jeść i co poglądać w telewizji.

Czy w związku z tym należy się bać? Nie. Polacy się nie boją ani Niemców, ani Rosjan, ani nikogo - co zresztą udowodnili nieraz w swojej historii. Polacy boją się tylko Boga. Odzyskanie niszczonej przez obecną ekipę Polski będzie zależało od tego, na ile jesteśmy w stanie tę Polskę odwojować - i w jaki sposób. Ale na pewno nie powinniśmy się bać, to w końcu nasz, a nie Ich kraj - więc nie dajmy się ogłupić do reszty.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (94)

Inne tematy w dziale Polityka